Krzysztof Rojowski
E-mail: krzysztof@zwrot.cz
To nie była udana inauguracja piłkarskiej „wiosny” dla piłkarzy MFK Karwina i Banika Ostrawa. Ci pierwsi – w spotkaniu rozgrywanym przy dość siarczystym mrozie – przegrali u siebie z Viktorią Pilzno 2:0. Drużyna z Bazalów z kolei z Uherskégo Hradiště przywozi jeden punkt po remisie 2:2 z bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie w Chance Lidze.
Karwina miała więcej z gry, ale to Viktoria była skuteczna
Karwina bardzo dobrze weszła w ten mecz – w pierwszych minutach dobre okazje mieli Samko, debiutujący w drużynie wychowanek Pavel Kačor czy Lucky Ezeh, ale gospodarzom brakowało skuteczności. I to się zemściło w 19. minucie – Červ dograł do Denisa Višinskiego, a napastnik Viktorii pokonał Lapeša.
Wynikiem 1:0 dla przyjezdnych zakończyła się pierwsza, chociaż szanse na gole mieli zarówno Memić po stronie Viktorii czy znów Kačor. W drugiej połowie gracze z Pilzna podwyższyli prowadzenie po godzinie gry – Jemelka posłał długie podanie, przedłużył je Sojka, a piłka trafiła do Denisa Višinskiego, który ustrzelił dublet ustalając wynik meczu.
Karwina naciskała, gra ekipy z Raju mogła się podobać, ale brakowało jej skuteczności – jak choćby po sytuacjach Samko i Ezeha. Goście w końcówce strzelili jeszcze trzeciego gola, który został jednak anulowany po wideoweryfikacji – odgwizdano spalony. Po trudnym boju trzy punkty zgarnęła więc drużyna prowadzona przez Martina Hyskego, dla którego był to pierwszy powrót na boisko jego byłej drużyny.
Karwina spadła więc na szóste miejsce w tabeli Tipsport Extraligi, ma 32 punkty i dwa „oczka” przewagi nad siódmą Sigmą Ołomuniec.
Banik prowadził już 2:0, ale nie dowiózł wygranej
Poczucie niedosytu mogą mieć piłkarze ostrawskiego Banika po potyczce z 1. FC Slovacko, która zakończyła się remisem 2:2.
To był bardzo dynamiczny mecz z dużą liczbą dobrych akcji z obu stron. Wynik otworzył jednak dopiero w 40. minucie Abdallah Gnig, który tym samym strzelił gola w swoim debiucie po transferze z MFK Karwiny. Senegalczyk wykorzystał świetne podanie Jurečki i nie miał problemów z pokonaniem Hecy.
Goście po przerwie poszli za ciosem – w 52. minucie błąd obrońcy wykorzystał Vaclav Jurečka, dla którego również był to debiut w drużynie. 31-letni napastnik niedługo później miał jeszcze kolejną okazję na trafienie, ale już mu zabrakło skuteczności. Podobnie jak Jurošce, który wyszedł sam na sam z bramkarzem, ale szansy nie wykorzystał.
Niefrasobliwość rywali wykorzystali gospodarze. W 75. minucie po zamieszaniu w polu karnym piłkę do siatki wepchnął Adonija Ouanda, a pięć minut później wyrównał Paul Ndubuisi. Co więcej, w 83. minucie sędzia wskazał na jedenasty metr po ręce Buchty w polu karnym, ale strzał Marka Havlika świetnie obronił Martin Jedlička – to jemu Banik może zawdzięczać uratowanie punktu.
Banik po 20. kolejce Chance Ligi zajmuje 14. miejsce, majac tyle samo punktów (15) co przedostatnie 1. FC Slovacko i punkt przewagi nad ostatnią Duklą Praga.



