Krzysztof Rojowski
E-mail: krzysztof@zwrot.cz
To było święto futbolu na stadionie Rudolfa Labaja w Trzyńcu! Na mecz Pucharu Czech z tamtejszym FK przyjechał występujący na co dzień w Chance Lidze FC Hradec Králové. Spotkanie rozgrywane w mało korzystnym terminie – w środę (1 października) o 15:30 – przyciągnęło na obiekt blisko 900 kibiców, w tym najmłodszych ze szkół, którzy byli świadkami prawdziwego piłkarskiego widowiska i ostatecznie mogli być dumni z postawy swoich ulubieńców. Losy awansu musiała rozstrzygnąć dopiero dogrywka, w której skuteczniejsi okazali się jednak goście.
Gospodarze z początku odważnie, ale rywal skarcił ich dwukrotnie
Od pierwszego gwizdka drużyną dominującą byli przyjezdni. Trzyńcowi (aktualnemu liderowi 3. ligi morawsko-śląskiej) ciężko było wyjść nawet spod własnego pola karnego, bo piłkarze Hradca bardzo dobrze zakładali pressing. Początkowo gościom nie udawało się przełożyć przewagi na wynik, ale swego dopięli w 13. minucie – w pole karne odważnie wszedł Pilař i chociaż piłka po jego strzale obiła słupek, to dobitka Ondřeja Mihálika przyniosła gola.
Trzyniec jednak potrafił wyprowadzić ciekawe kontry. Gospodarze byli bardzo bliscy wyrównania w 23. minucie, gdy dwójkową akcję wyprowadzili Slončík z Mihálikem, a ten będąc sam na sam z bramkarzem… trafił w słupek. Niewykorzystana sytuacja „zemściła się” natychmiast – minutę później goście prowadzili 2:0. Z lewego skrzydła dogrywał Dancák, do główki wyskoczył Václav Pilař i pokonał Adamuška. Takim też wynikiem zakończyła się pierwsza połowa.
Trzyniec atakuje i łapie kontakt!
W drugiej połowie gospodarze nie mieli już nic do stracenia i przy nieustającym dopingu z trybun rzucili się do ataków. Pierwszą dobrą okazję wypracowali sobie 4 minuty od wznowienia, gdy minimalnie spudłował Vlachovsý. Kolejną ciekawą akcję przeprowadzili po godzinie gry – piłkę po strzale głową Dadaka nad poprzeczką przeniósł Vágner. Efektownym uderzeniem z woleja popisał się również Omasta w 74. minucie, ale i tym razem piłka nie znalazła drogi do bramki.
Odpowiedzieć próbowali piłkarze Hradec Králové i byli bliscy podwyższenia prowadzenia w 79. minucie. Do główki w polu karnym wyskoczył Kučera, ale świetnie interweniował Adamuška. Nie minęły dwie minuty, a trybuny wybuchły z radości! W pole karne dograł Vlachovsý, z bliższego słupka przymierzył Lukáš Cienciala i zaskoczył bramkarza gości! „Jeszcze jeden, jeszcze jeden!” – domagali się kibice.
Szalona końcówka
Można powiedzieć, że trzynieccy kibice doczekali się jeszcze jednego gola – problem w tym, że nie ich drużyny. Sam na sam z Adamušką wyszedł Alexander Sojka i na cztery minuty przed końcem trafił na 3:1, uciszając fanów gospodarzy. Jednak nie na długo! Z lewej strony dośrodkowywał Tomáš Omasta, piłka przeleciała nad głowami piłkarzy w polu karnym oraz… bramkarzem gości i wpadła do siatki! A to nie był koniec emocji – w trzeciej doliczonej minucie zza pola karnego przymierzył Patrik Slaměna i wyrównał!
Do rozstrzygnięcia spotkania potrzebna była więc dogrywka. Jej początek był dość wyrównany, a jako pierwsi bliscy bramki byli goście – w 7. minucie dogrywki główkował Kučera, ale piłka minęła lewy słupek.
Piłkarze z Trzyńca próbowali atakować, ale brakowało im skuteczności, mimo wsparcia fanów. Kluczowa akcja dogrywki miała miejsce na dwie minuty przed końcem – w pole karne gospodarzy wszedł dryblingiem Kučera i został nieprzepisowo zatrzymany przez Samca. Sędzia wskazał na jedenasty metr, a rzut karny wykorzystał Vladimír Darida, dając gościom awans.
FK Trzyniec – FC Hradec Králové 3:4 po dogr. (0:2, 3:1)
FK Trzyniec: Adamuška – Samiec (C), Brak (58. Krakovčík), Dadak – Vlachovský, Zinhasovič (100. Machuča), Agbo (72. Slaměna), Kowalczyk (58. Omasta) – Charles, Nguyen (58. Dedič), Málek (58. Cienciala).
FC Hradec Králové: Vágner – Uhrinčať, Čihák (C) (69. Čech), Elbel – Chvátal, Sojka, Dancák (64. Hodek), Kubr (82. Ludvíček) – Slončík (69. Vlkanova), Pilař (82. Darida) – Mihálik (64. Kučera).




















