Renata Staszowska
E-mail: renata@zwrot.cz
BATH / Lucie Hlaváčková i Marek Grycz zdobyli brązowe medale w sztafecie mieszanej na zakończenie Mistrzostw Świata w Bath w Wielkiej Brytanii. Mistrzami świata zostali Egipcjanie Mohanad Shaban i Salma Abdelmaksoud.
– To niesamowite uczucie. Bardzo długo czekałem na medal w kategorii seniorów. We wcześniejszych latach niewiele mi brakowało, by stanąć na podium. Podczas zawodów z Lucką nie zrobiliśmy jakiegoś większego błędu i udało się zdobyć brązowy medal – cieszył się z wyniku zmęczony, ale zadowolony Marek Grycz.
Na trzeciej pozycji znaleźli się w pływaniu. Później robili wszystko, żeby to miejsce utrzymać. Do biegu finałowego wystartował Grycz z Hlavačową minutę za Egipcjanami, którzy prowadzili od samego początku poniedziałkowych zawodów. Koreańczycy, zajmujący drugie miejsce w klasyfikacji generalnej, mieli prawie czterdzieści sekund przewagi nad czeską drużyną. Z drugiej strony trzy sekundy po nich wystartowali Węgrzy. Siedem sekund za Czechami były również sztafety Wielkiej Brytanii, USA i Turcji.
– Wiedzieliśmy, w jakiej sytuacji jesteśmy. Sztafety, które biegły za nami, nie są tak dobre w biegu, więc pomyśleliśmy, że może się udać. Wiedzieliśmy, że nie możemy pozwolić sobie na większą pomyłkę w strzelaniu – ocenił finałową dyscyplinę Marek Grycz.
Lucie Hlaváčková dodała: – Utrzymaliśmy nasz rytm. Byliśmy bardziej po bezpiecznej stronie, ale nie do końca. Strzelanie mogło być lepsze, ale wyszło dobrze.
– Chodzi o to, że w emocjach i pod presją, kiedy wiesz, że idziesz po medal, trudno strzelać czysto. Znaczenie ma również to, czy ubiegasz się o dziesiąte miejsce, czy o miejsce na stopniach zwycięzców – odparł Marek.



