indi
E-mail: indi@zwrot.cz
FILIPKA / W środę 15 kwietnia turyści zrzeszeni w Polskim Towarzystwie Turystyczno-Sportowym „Beskid Śląski” w Republice Czeskiej wybrali się na spacer z Bystrzycy Pasiek na Filipkę. Ta wycieczka różniła się jednak od innych, licznych w rocznym planie PTTS wypraw w góry. Wszystko za sprawą zapowiedzianego konkursu na najbardziej retro turystę. „Przenieśmy się 40–50 lat wstecz i ubierzmy się na spacer wiosenny tak, jak za młodych lat!” — zachęcali w zaproszeniu organizatorzy.
I faktycznie już na peronie można było poczuć się, jakby przyjechał nie pociąg relacji Ostrawa – Mosty koło Jabłonkowa, a wehikuł czasu. Z pojazdu wysypała się bowiem grupa turystów ze starymi płóciennymi plecakami z metalowymi stelażami i wyblakłymi, płóciennymi chlebakami, w wełnianych swetrach, koszulach w kratę, wysokich skarpetach i skórzanych butach górskich.
W wycieczce wzięło udział trzydziestu dwóch „Beskidzioków”. Ponieważ środowe spacery PTTS „BŚ” zaczęło organizować z myślą o swych najstarszych członkach (pisaliśmy), to można stwierdzić, że uczestnicy wyprawy na Filipkę ubrali się tak, jak chodzili po górach w młodości. Wygrzebali ze spodów szaf i pawlaczy od dawna nieużywaną już odzież i sprzęt turystyczny, a niektórzy — wobec braku odpowiednich rzeczy w domu — poświęcili sporo czasu, by specjalnie na tę okazję przygotować odpowiedni strój.
Przygotowania potraktowali poważnie
— Muszę przyznać, że jak tak szłam przez Hawierzów na pociąg, to czułam się dziwnie — stwierdziła jedna z uczestniczek, która tak starannie przyłożyła się do przygotowań, że odwiedziła nawet w tym celu sklep z używaną odzieżą i samodzielnie przerobiła wyszukane tam rzeczy tak, by jak najwierniej oddawały wygląd turysty sprzed pół wieku. — Ja sweter pożyczyłam od teściowej. Muszę jej oddać, bo ona w nim normalnie do tej pory chodzi — mówiła inna.
Na Filipce odbyło się głosowanie, w wyniku którego wybrano najbardziej retro turystę. Wygrał Józef Gurbiel, który przed schroniskiem na kuchence turystycznej ugotował nawet własną zupę. Kolejne miejsca zajęły Matra Prokop i Wanda Michalko, która była pomysłodawcą tej zabawy, a na Filipce częstowała wszystkich własnym wypiekiem w stylu retro – buchetkami z makiem – rozdawanymi z zawiniątka zrobionego z płóciennej kuchennej ścierki.
Wycieczkę przygotowały Wanda Wigłasz, która zajęła się sprawami organizacyjnymi, jak m.in. umówienie w Chacie Filipka, że lokal zostanie otwarty (normalnie w środy jest zamknięty) oraz Wanda Michalko, która przygotowała retro zabawę.
(indi)































