Adam wprawdzie urodził się w Kanadzie, jednak od najmłodszych lat był silnie związany z Polską – jego rodzice są polskiego pochodzenia. Choć nigdy nie zakładał, że zamieszka w tym kraju, życie potoczyło się inaczej. Od kilku lat mieszka w Polsce i dziś nie wyobraża sobie innego scenariusza. W rozmowie opowiada o doświadczeniach związanych z przeprowadzką, codziennym życiem w Polsce oraz o swoich planach i celach na przyszłość.

    Dorastałeś w Kanadzie, ale masz polskie korzenie. Jak to wpływało na twoje życie?

    Moi rodzice są Polakami. Urodzili się i wychowali w Polsce, pochodzą z Warszawy. W latach osiemdziesiątych lub dziewięćdziesiątych wyemigrowali do Kanady. Ja natomiast urodziłem się już w Kanadzie, tam się wychowałem i tam zdobyłem wykształcenie.

    Można więc powiedzieć, że od dziecka czułeś się Polakiem?

    Zawsze czułem się Polakiem, ale równocześnie mam też kanadyjską tożsamość. Wynika to z faktu, że całe moje życie prywatne i edukacyjne toczyło się w Kanadzie. Z drugiej strony bardzo ważna była dla mnie rodzina w Polsce – babcia, kuzyni, ciocia i wujkowie – a Polskę odwiedzałem co kilka lat. Można więc powiedzieć, że jedną nogą byłem w Kanadzie, a drugą w Polsce. Ponieważ urodziłem się w Kanadzie, język polski nie był moim pierwszym językiem. Przez długi czas nie myślałem nawet o przeprowadzce do Polski.

    Jak kształtowała się twoja więź z Polską, skoro dorastałeś w Kanadzie?

    W dużej mierze zależało to od rodziców i od tego, jakie tradycje były pielęgnowane w domu. Tradycje – podobnie jak język polski – stanowią podstawę kształtowania polskiej tożsamości. Mam znajomych, którzy w ogóle nie znają języka polskiego, mimo że mają podobną sytuację rodzinną jak ja: rodzice z Polski, oni sami urodzeni w Kanadzie. W takich przypadkach poziom „polskości” może być bardzo różny.

    Możesz opowiedzieć, jak to wyglądało u ciebie w domu?

    – W naszym domu pielęgnowaliśmy polskie tradycje. Dzieliliśmy się opłatkiem w Wigilię, obchodziliśmy lany poniedziałek w Wielkanoc i inne święta. Językiem używanym w domu był polski. Z czasem jednak, gdy wszyscy poszliśmy do szkoły, coraz częściej sięgaliśmy po angielski – także w rozmowach z rodzicami, którzy sami doskonalili wówczas znajomość tego języka. W efekcie mój polski nieco się pogorszył. Dziś sytuacja wygląda inaczej: mieszkam w Polsce i mam możliwość codziennego używania języka. Gdybyśmy rozmawiali dwa–trzy lata temu, moja polszczyzna nie byłaby tak płynna i rozmowa musiałaby toczyć się głównie po angielsku.

    Wiem, że w Kanadzie działa dość liczna społeczność polska. Czy miałeś okazję być aktywny w tym środowisku?

    W moim przypadku wyglądało to dość specyficznie. W Kanadzie rzeczywiście funkcjonuje wiele organizacji polonijnych, zwłaszcza młodzieżowych – harcerskich, tanecznych czy muzycznych. Przez kilka lat byłem harcerzem, ale nie angażowałem się szerzej w działalność tych środowisk. Mimo to polska społeczność była dla mnie wyraźnie obecna – zarówno wśród znajomych, jak i w życiu lokalnej Polonii.

    Czy można więc powiedzieć, że twoja aktywność stała się bardziej intensywna dopiero po przeprowadzce do Polski?

