To było bardzo muzyczne spotkanie w cieszyńskim Muzeum Śląska Cieszyńskiego. Na Spotkaniu Szersznikowskim, które odbyło się w środę (26 lutego) Maksymilian Kapalski opowiadał o dawnych mechanizmach grających muzykę, w tym także tych znajdujących się w zbiorach placówki.

    Francuzki wynalazca

    Wykład rozpoczął się opowieścią o Jacquesie De Vaucansonie, XVIII-wiecznym francuski wynalazcy, który zasłynął między innymi budową… automatycznego flecisty.

    „De Vaucanson był przez pewien czas wychowywany przez jezuitów, ale szybko zrozumiał, że jego powołaniem nie jest klasztor, nawet rzemiosło. Odkrył w sobie nienasyconą ciekawość mechaniki, potrzebę rozkładania świata na ruch, sprężyny, zależności i – oczywiście – składania go na nowo w formę. Jego marzeniem było tworzenie maszyn, które udawałyby życie. Poznaje pisma Kartezjusza i tą słynną definicję człowieka jako maszyny doskonałej. W jej myśl jest on maszyną w wymiarze cielesnym, natomiast wyróżnia go niematerialny umysł – źródło myśli, świadomości”.

    „W 1738 roku Vaucanson przedłożył Akademii Królewskiej w Paryżu szczegółowy memoriał – tak to się nazywało – dotyczący mechanizmu flecisty automatycznego. To był nie tylko opis maszyny, a systematyczna rozprawka naukowa, w której tłumaczył zasady fizyki dźwięku, ciśnienia powietrza, biomechaniki ruchu. To była poważna próba odpowiedzi na pytanie: czym jest życie i co sprawia, że się poruszamy, oddychamy i tak dalej”.

    Moment przejścia – od mechanicznej iluzji do mechanizacji dźwięku

    Kapalski zaprezentował też nagranie widoczne poniżej, przedstawiające eksponat ze zbiorów muzeum. To wynalazek z przełomu wieków – zegar grający melodię o pełnej godzinie, a co kwadrans odtwarzający dźwięk dzwonków amorków. Wyposażony jest także w miesięczny kalendarz.

    „To właśnie moment przejścia od XVIII-wiecznej mechanicznej iluzji życia do XIX-wiecznej mechanizacji dźwięku. Z technicznego punktu widzenia to ważny etap – muzyka nie istnieje już tylko w pamięci muzyka, lecz w układzie kołków na wałku metalowym. Maszyna nie improwizuje, a po prostu powtarza z precyzją. To zapowiedź późniejszych wałków i metalowych płyt; tutaj mamy jeszcze amorki, grające figurki będące kostiumem mechanizmu. W XVIII wieku maszyna potrzebowała dekoracji, maski, strojów. W kolejnym stuleciu ornament zniknie – pozostanie sam mechanizm. Nie będzie żadnej tajemnicy – jeżeli coś gra, to możemy się przyjrzeć i dowiedzieć, dlaczego”.

    XIX wiek i rozwój zakładów muzycznych z Lipska

    Clue wykładu dotyczyło rozwoju wielkich zakładów muzycznych z Lipska – firm takich jak Symphonion, Polyphon czy Dienst.

    „Pod koniec XIX wieku w Lipsku działała firma, która odegrała bardzo dużą rolę w rozwoju mechanicznej muzyki. Była znana pod marką Symphonion, założona została w latach 80. XIX wieku i była jedną z pierwszych fabryk produkujących na szeroką skalę płytowe pozytywki. Największą innowacją było zastosowanie wymiennych stalowych dysków, na których zapisywane były utwory. To była prawdziwa rewolucja – jeden instrument mógł odtwarzać wiele melodii”.

    „Polyphon produkował instrumenty bardzo solidne, głośne, niezwykle efektowne – wielkie „szafy” salonowe, sięgające nawet dwóch metrów wysokości. Ich działanie opierało się na wymiennych stalowych dyskach z zapisaną muzyką. Podczas obrotu wypustki poruszały mechanizm, zmieniając metalowy zapis w czysty donośny dźwięk. Imponowała także skala produkcji – szacuje się, że fabryki Symphonion i Polyphon kontrolowały 90% światowego rynku pozytywek płytowych”.

    Maszyna jak cała orkiestra

    Rewolucję w brzmieniu wprowadził także Dienst International Orchestra. Zakład ten, również rozwijający się w Lipsku, stworzył maszynę imitującą całą orkiestrę:

    „Nie chodziło o to, by maszyna odtwarzała już jakąś melodię. Chodziło o coś więcej – celem stało się stworzenie instrumentu, który mógłby zabrzmieć jak cała orkiestra. I właśnie Dienst była firmą, która podjęła się tego zadania. Ich maszyny były obecne w hotelach, restauracjach, salach tanecznych – ich dźwięk miał wypełniać ogromne przestrzenie. To były prawdziwe cuda techniki, które potrafiły grać partie bębnów, fortepianu, talerzy, dzwonków, piszczałek i to wszystko zsynchronizowane z ogromną precyzją”.

    „Niektóre lipskie restauracje i kawiarnie zapraszały gości na tak zwany „orkiestron koncert”. W 1910 roku jeden z właścicieli wymyślił sobie, że zorganizuje specjalny wieczór – orkiestron Dienst będzie grał na przemian z żywą orkiestrą, a zadaniem gości było odgadnąć, kto gra. Podobno publiczność pomyliła się co do połowy utworów”.

    Rozwój takiego przemysłu muzycznego nie podobał się, co oczywiste, muzykom.

    „Właścicielom kawiarni i restauracji te mechanizmy się bardzo podobały – mówili z zachwytem, że orkiestrony nie chorują, nie upijają się, nie spóźniają do pracy, nie domagają się podwyżki, że mogą grać całą noc i zarabiać, przyciągając klientów. Muzycy nie podzielali jednak tej fascynacji. W 1904 roku lipska orkiestra złożyła petycję do Rady Miasta, w której wnosiła o zakaz używania orkiestronów w restauracjach. Mówili, że zabierają im pracę. Miasto nie przychyliło się do próśb – tłumaczono, że są one dowodem nowoczesności i efektem niemieckiego geniuszu technicznego. W wielu miejscach problem jednak się rozwiązał, gestorzy przejęli się losem muzyków i pozwolili im grać na przemian z maszyną. To był przełomowy moment – po raz pierwszy automat nie tylko naśladował artystów, ale z nimi konkurował”.

    Przy tej maszynie kiedyś pili kawę goście restauracji Pod Brunatnym Jeleniem

    Po spotkaniu Maksymilian Kapalski zaprosił jeszcze gości do innej sali, gdzie stała maszyna od Kalliope Musikwerke – identyczna kiedyś umilała czas XIX-wiecznym gościom restauracji „Pod Brunatnym Jeleniem” w Cieszynie. Jak brzmiała, można się przekonać na poniższym filmie:

      Komentarze



      CZYTAJ RÓWNIEŻ



      Ministerstvo Kultury Fundacja Fortissimo

      www.pzko.cz www.kc-cieszyn.pl

      Projekt byl realizován za finanční podpory Úřadu vlády České republiky a Rady vlády pro národnostní menšiny.
      Projekt finansowany ze środków Ministerstwa Spraw Zagranicznych w ramach konkursu pn. Polonia i Polacy za granicą 2023 ogłoszonego przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów.
      Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/autorów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie im. Jana Olszewskiego