Krzysztof Rojowski
E-mail: krzysztof@zwrot.cz
To było prawdziwe piłkarskie święto. Pełne trybuny, kibice gości zajmujący miejsca pośród fanów gospodarzy, głośny doping wspierający piłkarzy obu ekip, barbórkowe akcenty, a także dobre widowisko piłkarskie. Niedzielne (7 grudnia) derby Zagłębia Ostrawsko-Karwińskiego między MFK Karwina a Banikiem Ostrawa dostarczyły wielu emocji, ale zabrakło w nich tylko jednego: bramek.
Coś więcej niż mecz
Gdyby spojrzeć w tabelę Chance Ligi przed spotkaniem, można by zdecydowanie wskazać faworyta – Karwina zajmowała wszak szóste, a Banik czternaste miejsce. Marek Bielan, asystent trenera gospodarzy przed derbami jednak tonował nastroje i mówił jasno: tu nie ma faworytów!
Dla obu ekip był to mecz o coś więcej niż tylko trzy punkty – dla gospodarzy, o udowodnienie swojej klasy i wyższości nad bardziej utytułowanymi rywalami (Karwina wygrała sierpniowe starcie w Ostrawie wynikiem 2:1), a dla gości, których wspierała rzesza fanów, o wyjście z dołka i drugie zwycięstwo z rzędu.
Do przerwy sporo okazji, ale bramek brak
Pierwsza połowa przyniosła wiele dobrych okazji z obu stron. Najbliżej gola dla gospodarzy był Ayaosi w 17 minucie, gdy wyszedł sam na sam z Holcem i zamiast przymierzyć w wybrany przez siebie róg… próbował wymusić rzut karny, przewracając się przed interweniującym bramkarzem. Arbiter jednak nie dał się na to nabrać i ukarał go żółtą kartką.
Zmarnowana okazja mogła się zemścić w kolejnej akcji – z prawego skrzydła zszedł Buchta, przymierzył, ale efektowną interwencją popisał się Lapeš. Potem przed szansą na gola stawali kolejno Samko czy Gnig po stronie gospodarzy czy Zlatohlávek i Pojezný po stronie gości, obu drużynom brakowało skuteczności.
Analiza VAR i pirotechnika
W drugiej połowie zaczęli przeważać piłkarze Banika, którzy dogodną okazję stworzyli sobie w 57 minucie – w pole karne wbiegł Pojezný, już chciał strzelać, ale ubiegł go interweniujący Lapeš. Goście jednak napierali i już cztery minuty później – chociaż przez chwilę – cieszyli się z gola. Znów bardzo aktywny w polu karnym był Pojezný, dograł do Kohuta a ten wpakował z bliska piłkę do siatki. Po analizie VAR arbiter jednak dopatrzył się faulu na gracza ekipy z Bazalów na Chytrým i trafienie anulował.
Tempo gry potem jednak spadło, odnotować można jedynie główkę Gniga po centrze Štormana, ale próba Senegalczyka z 80. minuty była niecelna. Do drugiej połowy sędzia doliczył aż 7 minut (kilkuminutową przerwę spowodowało odpalenie pirotechniki przez kibiców Banika), ale i tego dodatkowego czasu żadna z ekip nie wykorzystała.
MFK Karwina – Banik Ostrawa 0:0
MFK Karwina: Lapeš – Boháč (27. Chytrý), Camara, Krčík, Fleišman (C) – Labík (69. Štorman), Křišťan (90+3. Fiala) – Ayaosi (69. Singhateh), Samko, Šigut – Gning (90+3. Ezeh).
Banik Ostrawa: Holec – Chaluš, Kričfaluši, Boula (C), Bewene – Kohút (78. Musák), Planka, Pojezný – Buchta (59. Havran), Pira (46. Owusu), Zlatohlávek (90+1. Plavšić).