    Tak, dopiero po przeprowadzce do Polski moja aktywność w tym obszarze wyraźnie wzrosła. Dziś mogę powiedzieć, że jestem bardziej zaangażowany w życie polonijne – niekoniecznie poprzez bezpośrednią działalność, ale raczej poprzez wspieranie inicjatyw tam, gdzie jest to możliwe. Szczególnie ważne są dla mnie działania związane ze współpracą między Polską a Kanadą, budowaniem relacji i kontaktów z osobami aktywnymi w organizacjach polonijnych. W tym sensie jestem dziś znacznie bardziej otwarty na świat Polonii.

    Kiedy pojawiła się u ciebie pierwsza myśl o przeprowadzce do Polski, skoro wcześniej w ogóle jej nie rozważałeś?

    Sam czasami zadaję sobie to pytanie. Urodziłem się i wychowałem w Kanadzie, która była moim naturalnym miejscem życia – tam miałem znajomych i całe zaplecze prywatne. Przyszłość również postrzegałem w perspektywie kanadyjskiej: szkoły, pracy i dalszego życia. Dopiero po pandemii COVID-19 pojawiła się przestrzeń, by na chwilę się zatrzymać i wszystko przemyśleć. Część moich planów w Kanadzie nie mogła się wówczas zrealizować, więc zacząłem rozważać inne możliwości.

    Co było dalej?

    Po głębszym namyśle zdecydowałem się przeprowadzić do Polski, aby kontynuować studia magisterskie. Czułem, że potrzebuję zmiany – nowego otoczenia i nowych doświadczeń. Chciałem też wyjść ze swojej strefy komfortu i spróbować czegoś innego. Początkowo planowałem spędzić w Polsce dwa lata, a potem wrócić do Kanady. Ten plan bardzo szybko się jednak zmienił, bo życie w Polsce zaczęło mnie wciągać i otwierać wiele nowych możliwości. Dzięki temu doświadczeniu mogłem nie tylko rozwijać się zawodowo i edukacyjnie, ale także lepiej poznać kulturę oraz ludzi w Polsce.

    Jak wyglądał proces przeprowadzki?

    W moim przypadku przeprowadzka była stosunkowo łatwa. Polska zawsze była dla mnie w pewnym sensie drugim domem – mam tu bardzo bliską rodzinę w Warszawie i dobrze znałem miejsce, do którego się przeprowadzałem. Oczywiście żadna przeprowadzka nie jest całkowicie bezproblemowa, ale w mojej sytuacji było to znacznie prostsze niż dla osób, które przyjeżdżają do obcego kraju i nie znają języka. Po załatwieniu wszystkich formalności, w tym potwierdzeniu polskiego obywatelstwa, mogłem po prostu przylecieć, zamieszkać z rodziną i rozpocząć studia. Wszystko było wcześniej przygotowane, dlatego nie napotkałem większych trudności.

    Kiedy zdałeś sobie sprawę, że pierwotny plan pozostania w Polsce na dwa lata to za mało i chcesz zostać dłużej?

    Myślę, że zajęło mi to około czterech–pięciu miesięcy. W tym czasie stopniowo adaptowałem się do życia w Polsce i do nowego środowiska. Choć sama przeprowadzka była stosunkowo łatwa, po przyjeździe czekało mnie zupełnie nowe życie, nowe doświadczenia i wyzwania. Przez pierwsze miesiące jeszcze się oswajałem z sytuacją i momentami czułem się nieco obco. Z czasem jednak przekonałem się, że życie w Polsce bardzo mi odpowiada – dobra szkoła, ciekawe kontakty i nowi znajomi. Wtedy zdałem sobie sprawę, że warto zostać tu dłużej i spróbować czegoś więcej niż tylko ścieżki akademickiej, która zakończyłaby się po dwóch latach.

    Pracujesz obecnie w Ambasadzie Kanady w Warszawie. Czy twoje polskie pochodzenie w jakiś sposób pomogło ci w zdobyciu tej pracy?

