Pracownicy transgraniczni piszą petycję do premiera RP – zwrot.cz

    REGION / Zamknięcie granic uderzyło w liczną rzeszę pracowników transgranicznych. Od lat przyzwyczajeni do tego, że pracują po jednej ze stron granicy, a mieszkają po drugiej, nagle zostali odcięci od możliwości utrzymania siebie i rodziny.

    Nie we wszystkich branżach da się pracować zdalnie. Zwłaszcza w naszym regionie, gdzie wielu mieszkańców polskiej strony pracuje w hucie czy kopalniach, a mieszkańcy czeskiej strony choćby w sklepach po polskiej stronie, które zamknięte nie zostały.

    Pracownicy, którym całkowite zamknięcie granic uniemożliwiło wykonywanie pracy, a co za tym idzie utrzymanie siebie i rodziny, utworzyli na Facebooku grupę Głos pracowników transgranicznych (CZECHY).

    – Ukierunkowana jest właśnie na pracowników transgranicznych. Jej celem jest konsensus w sprawie regulacji granicznych. Warto podkreślić słowo konsensus. Chcemy równocześnie uszanować tych, którzy rzeczywiście obawiają się masowego „importu wirusa” – pisze w rozmowie z naszą redakcją administrator grupy Alan Szatyło.

    Do grupy dołączyć może każdy, choć, jak nazwa wskazuje, ukierunkowana jest właśnie na pracowników transgranicznych. Jednak pracownicy mają przecież swoje rodziny, które muszą utrzymać. W najtragiczniejszej sytuacji znajdują się te rodziny, w których oboje dorosłych pracuje po drugiej stronie granicy. Ale nawet jeśli jedna osoba z rodziny straciła możliwość wykonywania pracy, a druga nie, to i tak budżet domowy na tym ucierpi.

    Sytuacja stała się patowa. Z jednej strony zdrowie jest najważniejsze, z drugiej, każdy przecież musi z czegoś żyć.

    – Powrót osób zarażonych zza zachodniej granicy spowodował, że ludzie się po prostu boją, rozumiemy to, ale liczymy także na zrozumienie w drugą stronę. Musimy z czegoś żyć, wielu z nas ma rodziny i dzieci, zobowiązania finansowe i codzienne rachunki do opłacenia. Tymczasem z dnia na dzień nasza stabilność finansowa po prostu znikła – pisze w rozmowie z naszym portalem Alan Szatyło. I dodaje, że restrykcje dla pracowników w każdej firmie są radykalne – od płynów dezynfekcyjnych, po okulary czy oczywiście ubrania robocze.

    – Nie możemy zapominać o maskach, które w Czechach są obowiązkowe, w pracy także nie ma wyjątku i czy chcemy, czy nie, nosimy je przez cały czas pracy. Nikt zresztą się nie sprzeciwiał, uznajemy, że robimy to dla wspólnego dobra. Ponadto jest pomiar temperatury – w przypadku pracowników transgranicznych jest on kontrolowany nawet 3 razy dziennie, przy wjeździe i wyjeździe przez granicę jest sprawdzany adres zamieszkania i adres miejsca pracy – wylicza.

    Tym samym tacy pracownicy transgraniczni, którzy granicę przekraczali (i mają nadzieję, że niebawem znów będą przekraczać) dwa razy dziennie tak naprawdę są pod większą kontrolą sanitarną, aniżeli ci, którzy poruszają się w ramach zaspokojenie koniecznych potrzeb życiowych, czyli do pracy i do sklepu, w jednym z państw.

    A przecież dla pracowników transgranicznych utrzymanie pracy jest zaspokojeniem niezbędnych potrzeb życiowych. Petycję można podpisać tutaj.

    (indi)

    Tagi: , ,

      Komentarze



      CZYTAJ RÓWNIEŻ



       

      NAJWAŻNIEJSZE WYDARZENIA NA ZAOLZIU
      W TWOJEJ SKRZYNCE!

       

      DZIĘKUJEMY!

      Ministerstvo Kultury Fundacja Fortissimo

      www.pzko.cz www.kc-cieszyn.pl

      Projekt byl realizován za finanční podpory Úřadu vlády České republiky a Rady vlády pro národnostní menšiny.
      Projekt finansowany ze środków Ministerstwa Spraw Zagranicznych w ramach konkursu pn. Polonia i Polacy za granicą 2023 ogłoszonego przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów.
      Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/autorów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie im. Jana Olszewskiego