Elizaveta pochodzi z Mołdawii. Dzięki polskim korzeniom stopniowo odkrywała język, kulturę i tradycje swoich przodków. Polskość otworzyła przed nią nowe perspektywy i stała się ważnym wsparciem w mierzeniu się z życiowymi wyzwaniami. Dziś jest głęboko przekonana, że warto pielęgnować swoje pochodzenie – niezależnie od tego, gdzie się mieszka.

    Jak jako Polka znalazłaś się w Mołdawii?

    W czasach Związku Radzieckiego mój dziadek razem z babcią i moim tatą przyjechali do Mołdawii, ponieważ dziadek był wojskowym i został tu skierowany do pracy. W ten sposób cała rodzina mojego taty przeprowadziła się do Mołdawii. Rodzina mojej mamy, a konkretnie moja babcia, przyjechała do mojego dziadka, ponieważ się w nim zakochała. I tak zostali na stałe w Mołdawii.

    Czy twoja rodzina zawsze pielęgnowała polskość?

    Nie do końca. Moje polskie korzenie pochodzą ze strony taty. Ostatnim „prawdziwym” Polakiem w naszej rodzinie był mój prapradziadek. Zmarł, gdy moja babcia miała 10 lat. To, co pamiętała z dzieciństwa, czasem nam opowiadała. Mówiła, że prapradziadek przekazywał jej elementy polskiej kultury – szczególnie w kuchni i w muzyce. I to właściwie tyle. Języka polskiego tak naprawdę w ogóle nie słyszałam w domu.

    A więc skąd znasz język polski?

    Chodziłam do Stowarzyszenia „Dom Polski” w Bielcach. Tam uczyłam się języka polskiego. Później wyjechałam też na studia – i tak to się potoczyło.

    Czyli, jeśli dobrze rozumiem, w Mołdawii są miejsca, gdzie można uczyć się języka polskiego?

    Tak, na przykład Stowarzyszenie „Dom Polski” w Bielcach. To jest nowoczesna organizacja polonijna, która prowadzi kursy języka polskiego dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Zajęcia prowadzą nauczyciele z Polski skierowani przez ORPEG. Uczymy się języka z wielką chęcią, aby ćwiczyć go podczas różnych wyjazdów do Polski latem.

    A od ilu lat uczysz się języka polskiego?

    Zaczęłam, gdy miałam około 12 lat. To było trochę przypadkiem — poszłam, spodobało mi się, i zaczęłam uczyć się dalej.

    Czy nauka polskiego była dla ciebie trudna?

    Nie, byłam dzieckiem i wszystko było dla mnie ciekawe. To było coś nowego. Poza tym słyszałam, że można potem jeździć na wycieczki – a to było super. Wszyscy wyjeżdżali, więc ja też chciałam.

    Skoro istnieje polska społeczność w Mołdawii, to na pewno działają tam również polskie organizacje? Wspomniałaś już o tym trochę, mogłabyś opowiedzieć więcej?

    Tak, mamy w Mołdawii organizacje polonijne. Na przykład w listopadzie 2024 roku świętowaliśmy 30-lecie Stowarzyszenia Kultury Polskiej „Dom Polski” oraz 25-lecie Domu Polskiego w Bielcach – tego, do którego ja sama chodziłam i gdzie nauczyłam się języka. Polska społeczność naprawdę działa – oprócz zajęć lekcyjnych organizowane są różne wydarzenia i uroczystości, obchodzimy wszystkie polskie święta, dzieci jeżdżą na wycieczki, odbywają się konkursy recytatorskie. Młodzież często wyjeżdża do Polski, bierze udział w konkursach recytatorskich i zwykle zdobywamy tam pierwsze albo drugie miejsca. Cały czas jesteśmy aktywni.

    Z tego, co mówisz, wynika, że w Mołdawii jest młodzież polskiego pochodzenia. Wiem jednak, że w różnych krajach bywa różnie, jeśli chodzi o ich aktywność i zaangażowanie. Jak wygląda sytuacja w Mołdawii?