    Powiedziałbym, że większe znaczenie miało moje kanadyjskie niż polskie pochodzenie. Oczywiście polskie korzenie mają pewne znaczenie, ale nie były czynnikiem decydującym. Kluczowe okazały się doświadczenie i perspektywa, jakie wnoszę jako osoba wychowana w Kanadzie. Zwłaszcza w kontekście współpracy i handlu między Polską a Kanadą to doświadczenie jest bardzo przydatne i pozwala mi skutecznie realizować obowiązki zawodowe.

    Czyli znajomość języka polskiego nie miała tutaj dużego znaczenia?

    Oczywiście znajomość języka polskiego również jest istotna. W każdej pracy wykonywanej w Polsce polski jest w praktyce konieczny. Nawet jeśli na co dzień posługuję się głównie językiem angielskim, bez znajomości polskiego napotykałbym poważne trudności. Można więc powiedzieć, że bez języka polskiego nie miałbym tej pracy.

    Czy codzienne życie w Polsce zmieniło twoje postrzeganie tego kraju?

    Polskę zawsze postrzegałem pozytywnie, bo wcześniej przyjeżdżałem tu głównie na wakacje, można powiedzieć – jako turysta. Były to miłe, beztroskie doświadczenia, ale brakowało w nich perspektywy codziennego życia. Dopiero po przeprowadzce mogłem zobaczyć Polskę z innej strony – w kontekście studiów, pracy i zwyczajnej codzienności.

    Czym różni się doświadczenie Polski jako jej obywatela od doświadczenia Polski jako turysty?

    – To zupełnie inne doświadczenie. Przestajesz być jedynie turystą, a zaczynasz funkcjonować w codzienności danego kraju. Mieszkając w Polsce, rozwijasz się również w innych obszarach – w moim przypadku przede wszystkim zawodowo. To doświadczenie ma wiele zalet. Oczywiście, porównując Polskę i Kanadę, trudno jednoznacznie stwierdzić, który kraj jest „lepszy”. Wszystko zależy od indywidualnych doświadczeń, etapu życia oraz celów, jakie sobie stawiamy. Mogę jednak z pełnym przekonaniem powiedzieć, że moje doświadczenie życia w Polsce jest bardzo pozytywne i naprawdę cieszę się, że tu jestem.

    Mieszkając w Polsce, masz też kontakt z Polakami pochodzącymi z Kanady. Czy mógłbyś powiedzieć, jak liczna jest ta grupa i w jaki sposób się poznaliście?

    – Sam byłem zaskoczony, jak wielu Kanadyjczyków polskiego pochodzenia mieszka w Warszawie, a tym bardziej w całej Polsce. Zdarzył się nawet zabawny przypadek: przeglądając LinkedIn, natrafiłem na znajomego z liceum w Kanadzie, który również mieszka w Warszawie. Szybko okazało się, że nie jest jedyny. Obecnie tworzymy grupę około 20–25 osób, które pozostają ze sobą w kontakcie. Nie nazwałbym tego klasyczną aktywnością polonijną, raczej społecznością Kanadyjczyków polskiego pochodzenia mieszkających w Polsce. Do tego dochodzą także Kanadyjczycy bez polskich korzeni, którzy również osiedlili się w Polsce i dobrze sobie tu radzą. To tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że decyzja o przeprowadzce była trafna.

    Jakie to uczucie spotykać osoby, które – podobnie jak ty – przeprowadziły się z Kanady do Polski? Czy wspólne doświadczenia w naturalny sposób was do siebie zbliżają?

    – Zdecydowanie tak. Łączą nas podobne doświadczenia, a przez to często patrzymy na świat z podobnej perspektywy. To osoby, które urodziły się w innym kraju, a później świadomie zdecydowały się zamieszkać w Polsce. Zwykle słyszy się o Polakach wyjeżdżających za granicę, tymczasem w tym przypadku mamy do czynienia z odwrotną sytuacją. Imigranci w Polsce mierzą się z podobnymi wyzwaniami i właśnie to wspólne doświadczenie w naturalny sposób nas ze sobą łączy.

