WARSZAWA / 1 sierpnia 1944 roku rozpoczęło się Powstanie Warszawskie. Planowana na kilka dni akcja zbrojna trwała 63 dni i stała się symbolem polskiego bohaterstwa. Zakończyła się jednak klęską, śmiercią około 200 tysięcy osób, wypędzeniem mieszkańców i niemal całkowitym zniszczeniem stolicy.
Powstanie miało doprowadzić do wyzwolenia Warszawy spod niemieckiej okupacji jeszcze przed wkroczeniem do miasta Armii Czerwonej. Opanowanie stolicy przez siły podlegające polskiemu rządowi na emigracji miało również znaczenie polityczne – pokazałoby, że legalne polskie władze sprawują kontrolę nad krajem.
Do walki ruszyło nawet 50 tysięcy powstańców
1 sierpnia 1944 roku do walki przystąpiło około 40–50 tysięcy powstańców. Zaledwie co czwarty z nich mógł jednak rozpocząć ją z bronią w ręku. Oddziały Armii Krajowej dysponowały przede wszystkim bronią lekką i niewielką ilością amunicji.
Dowództwo AK zakładało, że walki potrwają najwyżej kilka dni. Liczono na zaskoczenie Niemców, osłabionych stratami poniesionymi podczas operacji Bagration, oraz na szybkie nadejście Armii Czerwonej.
Niemcy nie dali się jednak wyprzeć ze strategicznych punktów miasta. Powstańcom nie udało się opanować między innymi mostów na Wiśle, a pomoc dostarczana drogą lotniczą przez zachodnich aliantów była zbyt mała, aby mogła zdecydować o losach walk.
Stalin nie pomógł walczącej Warszawie
Armia Czerwona nie udzieliła powstańcom oczekiwanej pomocy. Opanowanie Warszawy przez Armię Krajową było sprzeczne z politycznymi planami Józefa Stalina, który nie uznawał już polskiego rządu na emigracji i wspierał utworzony pod swoją kontrolą Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego.
Historycy do dziś spierają się zarówno o przyczyny braku sowieckiego wsparcia, jak i o zasadność decyzji o rozpoczęciu walk.
Profesor Andrzej Leon Sowa ocenił, że dowództwo AK, wydając rozkaz rozpoczęcia powstania, kierowało się przede wszystkim przesłankami politycznymi, a nie racjonalną oceną sytuacji wojskowej. Jego zdaniem nie ma jednak podstaw do twierdzenia, że Stalin zatrzymał ofensywę Armii Czerwonej wyłącznie po to, aby doprowadzić do upadku powstania.
Decyzji o podjęciu walki bronił natomiast brytyjski historyk Norman Davies. Zwracał uwagę, że żołnierze Armii Krajowej byli częścią międzynarodowej koalicji walczącej z Niemcami i mogli oczekiwać pomocy ze strony sojuszników.
Niemcy rozpoczęli masowe mordy
Na wieść o wybuchu powstania dowódca SS Heinrich Himmler nakazał zabijanie mieszkańców Warszawy i zrównanie miasta z ziemią. Niemieckie oddziały dopuściły się masowych zbrodni na ludności cywilnej.
Przez 63 dni powstańcy prowadzili walkę z przeważającymi siłami niemieckimi. Powstanie Warszawskie było największą akcją zbrojną podziemia w okupowanej przez Niemców Europie.
Wobec braku perspektyw dalszej walki 2 października 1944 roku przedstawiciele Komendy Głównej Armii Krajowej podpisali w Ożarowie akt kapitulacji. Na jego mocy powstańcy mieli być traktowani jak jeńcy wojenni i korzystać z praw wynikających z konwencji genewskiej.
Około 180 tysięcy ofiar cywilnych
W czasie walk zginęło około 18 tysięcy powstańców, a 25 tysięcy zostało rannych. Poległo również około 3,5 tysiąca żołnierzy 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki.
Największe straty poniosła ludność cywilna. Szacuje się, że śmierć poniosło około 180 tysięcy mieszkańców Warszawy.
Ponad 15 tysięcy powstańców, w tym około 2 tysiące kobiet, trafiło do niemieckiej niewoli. Wśród jeńców znalazło się niemal całe dowództwo Armii Krajowej z generałami Tadeuszem Borem-Komorowskim, Tadeuszem Pełczyńskim i Antonim Chruścielem.
Warszawa została niemal całkowicie zburzona
Po kapitulacji około 500 tysięcy pozostałych przy życiu mieszkańców wypędzono z Warszawy. Wbrew zapisom układu kapitulacyjnego Niemcy przystąpili do systematycznego niszczenia miasta.
Specjalne oddziały przez ponad trzy miesiące wysadzały i paliły ocalałe budynki, zabytki oraz obiekty infrastruktury. Po zakończeniu wojny Warszawa była jednym z najbardziej zniszczonych miast w Europie.
Powstanie Warszawskie pozostaje symbolem odwagi żołnierzy i ludności cywilnej, a zarazem jednym z najbardziej tragicznych wydarzeń w historii Polski. Bohaterstwo jego uczestników nie budzi wątpliwości, choć decyzje dowódców i polityczne znaczenie walk do dziś są przedmiotem dyskusji historyków.
(PAP)



