REGION / W sobotę 16 maja odbyła się piąta edycja Olza RUN. Jubileuszowy bieg przyciągnął rekordową liczbę uczestników z obu stron granicy. Na starcie stanęły 43 sztafety, a po raz pierwszy w historii zawodów również ultramaratończycy, którzy całą, niemal stukilometrową trasę pokonali indywidualnie.

    Start tradycyjnie odbył się przy ujściu Olzy do Odry w Boguminie, a meta znajdowała się pod Złotym Groniem. Trasa prowadziła przez miejsca dobrze znane mieszkańcom regionu: Dziećmorowice, Darków, Czeski Cieszyn i Cieszyn, Trzyniec, Jabłonków oraz malownicze zakątki Beskidów Śląskich. Ostatni odcinek biegacze pokonywali w pobliżu źródła Olzy.

    Bieg, który narodził się z pasji i inspiracji

    Pomysł na Olza RUN zrodził się z połączenia pasji do sportu, inspiracji zagranicznymi zawodami oraz rzeki, która od wieków łączy dwa brzegi.

    Organizatorzy, państwo Markowie, przyznają, że podczas biegów w innych krajach często spotykali się z zawodami prowadzonymi wzdłuż rzek — od źródła do ujścia lub odwrotnie.

    — U nas też mamy wyjątkową rzekę — Olzę, która łączy czeską i polską stronę. Tak powstał pomysł, by stworzyć zawody właśnie tutaj — mówią organizatorzy.

    Dotychczas Olza RUN był przede wszystkim biegiem sztafetowym dla pięcioosobowych drużyn. Każdy zawodnik pokonuje dwa około dziesięciokilometrowe odcinki, a cała trasa liczy prawie sto kilometrów.

    Nowość jubileuszowej edycji – ultramaraton dla indywidualistów

    Nowością jubileuszowej edycji był Ultramaraton Olza RUN. To propozycja dla zawodników, którzy postanowili zmierzyć się z całą trasą samodzielnie.

    Organizatorzy podkreślają, że to propozycja dla osób chcących sprawdzić własne granice i siłę charakteru.

    Tomasz Łabudek

    Jednym z nich był Tomasz Łabudek, dla którego był to pierwszy start w tych zawodach.

    — Ucieszyłem się, że oprócz sztafet jest też kategoria ultramaratonu, bo do sztafety jestem chyba za wolny — śmieje się Tomasz Łabudek. — A kiedy biegnę sam, to przynajmniej wszystko zależy ode mnie. Jak coś popsuję, to tylko sobie.

    Jak podkreśla, jego głównym celem nie był wynik, ale dotarcie do mety.

    — Chcę przede wszystkim dobiec zdrowo do Istebnej i cieszyć się samym biegiem. Ruch był zawsze częścią mojego życia, dlatego regularnie trenuję. Od stycznia przygotowywałem się jednak bardziej intensywnie właśnie z myślą o tym starcie.

    Mimo ogromnego wysiłku Tomasz nie ukrywał, że atmosfera zawodów zrobiła na nim duże wrażenie.
    — Na trasie czuć niesamowitą energię i wsparcie kibiców. To naprawdę wyjątkowe zawody.

    Wojciech Weinert – trener Bartosza Misiaka

    Wśród uczestników ultramaratonu nie zabrakło także Bartosza Misiaka — zwycięzcy biegu, którego trenerem jest Wojciech Weinert z UTA Team.

    — Traktujemy te zawody przede wszystkim jako bardzo dobry trening przed kolejnymi wyzwaniami — mówi Wojciech Weinert. — Bartek pracuje na pogotowiu, dlatego przygotowania musi dopasowywać do wymagającej pracy i dyżurów. Jego głównym celem w tym sezonie są mistrzostwa Polski na dystansie ultra — 70 kilometrów i aż 6000 metrów przewyższenia.

    Jak podkreśla trener, start w OlzaRunie nie był przypadkowy.

