David od szkolnych lat marzył o pracy nauczyciela. Zafascynowała go myśl, że może wspierać dzieci w odkrywaniu siebie i swojej drogi życiowej. Obserwowanie ich rozwoju w czasie nauki szkolnej utwierdziło go w przekonaniu, że właśnie tym chce się zajmować.

    Ta wizja była dla niego na tyle inspirująca, że zdecydował się pójść tą drogą zawodową. Podjął studia pedagogiczne w Brnie, by zdobyć potrzebne przygotowanie i wiedzę.

    Teraz rozpoczyna swoją karierę jako nauczyciel w Polskiej Szkole Podstawowej w Karwinie. W rozmowie z nim poruszamy temat jego dotychczasowych doświadczeń: pracy w roli asystenta, praktyk zawodowych oraz podejścia do dzieci i ich rozwoju.


    Zanim rozpocząłeś pracę w polskiej szkole, zdobywałeś doświadczenie w Czechach.

    Podczas studiów licencjackich odbywałem praktyki jako asystent pedagoga i pomagałem dzieciom z rodzin mniejszościowych, między innymi romskich. Na studiach magisterskich realizowałem praktyki nauczycielskie, miałem do wyboru szkoły współpracujące z uczelnią lub mogłem wybrać uczelnię samodzielnie. Zajęcia w szkole prowadziłem przez jeden semestr, łącznie 120 godzin.

    W jaki sposób trafiłeś do tej pracy?

    Oferta pojawiła się dzięki koledze, który pracował jako asystent pedagoga w tej samej szkole. Szukano kogoś do kolejnej klasy. Zgłosiłem się i zostałem przyjęty.

    Czy praca asystenta przygotowała cię do roli nauczyciela?

    Na początku nie do końca wiedziałem, czym zajmuje się asystent. Myślałem, że to przede wszystkim praca z dziećmi ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. W praktyce było inaczej, zakres pracy okazał się znacznie szerszy: wspierałem dzieci z ADHD, dysleksją, a także uczniów z Ukrainy, którzy nie znali dobrze języka czeskiego. Często zdarzało się, że musiałem tłumaczyć poszczególne słowa, mimo że nie znałem dobrze języka ukraińskiego ani rosyjskiego.

    To doświadczenie przyda ci się w przyszłości?

    Na pewno. Asystent nierzadko prowadzi zastępstwa, choć formalnie nie powinien. Trzeba umieć reagować na różne sytuacje i radzić sobie z tematami, które nie zawsze mieszczą się w twojej kompetencji.

    Co dał ci ten rok pracy jako asystent?

    Chciałem podjąć tę pracę przede wszystkim po to, aby dostrzec różnicę między tym, czego uczyli nas na uczelni, a tym, jak to naprawdę wygląda w szkole. Kiedy w semestrze masz praktyki trwające np. tylko 80 godzin, to jest to wyjęte z kontekstu — nie masz wtedy okazji doświadczyć rzeczywistych sytuacji wychowawczych, rozwiązywania konfliktów i innych podobnych spraw.

    Jakie są twoje wnioski z tego czasu?

    Jako asystent pedagoga czasami rozwiązujesz więcej problemów niż wychowawca klasy, ponieważ jesteś z uczniami codziennie, niemal nieustannie, także podczas przerw. To doświadczenie bardzo mi pomogło i nauczyło mnie, jak dzieci myślą, jak budować z nimi relacje oraz jak rozwiązywać konflikty. Uważam, że to doświadczenie okazało się niezwykle przydatne.

    Sam chodziłeś do polskich szkół. Czy dostrzegasz różnice między polskimi a czeskimi szkołami?

    Według mnie różnica polega przede wszystkim na tym, że dzieci w polskich szkołach na Zaolziu lepiej się znają. Łączy je polskość i kultura. Czeskie szkoły są zazwyczaj większe, więc zdarza się, że uczniowie z różnych klas w ogóle się nie znają. Brakuje tam komunikacji i integracji między klasami.

    Czy taka integracja to atut?

    Myślę, że w czeskich szkołach ta anonimowość często prowadzi do nieporozumień — uczniowie bywają wobec siebie uprzedzeni, choć tak naprawdę bez powodu. Natomiast na Zaolziu, gdzie klasy i szkoły są mniejsze, relacje między uczniami są znacznie bardziej zżyte.

