Magda Walach
E-mail: magda@zwrot.cz
CZESKI CIESZYN, JASNA GÓRA / W lipcu pielgrzymi z Zaolzia pokonali 162 kilometry, by dojść z Czeskiego Cieszyna do Częstochowy na Jasną Górę. Hasło przewodnie XXX Pieszej Pielgrzymki było „Nie lękajcie się“.
W pielgrzymce brało udział około 50 pątników. Drogę pokonali w ciągu sześciu dni. W pielgrzymce uczestniczyli przede wszystkim Polacy mieszkający po czeskiej stronie Olzy, ale nie zabrakło i tych z polskiej strony oraz Czechów. Najmłodszy uczestnik miał 13 lat, a najstarsza pątniczka 70 lat. Wszyscy pątnicy bardzo się cieszyli, że po przerwie pandemicznej znowu mogą pielgrzymować.
– Prawdziwa radość, pokój jest tylko od Boga. Jest covid, wojna, lecz Jezusowe wezwanie „nie lękajcie się” jest wciąż aktualne – powiedział ks. Andrej Slodička, wikariusz parafii w Ostrawicy.
Przybyli również rowerowi pielgrzymi
Uczestnicy Pieszej Pielgrzymki na Jasnej Górze spotkali się z uczestnikami 18. edycji Rowerowej Pielgrzymki. Rowerzyści pokonali trasę z Czeskiego Cieszyna do Częstochowy w dwa dni. Grupa liczyła 21 pątników.
Nie zabrakło również uczestników 28. Edycji Pielgrzymki Autokarowej. Uczestnicy po błogosławieństwie w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa wyruszyli o godzinie 6:00 z Czeskiego Cieszyna. W drodze do Częstochowy zwiedzili Kalwarię Zebrzydowską.
Po spotkaniu wierni wspólnie uczestniczyli we mszy świętej dziękczynnej w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej.
Wywiad z Katarzyną Brzóska
O pielgrzymowaniu rozmawialiśmy z Kasią Brzóską, współorganizatorką pielgrzymki.
Ile razy już uczestniczyłaś w pielgrzymce?
W tym roku pielgrzymowałam na Jasną Górę po raz czwarty.
Czy w tym roku odbył się zerowy dzień pielgrzymki, czyli wymarsz pątników z Jabłonkowa?
Z powodu małej liczby uczestników w tym roku nie było wymarszu z Jabłonkowa. Wszyscy pielgrzymi wyruszali z Czeskiego Cieszyna.
Tegoroczna pielgrzymka była jubileuszowa. Była wyjątkowa?
Pielgrzymka była bardzo wyjątkowa. Wszystkim uczestnikom oraz organizatorom, towarzyszyła ogromna radość, wzruszenie i wdzięczność, że pielgrzymkę udało się po przerwie pandemicznej wznowić. W porównaniu z poprzednimi naszymi pielgrzymkami w tym roku uczestniczyło bardzo mało osób. Tak więc pielgrzymka była wprawdzie nieliczna, ale mocna duchem!
W drodze realizowano program na podstawie hasła „nie lękajcie się“, jak to wyglądało?
Hasło „nie lękajcie się“ widniejące na okładce broszurki – śpiewnika, rozwinięte zostało w słowie wstępnym napisanym przez ojca Andreja Slodičkę. Pojawiało się ono również w konferencjach prowadzonych przez ojców, którzy z nami pielgrzymowali. Hymnem pielgrzymki była również piosenka pt. „Nie lękajcie się“.
Byłaś członkiem scholi pielgrzymkowej, śpiewaliście cały czas?
Śpiewaliśmy podczas codziennej mszy świętej, ze śpiewem na ustach rozpoczynaliśmy codzienną wędrówkę, piosenkami przeplataliśmy czas między konferencją i modlitwami. Oczywiście były też przerwy w śpiewie, żeby można było porozmawiać.
Jak wyglądał dzień pielgrzyma?
Dzień rozpoczynał się mszą świętą o 7:00. Po eucharystii wyruszaliśmy w drogę i śpiewaliśmy piosenki na rozpoczęcie dnia. Później były modlitwy poranne, czyli Godzinki o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny oraz Jutrznia. Do południa towarzyszący nam księża wygłaszali konferencję. Po konferencji można było w ciszy rozważać usłyszane słowa. W południe modliliśmy się Anioł Pański, następnie różaniec do Matki Bożej, o godzinie 15:00 Koronkę do Bożego Miłosierdzia.
