OSTRAWA / 29 sierpnia zaczął pełnić swoje obowiązki nowy konsul generalny RP w Ostrawie Janusz Bilski. Od razu postanowił poznać osobiście Polaków mieszkających na Zaolziu. – Jeden uścisk dłoni jest wart więcej niż tysiąc telefonów – stwierdza młody dyplomata.

    Urodził się pan w Łodzi. Następny znany fakt z pana życiorysu to studia w Pekinie. Jak to się stało, że wyjechał pan właśnie do Chin?
    Generalnie zawsze byłem zafascynowany daleką Azją, więc jakoś tak naturalnie mi wyszło. Studiowałem stosunki międzynarodowe w Pekinie. W sumie spędziłem tam trzy lata na Uniwersytecie Pekińskim. Pierwszy rok był kursem języka chińskiego. Na drugim roku oprócz elementów kursu językowego pojawiły się też merytoryczne wykłady, na trzecim roku miałem już regularne zajęcia, takie same, jak reszta studentów chińskich i zagranicznych.

    Rozumiem, że do Pekinu jechał pan już z jakąś podstawową znajomością chińskiego.
    Właśnie nie, nie znałem wcale tego języka. Rzuciłem się na tzw. głęboką wodę. Uważam, że w ten sposób najprościej można się nauczyć języka, człowiek po prostu nie ma innego wyjścia.

    W ciągu dwóch lat udało się panu opanować język chiński?
    Opanowanie perfekcyjne jakiekolwiek języka w ciągu dwóch lat jest mało prawdopodobne. Poznałem go na tyle, by móc podjąć w tym języku studia.

    Chiński jest trudnym językiem dla Europejczyka?
    Wychodziłem z założenia, że skoro ponad miliard 400 milionów ludzi mówi po chińsku, to nie może to być trudny język. Ale oczywiście jest to zupełnie inny język i trudniej było się go nauczyć, niż któregoś z języków europejskich, które są podobne do naszego ojczystego.

    Wybierając się na studia do Chin już pan myślał o karierze dyplomatycznej? Można to wywnioskować chociażby z tego, że studiował pan tam stosunki międzynarodowe.
    Tak. Muszę przyznać, że dyplomacja też mnie interesowała. Oprócz tego, że rozwijałem swoje pasje i zainteresowania, to przede wszystkim chciałem się kształcić w zawiłościach polityki zagranicznej. Już wtedy myślałem o karierze dyplomatycznej, ale zdawałem sobie też sprawę z tego, że nie zawsze jest tak, jak sobie wymarzymy. Wiadomo, jedyną pewną rzeczą jest to, że umrzemy.

    Jak na razie pana marzenia się spełniają, realizuje pan swoje plany konsekwentnie. Po trzech latach wrócił pan do kraju, by studia skończyć w Polsce.
    Wróciłem, by studiować w Warszawie sinologię, z prostego powodu. Wydawało mi się, że osiągnąłem już wystarczający poziom nauki chińskiego i stosunków międzynarodowych i aby dalej się rozwijać, powinienem wrócić. Zdecydowało również to, że nie mieliśmy wtedy umowy o uznawaniu dyplomów pomiędzy Polską a Chinami. Gdybym został w Chinach i tam skończył uczelnię, w Polsce oficjalnie miałbym tylko maturę. W konsekwencji najprawdopodobniej tylko w Chinach mógłbym znaleźć interesującą mnie pracę. To mi jednak nie odpowiadało. Jestem osobą, która nie lubi siedzieć w jednym miejscu. I to jest właśnie kolejny plus pracy w dyplomacji, że często zmienia się kraje i można poznawać nowych ludzi. To może być trudne do osiągnięcia w innym zawodzie.

    Po skończeniu studiów naturalnie postanowił pan zrobić aplikację dyplomatyczną.
    Niezupełnie. Najpierw przez rok pracowałem w firmie prywatnej jako headhunter. Później udało mi się dostać na aplikację dyplomatyczno-konsularną.

    I podobno był pan najlepszy na roku.
    To prawda.

    Znaczy to, że jest pan perfekcjonistą?
    Po prostu tylko uważam, że każdy z nas powinien wykonywać swoją pracę najlepiej, jak potrafi.

    Cały wywiad można przeczytać w najnowszym numerzeZwrotu„.

    Tagi: , ,

      Komentarze

      Czytaj również


      #KTOTYJESTEŚ

      ZWROT TV

      Senat Rzeczypospolitej Polskiej Ministerstvo Kultury Fundacja MSZ Fortissimo haloCieszyn

      www.pzko.cz www.kc-cieszyn.pl www.prekladypygmalion.cz

      Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą.
      Projekt byl realizován za finanční podpory Úřadu vlády České republiky a Rady vlády pro národnostní menšiny.

      Website Security Test