indi
E-mail: indi@zwrot.cz
BYSTRZYCA / Zespół Folklorystyczny „Bystrzyca” niedawno po długiej przerwie wystąpił na balu. Ale program balowy to tylko swoisty dodatek do tego, co tancerze skupieni w „Bystrzycy” robią na co dzień. O tym, co robią i jakie mają plany, rozmawiamy z Renatą Polok, kierownik zespołu.

Za wami pierwszy po rocznej przerwie występ. Jakie wrażenia po tak długiej pauzie?
Tutaj trzeba uściślić, że chodziło o pierwszy występ w sezonie balowym, nie o pierwszy występ po rocznej przerwie. A na balach przedstawiamy nieco inny repertuar niż zwykle. Występów w ubiegłym roku mieliśmy wiele, tylko akurat sezonu balowego w ogóle nie było.
Jakie więc wrażenia? Występ się udał rewelacyjnie, czyli petarda. Gromkie brawa, uśmiechy na twarzach i miłe słowa uznania skierowane w stronę zespołu cieszą ogromnie.
Czy teraz, jak przepisy się rozluźniły, to macie dużo propozycji występów?
Propozycji występów mamy sporo, jednak nie odczuwam teraz nasilenia czy przesadnego powiązania z poluźnieniem obostrzeń. Otwierają się propozycje większych projektów, z większym zasięgiem, które do tej pory były zakazane.
Przykładowo w czerwcu u nas nad Głuchówką odbędzie się Międzynarodowy Świętojański Festiwal Folklorystyczny, na który serdecznie zapraszamy. Zaplanowano go na 18 czerwca. W sierpniu mamy nadzieję, że będzie już Gorolski Święto.
No i później wyjeżdżamy do Bułgarii, gdzie powinniśmy wystąpić w ramach konkursu na międzynarodowym festiwalu.
Bystrzyca to zespół młodzieżowy. A czy młodym jeszcze chce się chodzić na próby? Czy interesuje ich folklor? Jakie macie sposoby na ich zachęcenie?
Mamy rekordową liczbę członków w historii zespołu. Nie ma sposobów na zachęcanie. Albo ktoś chce być częścią tej fajnej grupy, albo nie. Problemem być może jest kwestia czasu. Osoby, które udzielają się w zespole, to osoby utalentowane wszechstronnie, ambitne, które mają również wiele innych zainteresowań i platform działalności. Zawsze tak było i jest, więc bardziej chodzi tutaj o kwestie umówienia się, skorygowania harmonogramu, obecności na próbach, zgrupowaniach czy występach.
Członkami zespołu są ludzie, którzy pod względem wieku są prawie dorosłymi lub też dorosłymi osobami. Jakiekolwiek próby zachęcania nie mają racji bytu. Ci młodzi ludzie mają swój pogląd, swoją głowę pełną pomysłów, umieją argumentować i to jest super, bo razem tworzymy ten zespół i posuwamy go do przodu.
Co młodych pociąga w folklorze?
Temat rzeka. Idealny na osobną rozmowę, najlepiej z członkami zespołu. Trudno mi odpowiadać w ich imieniu.
Z mego punktu widzenia działalność w zespole folklorystycznym jest aktywnością, która ma ogromny sens i daje tym młodym ludziom wiele w życiu. Członkostwo w zespole rozwija wszechstronnie, uczy odpowiedzialności, pracy grupowej i niesie również w sobie swoistą wartość dodaną.
Czasów przeżytych w zespole się nie zapomina, są to chwile, które pozostają na zawsze. W zespołach zacieśniają się więzi międzyludzkie, rodzą długoletnie przyjaźnie, czy też miłości. Te kontakty pozostają, podobnie jak przeżycia, na zawsze.
(indi)
Tagi: Renata Polok, Zespół Folklorystyczny Bystrzyca
Komentarze