    — Jesteśmy z Cieszyna, więc ten bieg jest nam bliski. Bardzo spodobała nam się jego idea, atmosfera i trasa prowadząca wzdłuż Olzy. Dlatego Bartek postanowił spróbować swoich sił właśnie tutaj — dodaje Wojciech Weinert.

    — Mieszkam w Czeskim Cieszynie i już wcześniej spodobała mi się idea tego biegu. Ucieszyło mnie też, że oprócz sztafet można wystartować również w kategorii ultramaratonu, dlatego postanowiłem stanąć na starcie. Pogoda była naprawdę dobra do biegania — akurat kiedy pokonywałem trasę, deszcz przestał padać. Do tego świetna atmosfera, dużo kibiców i bardzo dobra organizacja sprawiły, że ten start będę naprawdę dobrze wspominał — mówi Bartosz Misiak.

    Rekordowa liczba drużyn na starcie

    Tegoroczna edycja okazała się rekordowa pod względem frekwencji. Do sztafetowego biegu zgłosiły się aż 43 drużyny, a dodatkowo na trasę wyruszyło 11 ultramaratończyków.

    Choć prognozy pogody nie napawały optymizmem, aura okazała się łaskawsza, niż przewidywano. Deszcz pojawiał się tylko momentami. Dla biegaczy chłodniejsze powietrze było nawet korzystne, zwłaszcza przy wielogodzinnym wysiłku.

    Zawodnicy nie tylko z Zaolzia

    Čučoni z Karwiny

    — Lubimy biegać i spędzać czas razem, dlatego takie zawody są dla nas idealne. Najpierw człowiek porządnie się zmęczy na trasie, wyda całą energię, a potem można wieczorem spokojnie usiąść, pośmiać się i powspominać cały dzień. Takie wydarzenia świetnie motywują do regularnego biegania i pokazują, że sport może być naprawdę dobrą zabawą — śmieją się zawodnicy drużyny Čučoni z Karwiny.

    Illegal Runners

    — W każdą środę po pracy regularnie chodzimy całą ekipą z biura na Jaworowy. W pewnym momencie powiedzieliśmy sobie: skoro tyle razem chodzimy i jesteśmy aktywni, to dlaczego nie spróbować wystartować w zawodach? OlzaRun okazał się idealnym wyborem, bo to bieg sztafetowy, więc świetnie pasuje do naszego zespołu. Traktujemy to trochę jak sportowy team building — razem się motywujemy, wspieramy i przeżywamy emocje na trasie. Dla mnie to są pierwsze takie zawody i muszę powiedzieć, że atmosfera jest niesamowita. Wszyscy się dopingują, pomagają sobie i naprawdę czuć tutaj wyjątkową energię — mówi Dorota Filipczyk z drużyny IllegalRunners.

    Meteor Chickens Run z Brna

    — Przyjechałyśmy aż z Brna. Zawsze startowałyśmy w biegu NoMen Run, ale kiedy te zawody zostały odwołane, zaczęłyśmy szukać czegoś podobnego i tak trafiłyśmy na OlzaRun. Ten bieg od razu wydał nam się bardzo sympatyczny, dlatego postanowiłyśmy się zgłosić. Jesteśmy grupą dziewczyn, które lubią aktywnie spędzać czas. Okolica jest przepiękna, zawody świetnie zorganizowane, atmosfera fantastyczna. Bardzo się cieszymy, że mogłyśmy tutaj przyjechać – zdradziły zawodniczki z teamu Meteor Chickens Run z Brna.

    BedRunky

    — Przyjechaliśmy aż ze Staříča, a część naszej drużyny nawet z południowych Moraw. To nasz pierwszy start w OlzaRunie. Wszystko zaczęło się od naszej kapitanki — zarządziła, że startujemy, a my na Morawach jesteśmy przyzwyczajeni słuchać kobiet — śmieją się zawodnicy drużyny BedRunky.