    Jeśli porównamy to z krajami takimi jak Stany Zjednoczone, zwłaszcza z Chicago, to w Mołdawii młodzieży polskiego pochodzenia jest zdecydowanie mniej. Mamy dużo nastolatków, dzieci, które dopiero zaczynają swoją przygodę z językiem i kulturą. Mamy jednak nadzieję, że w przyszłości będą kontynuować naukę, poznawać polską historię, wyjeżdżać do Polski i może nawet studiować właśnie tam.

    A mogłabyś powiedzieć, w jaki sposób ty sama angażujesz się w działania na rzecz polskości?

    Obecnie, ze względu na studia w Polsce, rzadko bywam w Domu Polskim, ale zawsze staram się pomagać, kiedy tylko mogę. Myślimy nie tylko o naszej przyszłości i o naszych dzieciach, ale również staramy się nie zapominać o starszym pokoleniu – o naszych babciach. Zawsze przed świętami organizujemy dla nich drobny poczęstunek, spotkanie przy herbacie. Chodzi o to, żeby mogły przyjść, porozmawiać, poczuć się dobrze, poprawić sobie nastrój. Zawsze w tym uczestniczę, bo wiem, jak bardzo jest to dla nich ważne. Wierzę, że radość z tego, że ktoś o nich pamięta i się nimi troszczy, naprawdę ma znaczenie.

    Czy uważasz, że w Polonii w Mołdawii można by coś poprawić, jeśli chodzi o organizację spotkań czy aktywności?

    Myślę, że ogólnie jest dobrze. Jedną rzeczą, którą chciałabym zmienić, jest to, żeby więcej dzieci i młodzieży uczestniczyło w różnych wydarzeniach, a także wyjeżdżało za granicę na studia. Niedawno był COVID, przez który dzieci przez długi czas nie mogły wyjeżdżać, więc brakuje motywacji do nauki historii czy podróży, by zobaczyć świat poza tym, w którym żyją na co dzień.

    Masz jakiś pomysł, jak zmotywować dzieci i młodzież do większego zaangażowania w odkrywanie swoich korzeni, polskości lub swojej tożsamości?

    Może warto zorganizować jakieś szkolenia lub warsztaty, podczas których opowiadalibyśmy im o dostępnych programach. Można im pokazać, że istnieją możliwości studiowania w Polsce za darmo, że Karta Polaka daje różne korzyści. Wydaje mi się, że dorośli często o tym wiedzą, ale dzieci mogą nie być tego w pełni świadome. Takie spotkania mogłyby pomóc im zrozumieć, jak wiele możliwości wiąże się z ich polskimi korzeniami.

    Jak obywatele Mołdawii postrzegają Polaków mieszkających w ich kraju?

    Myślę, że stosunek jest pozytywny. Polaków w Mołdawii jest całkiem sporo, a podczas różnych świąt państwowych czy miejskich często organizowane są parady, w których biorą udział przedstawiciele różnych narodowości. Ludzi to interesuje i chętnie nas oglądają – jest to dla nich coś ciekawego.

    Wspomniałaś, że studiujesz w Polsce, jakie było rozpoczęcie studiów?

    Po prostu chciałam wyjechać, dowiedzieć się czegoś nowego i wiedziałam, że mam taką możliwość. Dzięki temu, że miałam Kartę Polaka, otrzymałam stypendium, więc przyjechałam na kurs przygotowawczy. Po tym kursie otrzymałam certyfikat językowy, który pozwolił mnie zacząć studiować na Uniwersytecie Ekonomicznym. Teraz jestem w Krakowie od trzech lat.

    Dużo młodych osób z polskimi korzeniami z Mołdawii wyjeżdża do Polski?

    Tylko ci, którzy chcą. Nie jest to aż tak duża liczba, ale około 10 osób rocznie może wyjechać.