    Są osoby, które myślą o wyjeździe do Polski, ale obawiają się zrobić ten pierwszy krok. Co powiedziałbyś, żeby dodać im odwagi i zmotywować do podjęcia tej decyzji?

    To bardzo dobre pytanie, bo często rozmawiam z osobami, które interesują się Polską, obserwują jej rozwój i myślą o przeprowadzce, ale ostatecznie nie decydują się na ten krok. Każdy ma swoje obawy i blokady. Ja sam, jak już wspomniałem, nigdy nie planowałem przeprowadzki do Polski, a jednak w pewnym momencie uznałem, że warto spróbować. I to jest pierwsza rzecz, którą chciałbym podkreślić – nie należy bać się ryzyka. Oczywiście mówię o nim w cudzysłowie, bo wszystko zależy od indywidualnej sytuacji życiowej: dla jednych będzie ono większe, dla innych mniejsze.

    Czyli po prostu trzeba spróbować?

    Dokładnie tak. Przede wszystkim warto wyjść ze strefy komfortu. Jeśli pozostajemy wyłącznie tam, gdzie jest nam wygodnie, trudno mówić o rozwoju. Rozwijamy się wtedy, gdy coś mobilizuje nas do działania, stawiania sobie celów i konsekwentnego dążenia do ich realizacji. Nie należy też bać się porażki – nawet ona może być cennym doświadczeniem, z którego da się wyciągnąć wnioski. Nie ma również nic złego w tym, by wrócić – czy to do Kanady, czy do innego kraju. Najważniejsze jest spróbować, zaryzykować i wyjść poza to, co znane. Nigdy nie wiadomo, co czeka za horyzontem.

    A gdybyś miał powiedzieć, co tobie osobiście dała przeprowadzka do Polski?

    Muszę przyznać, że ta decyzja dała mi naprawdę bardzo dużo. To jedna z najważniejszych decyzji w moim życiu, ponieważ pozwoliła mi doświadczyć rzeczy, których nie przeżyłbym, zostając w Kanadzie. Przede wszystkim studia w Polsce dały mi zupełnie inną perspektywę – inny system nauki, nowe spojrzenie na życie studenckie oraz możliwość poznania ciekawych ludzi i kraju z perspektywy studenta. Z kolei zawodowo, po ukończeniu studiów, rozpocząłem pracę, która jest dla mnie bardzo angażująca i daje mi dużą satysfakcję. Całe to doświadczenie – zarówno studenckie, jak i zawodowe – bardzo mnie rozwinęło i wniosło do mojego życia wiele pozytywnych zmian.

    Na zakończenie naszej rozmowy chciałabym zapytać, czy widzisz swoją przyszłość w Polsce i czy masz już jakieś cele lub wizje na najbliższe lata?

    Jak najbardziej widzę swoją przyszłość w Polsce. Moim głównym celem jest dziś przede wszystkim zakorzenienie się tutaj i osiągnięcie stabilności, choć to oczywiście proces, który wymaga czasu. Wiele zależy od tego, jak potoczą się sprawy zawodowe i osobiste, ale zdecydowanie dążę do tego, by zostać w Polsce na stałe – albo przynajmniej na bardzo długi czas. Robię wszystko, co w mojej mocy, aby tę wizję konsekwentnie realizować.

      Komentarze



      CZYTAJ RÓWNIEŻ



      Ministerstvo Kultury Fundacja Fortissimo

      www.pzko.cz www.kc-cieszyn.pl

      Projekt byl realizován za finanční podpory Úřadu vlády České republiky a Rady vlády pro národnostní menšiny.
      Projekt finansowany ze środków Ministerstwa Spraw Zagranicznych w ramach konkursu pn. Polonia i Polacy za granicą 2023 ogłoszonego przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów.
      Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/autorów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie im. Jana Olszewskiego