Krzysztof Rojowski
E-mail: krzysztof@zwrot.cz
Po siedemnastu latach od podjęcia decyzji na szczeblu rządowym i ponad dekadzie przygotowań, Litwa, Łotwa i Estonia nie kupują już prądu z Rosji. Kraje te zostały podłączone do europejskiej sieci i będą importowały energię między innymi od Polski.
Od radzieckiego systemu do europejskiej sieci
Dotychczas kraje bałtyckie korzystały z poradzieckiej sieci BRELL (to skrót od Białoruś, Rosja, Estonia, Litwa i Łotwa), która zarządzana była z Moskwy. Przełączenie na europejską sieć CESA nastąpiło dokładnie 9 lutego o 13:05, po 17 latach od podjęcia stosownej decyzji przez władze Litwy, Łotwy i Estonii. Projekt w ciągu 10 lat faktycznej realizacji pochłonął 1,6 miliarda euro, przy czym 75% tych kosztów pochodziło z budżetu Unii Europejskiej.
Technicznie rzecz ujmując, obecnie prąd do państw bałtyckich płynie z Europy Zachodniej (przez Polskę i tzw. LitPol Link) oraz Finlandii i Szwecji (EstLink, Nordbalt).
Najwięcej energii elektrycznej importuje Łotwa. Najmniej – Litwa
Łącznie te trzy kraje produkują ponad 60% potrzebnej im energii elektrycznej. Najlepiej pod tym względem wypada Litwa – według słów premiera Gabriela Gorbacevskiego (cytowanego przez tvn24.pl), w styczniu tego roku zaspokajała 75 procent swojego zapotrzebowania na prąd, chociaż kilka lat wcześniej wskaźnik ten wynosił zaledwie 30 procent.
Z ostatnich danych z Europejskiej Sieci Operatorów Elektroenergetycznych (przytaczanych przez czaswschodni.pl) wynika z kolei, że sytuacja dużo gorzej wygląda na Łotwie i w Estonii. W 2023 roku Estonia wyprodukowała 62% własnego zapotrzebowania na prąd, a Łotwa zaledwie 4,2%.
Polska w zdecydowanej większości samowystarczalna
W 2023 roku Polska wyprodukowała niecałe 98% swojego zapotrzebowania na energię, zakupując pozostałą część z innych krajów. Sama zresztą odpowiada za eksport energii do takich krajów jak Słowacja, Niemcy, Czechy czy Szwecja.
Jak wynika z danych przytaczanych przez portal gramwzielone.pl, w 2024 roku blisko 30 procent energii elektrycznej wyprodukowanej w Polsce pochodziło z odnawialnych źródeł – to rekordowa ilość. Większość produkcji pochodzi jednak wciąż z węgla kamiennego (ponad 57%), a niecałe 12% z gazu ziemnego i niecałe 2% z innych gazów kopalnych.
Kłopoty… Królewca
Co ciekawe, uniezależnienie się państw bałtyckich od poradzieckiej sieci wpłynęło znacząco na sytuację w obwodzie kaliningradzkim. Od momentu przełączenia działa on jako wyspa energetyczna, bo w ostatnich latach Rosja wzmacniała tam swoją sieć i wybudowała cztery nowe elektrownie. Królewiec wcześniej importował część energii z Litwy. Rosyjska enklawa nie ma żadnych połączeń energetycznych z Rosją czy Polską i innymi krajami.