    A ty osobiście planujesz zostać w Polsce po studiach, czy może wrócisz do Mołdawii?

    To dla mnie trudne pytanie, ponieważ na tym etapie mojego życia poczułam, że mam już dwa domy, czyli Kraków i Bielce, i teraz nie jestem w stanie wybrać jeden z nich. Jeśli znajdę dobrą ścieżkę dla rozwoju, mogę zostać i zacząć budować swoje życie w Polsce. Jeśli nie, to może wrócę do Mołdawii i będę pracować na rzecz Polaków, którzy mieszkają za granicą tak jak ja.

    Jakie to ma dla ciebie osobiście znaczenie, że masz polskie korzenie i utrzymujesz polskie tradycje, zwłaszcza że urodziłaś się nie w Polsce, ale w innym kraju?

    Dla mnie osobiście fakt, że mam polskie korzenie, ma ogromne znaczenie. Dzięki znajomości języka, historii i kultury mogę zachować swoją tożsamość i w przyszłości przekazywać tę wiedzę swoim dzieciom.

    Można powiedzieć, że dzięki polskim korzeniom otworzyły się przed Tobą jakieś nowe drzwi? Mówiłaś, że studiujesz w Polsce, masz Kartę Polaka. Jak to odbierasz z tej perspektywy?

    Tak, oczywiście. Myślę, że to dało mi dobry start w życiu, ponieważ mogę korzystać z wielu możliwości. Mogę łatwo zdobyć europejskie wykształcenie i oczywiście podróżować. Na przykład studiując w Europie, mogę łatwo wyjechać do Czech na kilka dni bez konieczności załatwiania spraw związanych z paszportem, po prostu jako studentka mogę podróżować bez problemu.

    Czy mieszkanie w Polsce przez jakiś czas pomogło ci lepiej poznać ten kraj?

    Tak, codzienne życie tutaj to coś zupełnie innego — dzięki temu mogłam lepiej zrozumieć mentalność ludzi oraz język w ich naturalnym środowisku. Poznałam polską kulturę nie tylko od strony tradycyjnej, ale także w jej nowoczesnym wydaniu — poprzez wizyty w różnych miastach, kontakt z mediami i życie uliczne. To doświadczenie sprawiło, że poczułam się częścią Polski, a nie tylko kimś, kto zna ją z zewnątrz.

    Czym dla ciebie osobiście jest polskość? Jaką rolę odgrywa w twoim życiu?

    Wydaje mi się, że polskość jest dla mnie jak most między światem mołdawskim a polskim. To coś, co pozwoliło mi z czasem połączyć te dwa światy. Dzięki temu mostowi udało mi się przezwyciężyć różne trudności, rozpocząć życie od zera w innym kraju — bez rodziny, bez przyjaciół — i zacząć wszystko budować od nowa.

    I moje ostatnie pytanie — co chciałabyś przekazać młodym Polakom mieszkającym poza granicami kraju? Coś, co mogłoby ich zmotywować do pielęgnowania polskiej kultury, języka i tradycji?

    Chciałabym im przekazać, że ich korzenie mają znaczenie, ale nie muszą być dla nich ciężarem. Polska kultura, język i historia to także ogromne bogactwo. Myślę, że można pielęgnować polskość niezależnie od miejsca, w którym się mieszka.

      Komentarze



      CZYTAJ RÓWNIEŻ



      Ministerstvo Kultury Fundacja Fortissimo

      www.pzko.cz www.kc-cieszyn.pl

      Projekt byl realizován za finanční podpory Úřadu vlády České republiky a Rady vlády pro národnostní menšiny.
      Projekt finansowany ze środków Ministerstwa Spraw Zagranicznych w ramach konkursu pn. Polonia i Polacy za granicą 2023 ogłoszonego przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów.
      Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/autorów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie im. Jana Olszewskiego