„Godej do mie” jest pierwszym pełnometrażowym filmem kręconym przez Teatr Śląski. To historia małżeństwa, które zmaga się ze stratą dziecka, na drugim planie są Górny Śląsk i język śląski jako naturalny i najbliższy im przekaźnik emocji.
Ekipa filmowa w poniedziałek realizowała zdjęcia na osiedlu familoków w Rybniku, gdzie zorganizowano dzień otwarty dla mediów. Dyrektor Teatru Śląskiego i reżyser filmu Robert Talarczyk zauważył, że stare osiedla zbudowane z czerwonej cegły to jeden z charakterystycznych elementów Górnego Śląska, przywołujący u osób związanych z tym regionem wiele wspomnień i emocji.
– To jest film, który powstaje w dwóch językach – po polsku i po śląsku. Język śląski jest w nim równoważny z językiem polskim. Zastanawiamy się, czy nie będziemy musieli zrobić napisów, żeby w całej Polsce był on zrozumiały. Choć wydaje mi się, że język emocji, jakimi posługują się nasi bohaterowie, jest zrozumiały dla wszystkich – powiedział Robert Talarczyk.
Język śląski to nie tylko śmieszne kabarety
Wcielająca się w jedną z głównych ról Agnieszka Radzikowska przyznała, że posługiwanie się językiem śląskim jest dla niej bardzo osobiste.
– Jestem Ślązaczką. Mój pradziadek brał udział w powstaniach śląskich, a dziadek uczył mnie języka śląskiego. To dla mnie drugi podstawowy język. Bardzo się cieszę, że wreszcie wychodzimy z tego myślenia, że język śląski to tylko śmieszne kabarety, serial komediowy i biesiadne piosenki. To język serca, który dotyczy każdego z nas – wyjaśniła Radzikowska.
Natomiast Dariusz Chojnacki, który także wciela się w jedną z dwóch głównych ról, zaznaczył, że to film ważny z perspektywy jego pokolenia, które przestało się posługiwać językiem śląskim.
– To wychodzi z naszego serca. Nasze pokolenie już tak naprawdę nie godo. Mamy koszulki z napisami w języku śląskim, ale przestaliśmy godać. Jeśli nie zrobimy czegoś, co będzie interesujące dla młodszych pokoleń, to język śląski zdechnie. To jest całe nasze serce, bo chcemy o to zadbać – powiedział Chojnacki.
Film powstaje na podstawie spektaklu
Film powstaje na podstawie spektaklu teatralnego, który aktorzy Teatru Śląskiego odgrywają w apartamencie Hotelu Diament Plaza w Katowicach. Robert Talarczyk zasygnalizował, że widzowie w filmowej wersji zobaczą nowe wątki i lokalizacje, będą mogli głębiej wejść w świat bohaterów.
Radzikowska i Chojnacki zgodnie przyznali, że w hotelowym apartamencie, gdzie mieściło się 30 widzów, spektakl „Godej do mie” miał w sobie sporo intymności. Teraz tę atmosferę zamierzają oddać w kadrze filmowym. – Nieważne, czy to scena teatralna, czy plan filmowy, przede wszystkim chodzi o to, żeby emocje były prawdziwe – podkreślił Chojnacki.
Miejsca, w których będzie kręcony film
Rybnik to pierwsza z kilku lokalizacji, do których wybiera się ekipa filmowa. Realizację zdjęć zaplanowano m.in. w Chorzowie, Katowicach i Rudzie Śląskiej. Na ekranie ma się pojawić przekrój współczesnego Górnego Śląska – tradycyjny i nowoczesny.
Film „Godej do mie” Teatr Śląski realizuje we współpracy z TVP3 Katowice. Polski Instytut Sztuki Filmowej przyznał 1,8 mln złotych dofinansowania na jego produkcję.
W 2024 r. Sejmik Województwa Śląskiego zgodził się na zmianę statutu Teatru Śląskiego, który jest instytucją kultury samorządu województwa śląskiego. Do zakresu jego działalności dopisano produkcję filmową, co pozwoliło na realizację pierwszego pełnometrażowego filmu. (PAP)



