Aktualna sytuacja na świecie nie pozwala na podróżowanie, ale na szczęście o podróżach wciąż można czytać. Zainteresowanych zapraszam na mojego publicznego Instagrama @marta_bocek_poetycko

    Poetyckie pamiątki z podróży

    Muzyka sfer

    Najcudowniej kręcić się z zadartą głową
    tuż pod ogromną kopułą
    bazyliki Hagia Sophia

    tak jak w dzieciństwie

    gdy pod gwiaździstym niebem
    wypełnia cię muzyka sfer
    pod wirującym sklepieniem

    Szkoda że zaraz obok
    przy wejściu do Błękitnego Meczetu
    tysiące foliowych woreczków na buty
    tworzy osobne konstelacje
    u bosych stóp turystów

    Nie musimy patrzeć w gwiazdy
    nasza plastikowa przyszłość
    ściele się nam pod nogami

    Stambuł, Turcja

    Małpi chichot

    Jaka szkoda że na Skale Gibraltaru
    jest tak głośno
    odgłosy klikania telefonami
    młot pneumatyczny z placu budowy
    trąbienie samochodów
    i warkot odlatujących samolotów

    W takiej tonacji
    trudno kontemplować ogrom skały
    niepowtarzalnej jak gdyby wypluło ją morze
    niechcianą
    lub odrzucił Herakles
    jako zbędny balast w kieszeni

    No i te małpy-bezogonki
    niby-leniwie wypatrujące okazji do kradzieży
    tak tylko na sportowo
    by nie wyjść z wprawy

    A więc to tutaj był nasz horyzont zdarzeń
    tu kończył się starożytny świat
    a mgliste góry w oddali
    mogły biedaczyskom wydać się starcem Atlasem
    narzekającym na łupanie w krzyżu

    Bardzo prosto i pięknie kończył się nasz świat
    właśnie tam gdzie
    najlepiej słychać jedyną odpowiedź
    na ludzkie sentymenty i ubolewania –
    małpi chichot matki historii

    Gibraltar

    Widok z Gibraltaru w stronę Afryki

    Zero

    Dla odkrywców to była
    lodowa Ultima Thule
    Ziemia na krańcu świata

    Dla Juliusza Verne’a

    tutaj było wejście
    do środka Ziemi

    Dla turystów dzisiaj to:

    ale drogo
    wychodzimy zjemy kanapki
    ja cię kręcę ale widoki
    patrzcie to foki
    uwaga zaraz wytryśnie
    ta babka na stacji benzynowej to Polka
    raz się żyje
    wchodzimy do słynnej Błękitnej Laguny
    pierwsi to byli Wikingowie
    gejzery tędy
    a wodospady tam

    No naprawdę
    zero poezji

    Islandia

    Jerozolima – impresja

    Spośród wszystkich miast, w jakich miałam możliwość zostawić cząstkę siebie (albo raczej one, te miasta, zostawiły kawałek siebie we mnie), dotychczas najdłużej dźwięczy we mnie jedno.

    Chodzi o miasta-migawki, w których przebywa się przez chwilę, ledwie parę dni, włóczy się po ulicach, rozgląda się na boki na nieznanych sobie przejściach dla pieszych, stara się rozpaczliwie zapamiętać “punkty zaczepne” na tkance każdego miasta – wygląd domów, kształt ulicznych latarni, atmosferę miejskich placów, dźwięk kościelnych dzwonów, zapachy targowisk i kawiarni, smak lokalnego piwa, panoramę, jaka roztacza się z najwyższej wieży i oczywiście… twarze i język mieszkańców.

    Ile z tego udaje się zapamiętać i przechować w sobie? Czy to od czegoś zależy? Czy miasta, jak ludzie, potrafią zauroczyć?

    Jeśli tak, to z pewnością tak działa Jerozolima. Wieczne miasto, choć to brzmi oklepanie. Czy chodzi o ogromne historyczno-społeczno-religijne zaplecze? To jest gleba, na której miasto wyrosło. Ono ukształtowało jego dzisiejsze oblicze, które pokochałam od razu, od pierwszego spojrzenia, które kierowałam z … Ogrodu Mormonów na Górze Oliwnej. Dziwnym trafem, który znają chyba wszyscy miłośnicy podróży na własną rękę, znaleźliśmy się w tym opuszczonym ogrodzie-cmentarzu, a potem jeszcze wyżej, gdzie obok nielegalnego miniwysypiska śmieci była mała wysepka przestrzeni niczyjej. I wtedy nastąpił fenomenalny zachód słońca.

    Rozświetliła się złota kopuła Meczetu na Skale, zawtórowały temu jakże pasujące do tego tony muzułmańskich wezwań do modlitwy. Z wielu minaretów, niedopasowane, rozpoczynały się o różnej porze, tworząc dysonanse o dziwnym, niezaprzeczalnym uroku. Obok nas przystanęła na chwilę jakaś furgonetka, wyszli z niej dwaj mężczyźni i na krótko podziwiali tę grudniową ceremonię zakończenia dnia. A potem znowu byliśmy sami, tylko w oddali słychać było piski dzieci, które nie chciały zakończyć zabaw i wracać do domów.

