Krzysztof Rojowski
E-mail: krzysztof@zwrot.cz
JABŁONKÓW / Tańce, zabawy i bal do białego rana. W sobotę (25 października) sala balowa w jabłonkowskim Domu PZKO szczelnie się wypełniła gośćmi, którzy przyszli na imprezę „Dwo w jednym miechu”, wracającą po sześcioletniej przerwie.
Folklor w Jabłonkowie ma się dobrze
Wydarzenie organizowały Zespoły Folklorystyczne Zaolzi i Zaolzioczek, działające przy jabłonkowskim Miejscowym Kole PZKO. Poprzednia edycja imprezy odbyła się w 2019 roku, a przerwa spowodowana była zarówno pandemią, jak i kilkukrotnie przesuwanymi obchodami jubileuszu 20-lecia zespołu Zaolzi.
Przerwa jednak nie wpłynęła na zainteresowanie – widać, że jabłonkowska społeczność żyje folklorem i wykorzystuje każdą możliwą okazję, by potańczyć w rytm góralskich melodii. – Dokładnie o to nam chodzi – pokazywać folklor, kulturę Jabłonkowa i okolic. Chcemy wracać do swoich korzeni, do czasów naszych rodziców i dziadków na Śląsku Cieszyńskim – mówi „Zwrotowi” Andrzej Göbel, prezes MK PZKO w Jabłonkowie.
Warto też dodać, że na scenie wystąpili także zagraniczni goście – słowacki zespół folklorystyczny Drevár z Krásnej nad Kysucou, znany także z występów na „Gorolu”.
Działo się i dziać będzie
Jak przyznaje prezes Göbel, koło chce organizować jeszcze więcej takich wydarzeń. – Nasi sąsiedzi nie narzekają już na hałasy, dopóki mamy zamknięte okna. Dlatego chcemy działać – przyznaje.
Będzie się działo, i to już wkrótce. – Przed nami wystawa Klubu Kobiet. Potem będziemy organizować spotkanie przy choince na Mazurowicach, gdzie zjadą się chętni PZKO-wcy do śpiewania kolęd. W czasie świątecznym będziemy mieć występ zespołu z Ligotki Kameralnej, swoją wigilijkę, a po Nowym Roku bal starszaków, czyli mojego pokolenia. Bardzo byśmy też chcieli reaktywować Klub Młodych, bardzo ich tutaj brakuje – wyjaśnia prezes.













