Krzysztof Rojowski
E-mail: krzysztof@zwrot.cz
22 maja 1995 roku to data, która na trwale wpisała się w historię Skoczowa. Właśnie wtedy, na wzgórzu Kaplicówki, z wiernymi spotkał się Jan Paweł II. Papież tego samego dnia odwiedził także skoczowską parafię ewangelicko-augsburską, a dzień wcześniej wizytował Ołomuniec, gdzie kanonizowany został św. Jan Sarkander.
Święty ze Skoczowa
Wizyta ówczesnego zwierzchnika Kościoła Katolickiego w Skoczowie oraz Ołomuńcu nie była rzecz jasna przypadkowa – to właśnie z tymi miastami związany był żyjący na przełomie XVI i XVII wieku Jan Sarkander. To męczennik urodzony w Skoczowie, który w ostatnich latach swojego życia był proboszczem w parafii w morawskim Holeszowie niedaleko Ołomuńca. 6 lutego 1620 roku uchronił miasto przed atakiem i grabieżą ze strony lisowczyków – formacji najemnej znanej z grabieży oraz brutalności wobec ludności cywilnej. Podania mówią, że wyszedł z procesją z Najświętszym Sakramentem, co miało być manifestacją katolickości miejscowości. Niedługo później jednak protestanci oskarżyli go o sprowadzenie na Morawy polskiego wojska, za co został aresztowany oraz torturowany. Zginął 17 marca w ołomunieckim więzieniu.
– Jest on szczególną chlubą was, drodzy Morawianie, którzy od zawsze darzycie go miłością i czcią jako patrona, zwłaszcza w najcięższych momentach waszej historii – mówił o świętym Jan Paweł II 21 maja w Ołomuńcu, gdzie Jan Sarkander został kanonizowany.
Do dziś uderza nas niezłomna stanowczość tego prostego i ofiarnego kapłana: jego wierne wypełnianie obowiązków – aż po śmierć. W celi więziennej w Ołomuńcu – której wizyta wywarła na mnie silne wrażenie – poddawany przez tygodnie okrutnym torturom, modli się, a Pan daje mu łaskę, by stał się rzadkim przykładem cierpliwości i wytrwałości.
Być może dziś bardziej niż kiedykolwiek, u progu Trzeciego Tysiąclecia i po Soborze Watykańskim II, możemy dostrzec tajemnicze przesłanie Jana Sarkandra dla Kościoła w Europie i na świecie. Jego kanonizacja jest hołdem dla wszystkich, którzy w tym wieku – nie tylko na Morawach i w Czechach, ale w całej Europie Wschodniej – wybrali raczej ubóstwo, marginalizację, śmierć niż ugięcie się przed uciskiem i przemocą.
Na tych ziemiach odciśnięto Ciało Chrystusa. Dziś więc ja, Papież Kościoła Rzymskiego, w imieniu wszystkich katolików, proszę o przebaczenie za krzywdy wyrządzone niekatolikom w burzliwej historii tych narodów; a zarazem zapewniam o przebaczeniu Kościoła katolickiego za zło, jakie spotkało jego dzieci. Niech ten dzień będzie nowym początkiem wspólnego wysiłku na rzecz naśladowania Chrystusa, Jego Ewangelii, Jego prawa miłości, Jego najwyższego pragnienia jedności wierzących w Niego: „Aby wszyscy byli jedno” (J 17, 21)
Jan Paweł II w Ołomuńcu, 21.05.1995, źródło: vatican.va

Tłumy witały papieża na Kaplicówce
Jan Paweł II przyleciał do Skoczowa helikopterem. Ciekawostką jest, że gdy przelatywał nad klasztorem Dominikanów w Ustroniu-Hermanicach, zrzucił z okna różaniec, który później trafił do kaplicy kościelnej i znajduje się tam do dzisiaj. Po wyniesieniu Papieża-Polaka na ołtarze w 2014 roku, według prawa kościelnego ów różaniec stał się relikwią II stopnia.
