Renata Staszowska
E-mail: renata@zwrot.cz
JABŁONKÓW / Dzięki działalności stowarzyszenia „Nigdy nie jesteś sam” dzieci i młodzież z niepełnosprawnościami mogą choć przez chwilę cieszyć się tym, co dla innych dzieci jest codziennością – wakacyjną przygodą pełną zabawy, przyjaźni i uśmiechu. Prezeska organizacji, dobrze znana na całym Zaolziu Renata Czader, od lat dba o to, by jej podopieczni nie byli pozostawieni sami sobie.
W tym roku stowarzyszenie przygotowało aż trzy turnusy wypoczynkowe. Pierwszy obóz odbył się tradycyjnie w pensjonacie Rzehaczek w Łomnej Dolnej. Drugi miał formę półkolonii w Oldrzychowicach, tak aby mogły w nim uczestniczyć również te dzieci, które są przyzwyczajone do spania we własnym domu. Trzeci, kończący wakacje, zorganizowano w ośrodku Ameryka w Jabłonkowie. Tam właśnie redakcja „Zwrotu” odwiedziła uczestników podczas zajęć z canisterapii, które sprawiły dzieciom ogromną radość.
Wolontariusze – serce naszych obozów
– W tym roku naprawdę mieliśmy szczęście – udało się nie tylko zebrać więcej pieniędzy, ale przede wszystkim pojawiło się aż czternaście nowych wolontariuszek. Bez nich żaden obóz by się nie odbył. To właśnie dzięki nim mogę sprawić, że dzieci z niepełnosprawnościami przeżywają wakacje pełne radości – tak samo, jak ich zdrowi rówieśnicy – mówi Renata Czader.

– Często słyszę pytanie: jak udaje mi się znaleźć wolontariuszy? To nie jest proste. Chodzę po szkołach, prowadzę spotkania i prelekcje. Bo trzeba powiedzieć otwarcie – praca z dziećmi z niepełnosprawnościami wymaga odwagi i ogromnego serca. To nie jest tylko zabawa, ale także codzienna pomoc – trzeba takie dziecko, albo często już dorosłe osoby, ubrać, nakarmić, czasem umyć. Dlatego tak bardzo doceniam każdą dziewczynę i każdego chłopaka, którzy się na to decydują. To oni tworzą atmosferę, dzięki której dzieci czują się ważne i szczęśliwe – mówi Renata Czader.
Zabawa, terapia i niezapomniane przygody
Program obozów był różnorodny i pełen atrakcji. Dzieci brały udział w grach i zabawach, szukały skarbu, śpiewały, malowały pamiątkowe koszulki, wybrały się także do kina. Nie zabrakło też zajęć terapeutycznych – canisterapii i muzykoterapii – które zawsze wzbudzają w uczestnikach wiele emocji.
Uśmiech dzieci to największa nagroda
– Najpierw na obozy jeździła moja siostra. Zawsze opowiadała, że ten pobyt daje jej dużo radości, że fajnie jest wywołać uśmiech na twarzach dzieci z niepełnosprawnościami i że pomaganie innym po prostu ma sens. To właśnie sprawiło, że i ja tu trafiłam. Obóz jest wymagający, czasem trudno od razu odgadnąć, czego dzieci potrzebują, zwłaszcza gdy nie komunikują się słowami. Ale kiedy uda się je rozśmieszyć czy sprawić, że się uśmiechną, to najlepsza nagroda. Jestem tu już od 2020 roku i nawet nie pamiętam, który to raz, bo bywało, że przyjeżdżałam dwa razy w ciągu roku – mówi wolontariuszka Klaudia Kluz.

– Jestem tu po raz pierwszy. Przyjechałam właściwie dzięki Reni (śmiech). A tak na poważnie, w zeszłym roku moje dzieci były tutaj jako wolontariusze i po powrocie tak pięknie o tym opowiadały, że mnie zmotywowały, żebym też spróbowała. Cieszę się ogromnie, kiedy widzę, jak te dzieci potrafią się bawić, jak się śmieją i czerpią radość z najmniejszych rzeczy. Są wdzięczne za wszystko. To naprawdę uświadamia człowiekowi, że ma zdrowe dzieci. Myślę, że każdy rodzic powinien to przeżyć, szczególnie ten, który narzeka, że dziecko znowu nabałaganiło w domu czy przyniosło złą ocenę ze szkoły – dodaje wolontariuszka Petra Raszková.
Renatę Czader na Zaolziu zna chyba każdy. Od lat kojarzona jest z działalnością stowarzyszenia „Nigdy nie jesteś sam”, które nie tylko organizuje letnie wyjazdy, lecz także przez cały rok prowadzi spotkania rodzin, wycieczki, terapie i warsztaty.
Stowarzyszenie „Nigdy nie jesteś sam” w tym roku zorganizowało trzy obozy – w Łomnej, Oldrzychowicach i Jabłonkowie. Udowodniły, że gdy wiele osób połączy siły, można stworzyć dzieciom i młodzieży z niepełnosprawnościami prawdziwe wakacje marzeń.































