indi
E-mail: indi@zwrot.cz
REGION/ Ogłoszony stan epidemii i związane z tym ograniczenia sparaliżowały wiele aspektów życia społecznego. Jak w tej sytuacji ma się turystyka w regionie?
Dla tych, którzy pracowali w branży turystycznej i zajmowali się turystyką grupową i zagraniczną, nastały bardzo ciężkie czasy. Co jednak z indywidualną czy rodzinną turystyką w najbliższej okolicy? Ta ma się całkiem dobrze, choć właściciele obiektów usługowych sprostać muszą szeregowi nowych, związanych z zapobieganiem rozprzestrzeniania się wirusa wymogów.
I tak najmniejszy problem mają te obiekty, które swe usługi świadczą na zewnątrz. Ale i tak nie zwalnia ich to z obowiązku dezynfekcji wszystkiego, czego dotknąć mogą klienci. Tam, gdzie trzeba wejść do środka lokalu, obowiązuje zasłanianie ust i nosa, zachowanie odstępów, dezynfekcja rąk.
A wiadomo, że kiedy w słoneczną wakacyjną niedzielę w góry ruszą tłumy, o zachowanie odpowiednich odstępów może nie być łatwo. Schroniska wprowadzają więc różne rozwiązania mające zminimalizować konieczność wchodzenia do środka. Przykładowo przy wejściu wystawiony jest specjalny blat, na który klienci odstawiają użyte naczynia i nie muszą już ponownie wchodzić do środka, by je zwrócić, a obsługa schroniska nie musi przeciskać się pomiędzy stolikami, by je pozbierać.
Kto ma taką możliwość organizuje też wydawanie napojów i jedzenia przez okno tak, by klient wcale nie musiał wchodzić do wewnątrz budynku. Ale niektóre schroniska posunęły się jeszcze dalej. W jednym z nich natrafiliśmy w minioną sobotę na informację, że przed wejściem znajduje się automat z napojami oraz słonymi i słodkimi przekąskami.
Wybierając się w góry należy też pamiętać, że choć na otwartej przestrzeni, idąc szlakiem, nie trzeba zasłaniać ust i nosa, to nie można zapomnieć o zabraniu z domu maseczki, by móc wejść do obiektu zamkniętego, pociągu czy autobusu.
(indi)

Tagi: koronawirus, turystyka