    Pomyślałam – co jeśli zamkną ten mormoński ogród, którędy wtedy wrócimy? Lekkie zakłopotanie tylko przydało pikanterii całemu wieczorowi. Wiatr zelżał, zaczęły zapalać się kiczowate neonowe światełka na jerozolimskich minaretach. Już w półmroku wracaliśmy znowu przez ten ogród, aż w dolinę, gdzie znajdują się najdroższe kwatery cmentarne na świecie, bo tuż pod jerozolimską Złotą Bramą, zapieczętowaną aż do dnia Sądu Ostatecznego. A później znowu pod górkę, do Starego Miasta, którego trzewia mieliśmy poznawać następnego dnia.

    Nie bez zafrasowania pomyślałam o tym samym, o czym pisała pisarka Maria Kuncewiczowa przebywająca w Jerozolimie – że oto tyle pokoleń moich przodków myślało o tym miejscu podczas swych modlitw, wyobrażało je sobie, a oto teraz ja, bez żadnej specjalnej zasługi, jestem. Tu.

    Każdy z nas niósł w sobie tę małą rysę w duszy, doświadczenie miasta. Tamtego wieczoru zobaczyliśmy pooraną przez wieki twarz Jerozolimy i wydała się nam ona równie piękna i tajemnicza, jaka musiała się zdawać Dawidowi, gdy od pewnego Jebuzyty kupował teren naturalnego plateau, zwany górą Moria, a dziś Wzgórzem Świątynnym.

    Jerozolima

    Ludzie pustyni

    kiedy patrzyłam jak gwałtownie prowadzą pick-upa
    po ruchomych piaskach pustyni
    z jakim zapamiętaniem przygotowują
    beduiński posiłek w cieniu ogromnej skały
    z jakim spokojem rozpalają ognisko
    w namiocie z koziej sierści
    kładą żeliwny czajnik częstują piekielnie słodką
    beduin whisky
    a po naszemu herbatą
    jak oczami ciemnymi jak pustynna noc
    radośnie patrzą w przyszłość
    choć nigdy nie opuszczą swojego wadi

    w końcu do szczęścia wystarcza im zupełnie

    mocna herbata papieros ciepła galabija
    i pomięty bakszysz od zachodniego turysty

    to gdzieś na dnie serca
    zapytałam

    czy oni nie są szczęśliwsi?

    pustynia Wadi Rum, Jordania

    Pustynia Wadi Rum

    Pszczoły Agamemnona

    Dzisiaj duch tego miejsca
    żyje w grubych leśnych pszczołach
    one nie czytają legend
    nie wiedzą co wykminili ludzie od historii
    pamiętają układanie kamieni i wkładanie ciała

    pszczoły weszły w historię
    równie lekko jak kopuła zbudowana bez zaprawy
    najpierw nerwowe później przywykły
    że otwarto im ul na oścież

    gdy z szaleńczym bzyczeniem
    podlatują do ludzi bardzo blisko
    słychać pogłos dawnych imperiów

    tylko tyle bo grobowiec
    - jak wszystko co ludzkie -
    jest ogromnym bluffem historii
    i wewnątrz do oporu świeci
    pustką

    Grób Agamemnona, Mykeny, Grecja

    Grób Agamemnona, Mykeny

    Cieszyńskie jaskółki

    Szybują młode cieszyńskie jaskółki
    jak lekko jak rozkosznie
    ponad całym miastem ich rozedrgany świergot
    powietrze pełne migających średników

    tak bardzo doceniają świeżość życia

    Och być tak jaskółką
    porzucić codzienny smog
    pozszywać skrzydłami przestrzeń
    rozerwaną przez niepotrzebne kłótnie

    szybować w radości
    ponad tymczasowym szwem granic
    jak wody Olzy
    dalej i dalej
    bez opamiętania

    Miejsce

    Rozpięte pomiędzy
    dołami a góraliją
    trwam

    jak szprycha w kole
    toczę się – w pędzie niewidoczne
    a przecież mam swoje końce

    i skoro ojczyzny są dwie
    jak matki piersi
    dlaczego żądacie jednej?

    niech pozostanę więc
    Zaolziem

    rowkiem między piersiami
    co tak pobudza wyobraźnię

    Utwory z Instagrama @marta_bocek_poetycko i inne, dotąd niepublikowane

    Tagi:

      Komentarze



      CZYTAJ RÓWNIEŻ



      Ministerstvo Kultury Fundacja Fortissimo

      www.pzko.cz www.kc-cieszyn.pl

      Projekt byl realizován za finanční podpory Úřadu vlády České republiky a Rady vlády pro národnostní menšiny.
      Projekt finansowany ze środków Ministerstwa Spraw Zagranicznych w ramach konkursu pn. Polonia i Polacy za granicą 2023 ogłoszonego przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów.
      Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/autorów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie im. Jana Olszewskiego