Między poszczególnymi modlitwami śpiewaliśmy piosenki, można było też pogadać z innymi pielgrzymami (braćmi i siostrami), podzielić się świadectwem. Były też postoje, by odpocząć i zjeść co nieco. Między 17-18 godziną dochodziliśmy do miejsca noclegu. Mniej więcej o godzinie 19:30 rozpoczynał się pogodny wieczór, czyli gry, zabawy i tańce. Dzień kończyliśmy o godzinie 21:00 Apelem Jasnogórskim. Dwukrotnie była też wieczorna adoracja.
Naprawdę po całodniowym marszu mieliście jeszcze wieczorem ochotę grać gry?
Sami byliśmy zaskoczeni, ale po prysznicu i posiłku wchodziło w nas jakby drugie życie. Mieliśmy jeszcze sporo sił do zabaw. Poza tym cały czas towarzyszył nam ogromny entuzjazm i radość z tego, że pielgrzymka znów mogła się odbyć. Wieczorne gry były też pewną formą integracji.
W jaki sposób i gdzie nocowaliście?
W każdej parafii, w której mieliśmy zaplanowany nocleg, czekali na nas gospodarze chętni do przyjęcia pielgrzymów. Jeżeli dla kogoś nie było miejsca u gospodarzy, można było przenocować w salkach pod plebanią, w remizie strażackiej, bądź sali gimnastycznej. Zawsze czuliśmy się zaopiekowani. Spotykaliśmy się z niesamowitą hojnością i życzliwością.
Przebiegała pielgrzymka tak, jak ją zaplanowano?
Pielgrzymka przebiegała według planu, co więcej, nawet lepiej niż sądziliśmy. Po drodze, na postojach i noclegach spotykaliśmy się z niesamowitą życzliwością i hojnością. Ludzie bardzo cieszyli się, że podjęliśmy się trudu pielgrzymowania, by przez wstawiennictwo Maryi prosić Pana Boga o potrzebne łaski.
Jak uporaliście się z upałami?
Rzeczywiście upały dały nam trochę w kość. Trzeba było pamiętać, o nakryciu głowy oraz przyjmowaniu większej ilości napojów. Na postojach zawsze czekał na nas samochód z bagażami, gdzie były zapasy wody dla wszystkich. Nieraz mogliśmy się też zaopatrzyć w którymś z przydrożnych sklepików. Jako grupa muzyczna staraliśmy się piosenkami odwracać uwagę pielgrzymów od upału, zmęczenia, bólu i myślę, że to też pomagało.
Trzeba mieć dobrą sprawność fizyczną, żeby móc uczestniczyć w pielgrzymce?
Dobra sprawność fizyczna na pewno się przyda. Jednak podczas takiego długiego marszu „szanse się wyrównują“. Ktoś może mieć dobrą kondycję, jednak ma problemy z bąblami na nogach, asfaltówką, bądź innymi dolegliwościami. Chodzi jednak o to, żeby podjąć z nimi walkę i iść pomimo cierpienia. Każdy niesie swoje bóle, rany, radości i smutki. Nie muszą być fizyczne, ale mogą być duchowe. W drodze wszyscy jesteśmy sobie równi.
Jak wyglądał moment, kiedy dotarliście na Jasną Górę?
Dosyć skromnie, bo była nas zaledwie garstka. Jednak wszyscy pełni radości i entuzjazmu śpiewali i klaskali, a po dotarciu pod figurę Matki Bożej ofiarowali u jej stóp zrobione przez siebie wianki oraz krzyże, padli na kolana i w ciszy dziękowali za szczęśliwe dotarcie do celu.
Na zakończenie pielgrzymki odbyła się uroczysta msza święta w kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej, gdzie każdy w sercu składał Bogu, za pośrednictwem Maryi, wszystkie radości, dziękczynienia i prośby, z którymi szedł całą drogę.
Jakie to uczucie, kiedy pielgrzym po tylu dniach marszu dotrze do celu?
Wszystkim towarzyszyła ogromna radość, wdzięczność, wzruszenie, ulga. Było nam jednak żal, że już koniec. Mam nadzieję, że kolejna pielgrzymka będzie mogła bez przeszkód odbyć się w przyszłym roku i że znowu spotkamy się na szlaku, by przez sześć dni tworzyć wspólnotę w drodze.
Tagi: pielgrzym, pielgrzymka, pielgrzymka rowerowa, Piesza Pielgrzymka Zaolzie - Jasna Góra
Komentarze