Renata Staszowska
E-mail: renata@zwrot.cz
ISTEBNA / Na stoku Złotego Gronia w Istebnej już po raz trzeci w sobotę 17 stycznia rozegrano zawody w narciarstwie alpejskim o Puchar Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Sportowego „Beskid Śląski”. W rywalizacji wzięło udział 58 zawodników – absolwentów polskich szkół podstawowych – którzy startowali w sześciu kategoriach: dwóch kobiecych i czterech męskich.
Kobiety startowały w trzech kategoriach wiekowych: 16–35, 36–50 oraz powyżej 50 lat. Mężczyźni rywalizowali w pięciu grupach: 16–20, 21–35, 36–50, 51–60 oraz powyżej 60 lat. Najwięcej uczestników i emocji dostarczyły zmagania wśród mężczyzn w wieku 36–50 lat oraz powyżej 60 lat.
Pomysł na zawody w takiej formule dojrzewał przez lata.
– Z tym pomysłem nosiłem się już od dawna, właściwie jeszcze od czasów gimnazjalnych. Po ukończeniu szkoły podstawowej brakowało możliwości startu w zawodach alpejskich, takich jak te organizowane w ramach Zjazdu Gwiaździstego. Chciałem stworzyć coś, co pozwoli starszym rocznikom kontynuować sportową rywalizację – tłumaczy inicjator zawodów Arnold Sikora.

To właśnie Zjazd Gwiaździsty stał się naturalną inspiracją dla Pucharu Beskidu Śląskiego. Nowa formuła miała być jego logicznym przedłużeniem – propozycją dla tych, którzy z wiekiem „wyrośli” z dotychczasowych kategorii, ale wciąż chcą stanąć na starcie i poczuć sportowe emocje.
Głównym celem zawodów jest otwarcie przestrzeni do rywalizacji dla wszystkich chętnych, ale nie tylko. Równie ważny jest wymiar społeczny i integracyjny.
– To okazja do spotkania polskiej społeczności na Zaolziu już po zakończeniu edukacji w szkołach podstawowych – podkreśla Sikora.
Zawodnicy chwalili zarówno trasę, jak i atmosferę.
– Trasa była fajna, dobrze mi się zjechało. Zawsze miło wspominam Zjazd Gwiaździsty, więc te zawody są dla mnie taką naturalną kontynuacją. Atmosfera była bardzo dobra, choć może w przyszłości przydałoby się jeszcze więcej kibiców – tak jak na Zjeździe, gdzie dopingują rodzice i babcie – powiedziała Zuzanna Wałach.
– Zgłosił mnie mój mąż. Pierwszy przejazd był przede wszystkim przypomnieniem sobie, jak jeździ się w bramkach, natomiast w drugim czułam się już znacznie pewniej i pojechałam lepiej. Puchar Beskidu Śląskiego to jednak nie tylko sportowa rywalizacja, ale przede wszystkim spotkanie ze znajomymi, z którymi kiedyś startowałam w zawodach narciarskich – mówi Dorota Harvan.

– Zgłosiłem się, bo chyba jestem trochę szalony (śmiech). Jechało się dobrze, choć zaliczyłem upadek i nie dojechałem do mety – boli mnie tyłek (śmiech). Najważniejsze jednak, że można tu być, poczuć świetną atmosferę i spotkać się ze znajomymi – mówi Paweł Pyszko.
Listę startową zdominowała rodzina Martynków
Rodzina Martynków zdominowała listę startową – do rywalizacji stanęło aż dziesięciu jej członków.

– Biorę udział w każdym Pucharze i uważam, że to powinien być wręcz obowiązek każdego absolwenta – mówi Alojzy Martynek z uśmiechem. – Myślałem, że będzie trochę więcej ludzi (śmiech). Gdybym miał być w pełni zadowolony z trasy, musiałbym ją chyba sam ustawić, żeby była dla mnie łatwiejsza (śmiech). Jak na gigant, trasa była jednak dość wymagająca. Najważniejsza jest atmosfera – wspaniała jak zawsze. Cieszę się też, że z naszej rodziny startowało aż dziesięć osób: żona, dzieci, a dziś już także wnuki. Widać, że efekty mojej „pracy” są naprawdę widoczne – dodał z uśmiechem.
Spotkania ze znajomymi
Poza sportową rywalizacją ważnym elementem wydarzenia były spotkania w gronie znajomych. Przy jednym stole zasiedli m.in. rodzice byłych członków klubu Ski Mosty – rodziny Martynków, Farnych i Staszowskich. Wspólnie, z uśmiechem i sentymentem, wracali wspomnieniami do czasów, gdy ich dzieci – jeszcze jako kilkuletnie pociechy – stawiały pierwsze narciarskie kroki w klubie, na zgrupowania i emocje na zawodach.

Takie chwile najlepiej pokazują, że Puchar Beskidu Śląskiego to nie tylko zawody sportowe, ale także wydarzenie budujące więzi, przypominające wspólną historię i dające pretekst do spotkań w gronie znajomych, których połączyła pasja do nart – często wiele lat temu.
– Zawody przebiegły bardzo sprawnie, a organizacja była wzorowa. Współpraca z ośrodkiem Złoty Groń w Istebnej działa bez zarzutu. Do tego dopisała pogoda – słońce, świeże powietrze i ruch na świeżym powietrzu. Co najważniejsze, wszyscy zawodnicy dotarli do mety bez wypadku. Czego chcieć więcej? Już teraz serdecznie zapraszam na kolejną edycję za rok – podsumował zawody Arnold Sikora.
Wyniki:
Kobiety 16 – 35 lat
- Magdalena Klimek
- Eliza Skupień
- Zuzanna Kukuczka
Kobiety 36 – 50 lat
- Ewa Ligocka Heczko
- Dorota Harvan
- Zuzanna Wałach
Kobiety powyżej 50 lat
- Karin Farna
- Renata Martynek
- Vanda Martynek
Mężczyźni 16 – 20 lat
- Adam Martynek
- Łucjan Skupień
- Marcin Štěrba
Mężczyźni 21 – 35 lat
- Jakub Lysek
- Maciej Durczok
- Krzysztof Klimek
Mężczyźni 36 – 50 lat
- Janusz Wałach
- Tomasz Martynek, Peter Harvan
- Jakub Kadłubiec
Mężczyźni 51 – 60 lat
- Marian Durczok
- Roman Kantor
- Jerzy Zogata
Mężczyźni powyżej 60 lat
- Tadeusz Farny
- Tadeusz Cimała
- Arnold Sikora







































































