    Czy twoja dwujęzyczność okazała się pomocna?

    Na przykład, kiedy klasa, w której pracowałem, uczyła się o dialektach, mogłem przytoczyć przykłady z naszej gwary. To było częścią zajęć – pokazywałem im zdania lub słowa, a oni zgadywali, co to znaczy po czesku.

    We wrześniu rozpoczniesz swoją przygodę w polskiej szkole w Karwinie. Czy od zawsze chciałeś być nauczycielem właśnie tutaj, na Zaolziu?

    Wiedziałem, że chciałbym uczyć tutaj, ale początkowo myślałem, że lepiej sprawdzę się w szkole średniej – wydawało mi się, że łatwiej będzie mi pracować ze starszymi uczniami. Jednak praktyki w szkołach podstawowych pokazały mi, że nauczanie młodszych dzieci jest bardziej kreatywne i daje więcej radości. Można prowadzić lekcje w sposób angażujący i zabawny, co sprawia satysfakcję także mnie jako nauczycielowi. Uważam, że nauczyciel, który nie lubi uczyć, będzie miał trudności z utrzymaniem uwagi uczniów, co może prowadzić do cyklu nudy i niechęci w klasie, a tego chciałbym uniknąć.

    Jak myślisz, jak najlepiej możesz się przygotować, by być dobrym nauczycielem?

    Próbuję różnych podejść i obserwuję, jak działają. Odbywałem praktyki w różnych szkołach, także bardziej alternatywnych, jak szkoła daltońska. Czasem nie wszystko mi wychodziło idealnie, bo styl nauczania był inny, ale zawsze otrzymywałem pozytywną informację zwrotną. To nauczyło mnie, by nie traktować błędów jako porażki, lecz jako okazję do poprawy i rozwoju.

    Co jest dla ciebie ważne, by dobrze czuć się w pracy nauczyciela?

    Uważam, że ważne jest wsparcie ze strony innych. W Brnie miałem kolegę, z którym mogłem rozmawiać o problemach i wspólnie szukać rozwiązań. Kiedy brakowało nam wiary w siebie, wspieraliśmy się nawzajem. Taki system wsparcia jest według mnie kluczowy.

    Zawód nauczyciela bywa często postrzegany stereotypowo. Co o tym sądzisz?

    Myślę, że nauczyciele zawsze będą postrzegani przez pryzmat tego, że mają dwa miesiące wolnego. Jednak ja od gimnazjum bardzo lubię obserwować, jak dzieci się rozwijają, i cieszy mnie świadomość, że mogę w nich rozwijać potencjał, otwierać im drogi, które mogą wydawać się dla nich zamknięte. To sprawia mi ogromną radość, dlatego nie przejmuję się tym, co mówią inni. Dla mnie ważne jest, co ja o tym myślę. Potrafię bronić swojego zdania, ale też jestem otwarty na rozmowę. Mam swoje poglądy na temat nauczycieli, wychowania i edukacji, i to mi się podoba.

    Zbliża się nowy rok szkolny. Jak się cieszysz na nowe doświadczenia i nowe miejsce pracy, które na ciebie czeka?

    Bardzo się cieszę. To będzie dla mnie nowe wyzwanie. Przez ostatnie pięć lat pracowałem głównie w czeskim środowisku, teraz czeka mnie zmiana językowa. Klasy będą mniejsze niż w Brnie, gdzie w klasie było 26 uczniów, co pozwoli lepiej dostosować lekcje do indywidualnych potrzeb uczniów. Teraz gdy będę miał mniej dzieci, będę mógł bardziej pobawić się z nimi, zrobić więcej dla każdego ucznia i mam nadzieję, że lekcje będą trochę spokojniejsze.

      Komentarze



      CZYTAJ RÓWNIEŻ



      Ministerstvo Kultury Fundacja Fortissimo

      www.pzko.cz www.kc-cieszyn.pl

      Projekt byl realizován za finanční podpory Úřadu vlády České republiky a Rady vlády pro národnostní menšiny.
      Projekt finansowany ze środków Ministerstwa Spraw Zagranicznych w ramach konkursu pn. Polonia i Polacy za granicą 2023 ogłoszonego przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów.
      Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/autorów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie im. Jana Olszewskiego