Klaudia Pielesz jest studentką Wydziału Pedagogicznego Uniwersytetu Ostrawskiego, gdzie studiuje język czeski i angielski z ukierunkowaniem na edukację w szkołach podstawowych. Interesuje się tańcem, lubi spędzać czas z rodziną i przyjaciółmi, a także organizować różne aktywności dla dzieci. W wolnych chwilach chętnie podróżuje i poznaje nowe miejsca oraz kultury.

    Co sprawiło, że zdecydowałaś się zostać wolontariuszką na tym obozie?

    Od zawsze czułam potrzebę pomagania. Gdy tylko usłyszałam o możliwości wyjazdu na obóz organizowany przez stowarzyszenie Nigdy nie jesteś sam, wiedziałam, że to coś, co chcę zrobić. Wiedziałam też, że to nie będzie łatwe – ale właśnie dlatego poczułam, że warto. To nie jest zwykłe spędzanie wolnego czasu – to realne działanie, które coś zmienia. I dziś mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć: zmienia nie tylko życie dzieci, ale i moje własne.

    Czy to Twój pierwszy raz w roli wolontariuszki?

    Wcale nie – to już mój szósty rok na tych obozach! I nadal wracam z taką samą energią i zapałem. Za każdym razem przeżywam coś nowego, uczę się czegoś innego i wracam z sercem pełnym emocji. Te obozy dają ogromne poczucie sensu. Tworzymy zgrany zespół – podopieczni, wolontariusze, kadra. Jesteśmy jak jedna duża rodzina, w której nie brakuje uśmiechu, wsparcia i wzajemnego zrozumienia.

    Jak wygląda typowy dzień na takim obozie?

    Nie ma dwóch identycznych dni, ale każdy ma swój rytm. Zaczynamy od wspólnego śniadania, potem ruszamy z zajęciami – warsztaty plastyczne, muzyczne, gry, wycieczki. Wszystko dopasowane do potrzeb i możliwości naszych podopiecznych. Nie każdy musi uczestniczyć we wszystkim – najważniejsze, by czuł się bezpiecznie i dobrze. Po obiedzie chwila na odpoczynek, a potem kolejne atrakcje – muzykoterapia, dogoterapia, olimpiady sportowe, zabawy integracyjne. Wieczorami siadamy razem, śpiewamy, oglądamy bajki, rozmawiamy. W tym roku był też turnus dzienny – dzieci wracały na noc do domów, a my opiekowaliśmy się nimi od rana do popołudnia. A co daje największą radość? Zdecydowanie uśmiech dzieci i te momenty, kiedy widzisz, że są po prostu szczęśliwe.

    Czego uczysz się od dzieci?

    Cierpliwości, pokory i radości z drobiazgów. One pokazują mi każdego dnia, że warto doceniać to, co mamy – nawet jeśli wydaje się małe i nieistotne. Ich siła, wytrwałość i otwartość są niesamowite. Dzięki nim lepiej rozumiem, jak ważne jest bycie tu i teraz. I że nie trzeba wielkich rzeczy, żeby czuć się spełnionym.

    Są jakieś momenty, które szczególnie zapadły Ci w pamięć?

    Jest ich mnóstwo, ale najbardziej poruszające są te chwile, kiedy dzieci podchodzą do nas, przytulają się i mówią: „Fajnie tu jest”, „Nie chcę, żeby to się kończyło”. To są autentyczne emocje, szczere uśmiechy, wspólne śmiechy przy ognisku czy rozmowy przed snem. To właśnie te momenty zostają w sercu najdłużej.

    Co daje Ci wolontariat – tak osobiście, od środka?

    Daje mi siłę, sens i poczucie, że robię coś naprawdę ważnego. To nie zawsze jest łatwe – są momenty trudne, emocjonalnie wymagające – ale właśnie wtedy uczę się najwięcej. Życiowo? Uczę się dzielić, być cierpliwa, zauważać potrzeby innych. A wewnętrznie – to ogromna satysfakcja, że mogę być dla kogoś wsparciem, że moje zaangażowanie ma wartość. Każdy dzień na obozie mnie rozwija i inspiruje.

    Czy coś Cię zaskoczyło?

    Tak – zaufanie, jakim darzą nas rodzice. Oddają nam swoje dzieci, często z dużymi potrzebami, i wierzą, że będziemy dla nich dobrymi opiekunami. To ogromna odpowiedzialność, ale i niesamowita motywacja. Zaskoczyło mnie też to, jak często działamy intuicyjnie – reagujemy szybko, mądrze, z troską, nawet jeśli wcześniej nie wiedziałyśmy, że potrafimy. W takich momentach człowiek poznaje siebie od zupełnie innej strony.

    Dlaczego takie obozy są ważne?

    Bo dają coś, czego często brakuje – wspólnotę, zrozumienie, przestrzeń, gdzie każdy jest ważny. Dla uczestników to możliwość wyjścia poza codzienność, nawiązania przyjaźni, poczucia niezależności. Dla nas, wolontariuszy – to lekcja życia. Uczymy się empatii, pracy zespołowej, uważności na drugiego człowieka. I dla mnie, jako przyszłej nauczycielki, to bezcenna lekcja cierpliwości i zrozumienia różnorodności.

    Czy ten obóz coś w Tobie zmienił?

    Zdecydowanie. Patrzę na świat inaczej. Widzę więcej – więcej wartości w małych gestach, więcej dobra w ludziach. Rozumiem, że każdy, bez względu na ograniczenia, ma coś do powiedzenia i zasługuje na uwagę, szacunek, akceptację. I wiem, że to doświadczenie zostanie ze mną na zawsze.

    Jak zachęciłabyś innych do zostania wolontariuszem?

    Powiedziałabym: spróbuj. Naprawdę warto. To coś więcej niż „pomaganie” – to spotkanie z drugim człowiekiem, z jego światem, z jego emocjami. To coś, co zostaje na długo. Możesz poznać siebie z innej strony, poczuć, że jesteś częścią czegoś większego. Nie trzeba być superbohaterem – wystarczy otwarte serce i chęć bycia blisko drugiego człowieka. Reszta przyjdzie sama. A to, co dostaniesz w zamian – bezcenne.

      Komentarze



      CZYTAJ RÓWNIEŻ



      Ministerstvo Kultury Fundacja Fortissimo

      www.pzko.cz www.kc-cieszyn.pl

      Projekt byl realizován za finanční podpory Úřadu vlády České republiky a Rady vlády pro národnostní menšiny.
      Projekt finansowany ze środków Ministerstwa Spraw Zagranicznych w ramach konkursu pn. Polonia i Polacy za granicą 2023 ogłoszonego przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów.
      Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/autorów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie im. Jana Olszewskiego