Krzysztof Rojowski
E-mail: krzysztof@zwrot.cz
W ciągu godziny gry, czeska reprezentacja oddała 38 celnych strzałów na bramkę rywali. Francuzom udało się to jedynie… dwanaście razy, ale mimo to przez długi moment prowadzili z faworyzowanymi hokeistami znad Wełtawy. Ostatecznie jednak podopieczni trenera Radima Rulíka wrzucili „piąty bieg” i zdołali pokonać ekipę trójkolorowych 6:3 w drugim meczu Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo.
Początek zgodnie z oczekiwaniami, chaos w drugiej tercji
16:3 w celnych strzałach dla Czechów – to chyba najbardziej wymowny opis pierwszej tercji. Nic nie wskazywało, by mecz miał dostarczyć jakichkolwiek emocji – wynik otworzył w 6. minucie Martin Nečas, wykorzystując grę w przewadze, a podwyższył osiem minut później Michal Kempný strzałem z niebieskiej linii. Francuzi praktycznie nie istnieli na tafli – Vladař był bezrobotny, poza tymi trzema strzałami, które wybronił bez kłopotu.
Po trzydziestu sześciu sekundach drugiej tercji dwuminutową karę za faul otrzymał Hertl i jak się okazało, był to moment zwrotny. Nie minęło pół minuty, a Francuzi złapali kontakt – na 2:1 strafił Louis Boudon, a ku zaskoczeniu Czechów, ekipa znad Tamizy poszła za ciosem. Między 25 a 27 minutą meczu krążek dwukrotnie zatrzepotał w siatce drużyny trenera Rulíka – najpierw trafił ponownie Boudon, a potem podwyższył Charles Bertrand.
Czesi wyglądali na wstrząśniętych tym, co się dzieje. Z czasem jednak zaczęli nabierać rozpędu – doprowadzić do wyrównania próbowali Červenka, Kundrátek czy David Pastrňák, który w 34 minucie miał dwie dobre okazje. Napastnik z Hawierzowa przejechał za bramką i przymierzył z bliska trafiając na 3:3. Co więcej, ekipa znad Wełtawy jeszcze przed przerwą wyszła na prowadzenie – na pół minuty przed końcem drugiej tercji Neckara (mimo gry w osłabieniu, po karze dla Kubalika) pokonał Matej Stránský. Dodajmy, że w trakcie tych dwudziestu minut Francuzi oddali pięć celnych strzałów, przy siedmiu rywali.
W ostatniej tercji obraz gry wrócił jednak do normy – ekipa trójkolorowych nie miała zbyt wiele do powiedzenia. Bramkarz Francuzów musiał aż piętnaście razy interweniować, a dwukrotnie – i to w przeciągu jednej minuty – skapitulował. Na 5:3 w 42 minucie podwyższył Filip Chlapík, a wynik ustalił kapitan reprezentacji, Roman Červenka.
Przed Czechami ostatni mecz grupowy
Spotkanie z Francją było drugim olimpijskim występem czeskiej reprezentacji – na inaugurację zmagań przegrali z Kanadą aż 5:0 (pisaliśmy o tym meczu tutaj). Kolejnym, a zarazem ostatnim ich spotkaniem w grupie będzie niedzielna (15 lutego) rywalizacja ze Szwajcarią – rozpocznie się ona o 12:10.
Francja – Czechy 3:6 (0:2, 3:2, 0:2)
Bramki i asysty: 22. Boudon (Da Costa, Auvitu), 25. Boudon (Bertrand), 26. Gallet (Bertrand, Boudon) – 6. Nečas (Pastrňák, Hronek), 14. Kempný (Stránský, Faksa), 34. Pastrňák (Palát, Kempný), 40. Stránský (Faksa, Hronek), 42. Chlapík (Nečas, Kämpf), 42. Červenka (Sedlák, Špaček). Sędziowie: Ansons (ŁAT) Furlatt – MacPherson, Wyonzek (Kanada). Wykluczenia: 3:2. Wykorzystane przewagi: 1:1. Gole w osłabieniu: 0:1. Frekwencja: 11174.
Francja: Neckar (Junca) – Guebey, Auvitu (A), Gallet, Boscq, Cantagallo, Chakiachvili, Crinon – Fabre, Bellemare (C), Da Costa (A) – Dair, Boudon, Texier – Bertrand, Ritz, Rech – Treille, Addamo, Douay – Bozon.
Trener: Yorick Treille
Czechy: Vladař (Vejmelka) – Hronek, Šimek, Gudas (A), Kempný, Kundrátek, Špaček, Ticháček – Pastrňák (A), Hertl, Palát – Nečas, Kämpf, Kubalík – Kaše, Sedlák, Červenka (C) – Stránský, Faksa, Flek – Chlapík.
Trener: Radim Rulík



