Krzysztof Rojowski
E-mail: krzysztof@zwrot.cz
1,5 godziny przed pierwszym gwizdkiem trybuny stadionu w Ostrawie Witkowicach zaczęły się wypełniać kibicami. Na czwartkowy (24 lipca) mecz Banika sprzedano wszystkie bilety, szczelnie wypełnił się także sektor gości. Okazja była nie byle jaka – ekipa z Bazalów mierzyła się z Legią Warszawa w meczu 2. rundy eliminacji Ligi Europy. Spotkanie dostarczyło wielu emocji i zakończyło się remisem 2:2.
Spełnić marzenia
O meczach w europejskich pucharach marzy każdy rozpoczynający swoją przygodę z futbolem piłkarz. Banik w XXI wieku tylko sześciokrotnie mógł zaprezentować się w międzynarodowych rozgrywkach, ale ani razu nie udało mu się dostać do fazy grupowej lub ligowej pucharów. Teraz piłkarze klubu z Ostrawy przystępują do walki o marzenia po raz siódmy w tym wieku – od ich spełnienia dzielą ich nawet dwa wygrane dwumecze.
Atmosferę piłkarskiego święta czuć było na długo przed pierwszym gwizdkiem. Owację miejscowych kibiców dostali piłkarze Banika wychodzący na rozgrzewkę, z kolei gdy wyszli na boisko zawodnicy warszawskiej Legii – zostali wygwizdani. Odwrotnie będzie za tydzień, gdy podopieczni trenera Pavla Hapala pojadą na rewanż do Warszawy, by rozstrzygnąć losy rywalizacji.
Pierwsza połowa remisowa, ze wskazaniem na Legię
Mecz rozpoczął się od szybkiej wymiany ciosów – już w pierwszej minucie świetnie odnalazł się w polu karnym Prekop, ale trafił w poprzeczkę, a chwilę później sprzed pola karnego Banika szczęścia szukał Elitin. Bezskutecznie, ale trzeba przyznać, że w całej pierwszej połowie to Legia była zespołem przeważającym. Z przodu wyróżniał się przede wszystkim aktywny na lewej flance Morishita, a w drugiej linii Bartosz Kapustka.
Prowadzenie jako pierwszy objął jednak Banik. W dwunastej minucie dwójkową akcję wyprowadził Filip Kubala z Matějem Šínem, który wyszedł sam na sam z Kacprem Tobiaszem i trafił do siatki! Niefortunnie jednak kilka minut później asystujący w tej akcji Kubala musiał zejść z boiska z kontuzją, a zmienił go Ewerton. Brazylijski ulubieniec trybun jest bliski opuszczenia klubu z Bazalów – jest nim zainteresowany klub z Egiptu – i w pierwszej połowie był dość niewidoczny.
Legia po stracie gola wciąż przeważała, a potwierdziła to w 32. minucie. Przed polem karnym Wszołek zagrał do Bartosza Kapustki, który oddał strzał na bramkę. Piłka po palcach Dominika Holca wpadła do siatki. Świetną okazję do objęcia prowadzenia goście mieli jeszcze w 44. minucie, ale Kacper Chodyna fatalnie przestrzelił z siódmego metra. Do przerwy było więc 1:1.
Banik mógł wygrać, zabrakło niewiele
W drugiej połowie Banik przejął inicjatywę i od wznowienia zaczął przeważać. Prowadzenie mógł objąć już w 53. minucie, ale Buchta trafił w słupek. Gospodarze dopięli swego jednak 12 minut później – Legia wychodziła spod pola karnego, ale piłkę przejął Šín, który zgrał do ustawionego przed szesnastką Michala Frydrycha. Kapitan przymierzył i huknął nie do obrony!
Poziom meczu się później wyrównał, ale obrona Banika dobrze odpierała ataki Legii – dobrą okazję miał Vinagre w 81. minucie, ale na posterunku był Holec. Zdobywcy ostatniego Pucharu Polski dopięli swego jednak na dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry – z lewego skrzydła dogrywał Elitin, do główki wyskoczył Jean-Pierre Nsame i umieścił piłkę w siatce. 2:2!
Gospodarze mieli jednak świetną okazję do wyrwania zwycięstwa w ostatnich minutach meczu. W doliczonym czasie mieli rzut wolny z okolic 17 metra – piłkę dograł Rigo, do główki wyskoczył Frydrych i trafił do siatki! Krótko jednak trwała radość miejscowych kibiców, gdyż sędzia odgwizdał pozycję spaloną.
Losy rywalizacji rozstrzygną się za tydzień w Warszawie
Mecz zakończył się więc remisem 2:2 i trzeba przyznać, że to wynik odzwierciedlający poziom obu ekip. Losy awansu do 3. rundy eliminacji Ligi Europy rozstrzygną się za tydzień – w czwartek 31 lipca o 21:00 w Warszawie Legia podejmie Banika.
Trenerski dwugłos. Hapal i Iordănescu niezadowoleni

Po meczu z dziennikarzami spotkali się szkoleniowcy obu ekip. Jako pierwszy mecz skomentował Edward Iordănescu.
– Wolę zremisować 0:0, niż 2:2. Musimy poprawić grę defensywną – mówił trener Legii Warszawa. – Mam szacunek do Banika, ich trenera, pracy, którą wykonują, ale wynik nie jest satysfakcjonujący. Chcieliśmy tu wygrać. Nie zachowaliśmy zimnej krwi, zwłaszcza pod koniec pierwszej połowy. Takie okazje musimy wykorzystywać, zwłaszcza jak się gra w Europie – analizował.

Potem na salę wszedł Pavel Hapal. – Legia utrzymywała się przy piłce, dobrze nią operowała, ale mieliśmy więcej sytuacji. I brak ich wykorzystywania decyduje w takich meczach. Dobrze się też broniliśmy, oczywiście poza tymi dwiema sytuacjami – w pierwszej Dominik Holec popełnił błąd, a przy drugiej powinniśmy szybciej doskoczyć do rywala, by nie dośrodkował. Szkoda braku wygranej, ale uważam, że sprawa awansu wciąż jest otwarta – mówił.
Trener przyznał też, że Ewerton, kapitan zespołu i jego lider, w najbliższym czasie opuści klub. – Wiele zrobił dla Banika w ostatnich latach, ale od jakiegoś czasu rozważał zmianę otoczenia. Nie miał dziś „czystej głowy”, dlatego uzgodniliśmy, że nie zagra od początku. Ale był gotowy do gry. Niedługo jednak odejdzie, prawdopodobnie w rewanżu już go nie zobaczymy – zaznaczył Hapal.
Banik Ostrawa – Legia Warszawa 2:2 (1:1)
Banik Ostrawa: Holec – Frydrych, Chalus, Pojezny – Buchta, Boula, Rigo, Holzer (Kpozo 82′) – Sin (Zlatohlaavek 82′), Prekop (Almasi 90′), Kubala (Ewerton 22′)
Legia Warszawa: Tobiasz – Wszołek, Ziółkowski, Kapuadi, Vinagre – Kapustka (Goncalves 82′), Augustyniak, Elitim – Chodyna (Biczachczjan 74′), Szkurin (Nsame 62′), Morishita (Stojanović 74′)























