Krzysztof Rojowski
E-mail: krzysztof@zwrot.cz
CIESZYN / Jak podkreślał wojewoda śląski Marek Wójcik, Jan Władysław Kubisz może być wzorem w czasach budowania odporności państwa polskiego na różne, nawet te najcięższe, kryzysy. Piątkowa (31 lipca) uroczystość zorganizowana przez Instytut Pamięci Narodowej przy grobie pochodzącego z Gnojnika „lekarza ubogich” była okazją do przypomnienia prawdziwego patrioty i bohatera Powstania Warszawskiego.
Sylwetkę pochodzącego z Gnojnika lekarza, wieloletniego dyrektora Szpitala Śląskiego w Cieszynie i inicjatora jego odbudowy po II wojnie światowej, ale także prawdziwego patrioty i działacza lokalnego na Śląsku Cieszyńskim przypominaliśmy w artykule zapowiadającym piątkową uroczystość:
Uroczystość z udziałem rodziny Jana Kubisza
Piątkowa uroczystość zorganizowana została przy grobie bohatera znajdującym się na Cmentarzu Ewangelicko-Augsburskim w Cieszynie. Katowicki oddział Instytutu Pamięci Narodowej zdecydował o przypięciu plakiety „Grób weterana walk o wolność i niepodległość Polski” w przeddzień 82. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego.
Wydarzenie prowadziła Anna Binek-Zajda z katowickiego Oddziałowego Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa, a przyjechało na nie wielu gości, między innymi:
- Marek Wójcik, wojewoda śląski
- Jerzy Pilch, zastępca starosty Powiatu Cieszyńskiego
- Przemysław Major, zastępca burmistrza Cieszyna
- Marcin Konieczny i Marcin Radka-Matejko z Ewangelickiego Duszpasterstwa Wojskowego
- Adam Śliż, dyrektor Szpitala Śląskiego i Jan Kawulok, dyrektor Cieszyńskiego Pogotowia Ratunkowego
- Andrzej Rus, honorowy prezes Macierzy Szkolnej w Republice Czeskiej
Na miejscu obecni byli także żołnierze ze 133. Cieszyńskiego Batalionu Lekkiej Piechoty im. Władysława Michejdy. Szczególnie ciepło powitano także Aleksandrę Błachut-Kowalczyk – wnuczkę Jana Władysława Kubisza i depozytariuszkę pamięci rodzinnej rodu Kubiszów.
„Postać doktora powinna być stawiana jako wzór”
Po odśpiewaniu polskiego hymnu jako pierwszy zabrał głos wojewoda śląski Marek Wójcik.
– Postać doktora Jana Władysława Kubisza wymaga przypomnienia, ale powinna być też stawiana jako wzór. Szczególnie w czasach, w których pracujemy nad budową odporności państwa na różnego rodzaju sytuacje kryzysowe – również te najcięższe. Potrzebujemy dobrych wzorców postaw patriotycznych; przypomnienia postaci, które dowiodły swoim życiem, że zarówno w czasie pokoju, jak i wojny potrafiły sprostać wszystkim swoim zobowiązaniom wobec Ojczyzny i bliźnich. Myślę, że doktor Jan Władysław Kubisz jest taką postacią – zaznaczał.
W podobnym tonie wypowiadał się wiceburmistrz Cieszyna Przemysław Major, który odczytał list burmistrz Gabrieli Staszkiewicz – nieobecnej z powodu udziału w pogrzebie. – Dzisiejsze wydarzenie ma wymiar nie tylko historyczny, jak i wspólnotowy. Jest przypomnieniem, że pamięć o przeszłości jest naszym wspólnym obowiązkiem. Dzięki takim chwilom możemy przybliżać kolejnym pokoleniom historię ludzi, którzy pokazali swoim życiem, czym jest odpowiedzialność za drugiego człowieka i za kraj, w którym żyjemy – podkreślała w piśmie burmistrz.
„Przez ulice, wśród płonących domów, w czasie walk i strzelaniny wyszedł makabryczny pochód”
Prowadząca Anna Bieniek-Zajda przyniosła książeczkę „Porządek czytania Pisma Świętego”, która należała do pochodzącego z Gnojnika lekarza. Co ciekawe, ów egzemplarz miał odręczną notatkę Kubisza z dnia 1 sierpnia 1944 – dnia wybuchu Powstania Warszawskiego. Napisał on wtedy:
„Wybuch nieszczęsnego Powstania Warszawskiego sprowokowanego przez okupanta, który z zimną premedytacją przygotował wszystko do zniszczenia miasta, zapowiadając je z zemsty za wykonywanie wyroków śmierci na zbirach i mordercach hitlerowskich przez młodzież warszawską”
Bieniek-Zajda przypomniała też bohaterską postawę Kubisza w trakcie walk:
„14 dni sierpnia spędzone przez doktora Jana Władsława Kubisza w powstańczej Warszawie, w wojskowym szpitalu maltańskim przy ul. Senatorskiej, okazały się najważniejszym dla niego egzaminem z lekarskiej i człowieczej powinności. Wierność tym wartościom stała się szczególnie wymowna w trakcie dramatycznej ewakuacji szpitala, której opis pochodzi z pierwszych lat powojennych.
Niemcy nakazali lekarzowi opuścić dorywczo stworzony szpital. Lekarz go opuścił, lecz wraz z chorymi i rannymi, których przeniesienie zorganizował wśród najtrudniejszych warunków. Przez ulice, wśród płonących domów, w czasie walk i strzelaniny wyszedł makabryczny pochód. Na jego czele szedł doktor Jan Kubisz – zarosły jak pustelnik, trzymający w ręku chorągiew Czerwonego Krzyża. Za nim wlókł się pochód chorych i rannych, idących o własnych siłach lub niesionych na noszach. Pochód trwał kilka godzin, ale 90 pacjentów, których doktor Jan Kubisz miał w swej opiece, zostało przeprowadzonych czy przeniesionych w bezpieczne miejsce”.
„Najważniejsza dla niego była służba drugiemu człowiekowi”
W trakcie uroczystości wygłoszono apel pamięci, była też salwa honorowa i rozważania modlitewne prowadzone przez ewangelickich duszpasterzy wojskowych. Na samo zakończenie głos zabrała Aleksandra Błachut-Kowalczyk, która wspominała swojego dziadka.
– Wczoraj moja niespełna ośmioletnia wnuczka zadała mi pytanie, jakie zasługi miał Jan Kubisz dla Cieszyna. To było bardzo mądre pytanie i zarazem dla mnie trudne zadanie, bo życie mojego dziadka kojarzyło mi się zawsze ze służbą. Oba słowa mają ten sam źródłosłów, ale dla Jana Kubisza najważniejsza była służba drugiemu człowiekowi – niezależnie, czy był to chłop z Istebnej, czy prezydent Ignacy Mościcki – podkreślała.
Wnuczka bohatera przyniosła również Pismo Święte należące do Jana Władysława Kubisza, które ten chciał przekazać swojej córce, gdy przebywał w Warszawie z dala od rodziny. Biblia została opatrzona dedykacją:
„Najdroższej mojej córeczce jako jedyną pewną spuściznę ku wiernemu używaniu wśród obfitego błogosławieństwa Bożego tę Księgę Ksiąg wraz z błogosławieństwem ojcowskim ofiaruje ojciec. 10 lutego 1943 w Warszawie”


