    Zebry z Brna

    — Jesteśmy grupą dziewczyn z Brna, które po prostu lubią sport i aktywne spędzanie czasu. To właśnie sport nas połączył. Poznałyśmy się jeszcze wtedy, gdy nasze dzieci były małe — spotykałyśmy się na wspólnych ćwiczeniach, a mimo że dzieci już dawno dorosły, my nadal regularnie się widujemy i razem trenujemy. Kiedy trafiłyśmy na OlzaRun, od razu wiedziałyśmy, że to coś dla nas.

    Oczywiście nie brakuje też kawy i ciastka, ale dzięki bieganiu możemy sobie na nie pozwolić bez żadnych wyrzutów sumienia — śmieją się zawodniczki drużyny Zebry z Brna. — Na co dzień biegamy raczej między pracą, kuchnią i obowiązkami rodzinnymi, dlatego tym bardziej cieszymy się, że od czasu do czasu możemy pobiegać naprawdę — w pięknym otoczeniu, świetnej atmosferze i w gronie ludzi, którzy mają podobną energię.

    Sportowe święto nad Olzą po raz piąty połączyło ludzi, emocje i chęć pomagania

    — Tegoroczna, piąta już edycja OlzaRunu pokazała, jak bardzo ten bieg się rozwija i jak wielkie ma znaczenie dla ludzi po obu stronach Olzy — podsumowuje organizator Ryszard Marek. — Z roku na rok zawody są coraz bardziej profesjonalne. W tym roku po raz pierwszy mieliśmy profesjonalny pomiar czasu oraz możliwość śledzenia wyników online. Pojawiła się także profesjonalna scena i jeszcze lepsze zaplecze dla zawodników oraz kibiców.

    Jak podkreśla organizator, najbardziej cieszy rosnące zainteresowanie wydarzeniem.
    — Na trasie z roku na rok pojawia się coraz więcej kibiców. Na punktach zmian panuje świetna, sportowa i motywująca atmosfera. Ludzie dopingują, wspierają zawodników i tworzą coś naprawdę wyjątkowego. To już nie jest tylko bieg — to wielkie sportowe święto regionu.

    W tym roku organizatorzy zadbali także o komfort uczestników i odwiedzających. Otwarte były restauracje pod Złotym Groniem, gdzie można było ogrzać się i zjeść ciepły posiłek.

    Wsparcie potrzebującym

    OlzaRun od początku łączy sport z pomaganiem.

    — Każdego roku staramy się przekazać część środków tam, gdzie mogą naprawdę pomóc. W tym roku zdecydowaliśmy się wesprzeć organizację Dotek, która pomaga dzieciom znaleźć rodzinną opiekę zastępczą oraz buduje środowisko kochających i kompetentnych rodzin zastępczych. Cieszy nas, że dzięki naszemu biegowi możemy wspólnie wspierać dobrą sprawę.

    Na zakończenie Ryszard Marek podziękował wszystkim, którzy tworzą OlzaRun. — Dziękujemy zawodnikom, partnerom, wolontariuszom i kibicom. To właśnie dzięki Wam ten bieg ma wyjątkową atmosferę i prawdziwy sens.

    Pięć lat temu wszystko zaczęło się od prostego pomysłu i pasji do biegania. Dziś Olza RUN wyrósł na jedną z najbardziej rozpoznawalnych imprez sportowych regionu, pokazując, że Olza naprawdę potrafi łączyć ludzi – nie tylko po obu stronach granicy, ale także wokół wspólnej pasji.

    Wyniki znajdziesz tutaj.

      Komentarze



      CZYTAJ RÓWNIEŻ



      Ministerstvo Kultury Fundacja Fortissimo

      www.pzko.cz www.kc-cieszyn.pl

      Projekt byl realizován za finanční podpory Úřadu vlády České republiky a Rady vlády pro národnostní menšiny.
      Projekt finansowany ze środków Ministerstwa Spraw Zagranicznych w ramach konkursu pn. Polonia i Polacy za granicą 2023 ogłoszonego przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów.
      Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/autorów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie im. Jana Olszewskiego