Biskup Rzymu w trytonowym grodzie nie tylko odprawił mszę, w której uczestniczyło nawet 250 tysięcy wiernych, ale także odwiedził Parafię Ewangelicko-Augsburską w Skoczowie. – Wizyta głowy Kościoła Rzymskokatolickiego w którymś z kościołów powstałych na gruncie Reformacji, na pewno jest czymś niezwykle rzadkim. W Polsce do tej pory dwaj papieże byli podejmowani w kościele Św. Trójcy w Warszawie (w 1991 r. – papież Jan Paweł II, a w roku 2006 – papież Benedykt XVI) i jeden raz – również w kościele Św. Trójcy – ale w Skoczowie, gdzie w roku 1995 zawitał papież Jan Paweł II – można przeczytać na stronie internetowej skoczowskiej parafii.
We mszy udział wzięli między innymi Lech Wałęsa – ówczesny prezydent RP – a także nuncjusz apostolski abp Józef Kowalczyk, biskup Tadeusz Rakoczy oraz Witold Dzierżawski, burmistrz Skoczowa.
Świadectwo męczenników a polskie przemiany społeczne
Jan Paweł II w swojej homilii oczywiście mówił o świętym Janie Sarkandrze i świadectwie, jakie daje ów męczennik. – Drodzy Bracia i Siostry! Świadectwo męczenników jest dla nas zawsze jakimś wyzwaniem – ono prowokuje, zmusza do zastanowienia. Ktoś, kto woli raczej oddać życie, niż sprzeniewierzyć się głosowi własnego sumienia, może budzić podziw albo nienawiść, ale z pewnością nie można wobec takiego człowieka przejść obojętnie. Męczennicy mają nam więc wiele do powiedzenia. Jednak przede wszystkim oni pytają nas o stan naszych sumień – pytają o nasza wierność własnemu sumieniu – podkreślał.
Papież pokusił się także w tym kontekście o pewien komentarz na temat sytuacji społeczno-politycznej w Polsce w 1995 roku:
Nasza Ojczyzna stoi dzisiaj przed wieloma trudnymi problemami społecznymi, gospodarczymi, także politycznymi. Trzeba je rozwiązywać mądrze i wytrwale. Jednak najbardziej podstawowym problemem pozostaje sprawa ładu moralnego. Ten ład jest fundamentem życia każdego człowieka i każdego społeczeństwa. Dlatego Polska woła dzisiaj nade wszystko o ludzi sumienia!
Być człowiekiem sumienia, to znaczy przede wszystkim w każdej sytuacji swojego sumienia słuchać i jego głosu w sobie nie zagłuszać, choć jest on nieraz trudny i wymagający; to znaczy angażować się w dobro i pomnażać je w sobie i wokół siebie, a także nie godzić się nigdy na zło, w myśl słów św. Pawła: “Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj!” (Rm 12, 21). Być człowiekiem sumienia, to znaczy wymagać od siebie, podnosić się z własnych upadków, ciągle na nowo się nawracać. Być człowiekiem sumienia, to znaczy angażować się w budowanie królestwa Bożego: królestwa prawdy i życia, sprawiedliwości, miłości i pokoju, w naszych rodzinach, w społecznościach, w których żyjemy i w całej Ojczyźnie; to znaczy także podejmować odważnie odpowiedzialność za sprawy publiczne; troszczyć się o dobro wspólne, nie zamykać oczu na biedy i potrzeby bliźnich, w duchu ewangelicznej solidarności: “Jeden drugiego brzemiona noście” (Gal. 6, 2)
Jan Paweł II w Skoczowie, 22.05.1995. Źródło: vatican.va
Pełną treść skoczowskiej homilii można znaleźć pod tym linkiem. Zachęcamy do zapoznania się – wiele fragmentów nie straciło na aktualności, nawet po 30 latach od wygłoszenia tych słów.



