Renata Staszowska
E-mail: renata@zwrot.cz
GRÓDEK / Drugi dzień Fest Outdoor w Gródku upłynął pod znakiem intensywnych emocji, inspirujących spotkań i różnorodnych aktywności. Uczestnicy mogli wziąć udział w warsztatach, zmierzyć się z ekstremalnymi wyzwaniami i wysłuchać relacji z wypraw na lodowe pustkowia.
Poranek z Ireną Tomášikovą: ulga dla kręgosłupa i nordic walking w praktyce
Drugi dzień Fest Outdoor rozpoczął się mocnym akcentem. Irena Tomášiková zabrała uczestników w świat prostych, ale skutecznych ćwiczeń, które pomagają złagodzić ból w okolicach szyi, napięcie mięśni czworobocznych czy dolegliwości w okolicy łopatek. Jej warsztaty – konkretne, praktyczne i przystępne – pokazały, jak wiele możemy zrobić dla swojego ciała, jeśli tylko damy mu chwilę uwagi.
Na zakończenie uczestnicy udali się w teren, by przećwiczyć technikę nordic walking. Zajęcia stanowiły udane połączenie części teoretycznej i praktycznej.
Młodzi podróżnicy na scenie: bracia Kadłubcowie i Mt. Blanc
Zaproszenie do udziału nie tylko dorosłych, ale także młodszych pasjonatów gór okazało się trafnym pomysłem. Sala była wypełniona po brzegi, a publiczność z zainteresowaniem słuchała opowieści Krzysztofa, Andrzeja i Grzegorza Kadłubców. Ich relacja z trekkingu pod Mont Blanc była szczera, bezpośrednia i pełna humoru.
Obecność licznych rówieśników wspierających swoich kolegów stworzyła atmosferę wspólnoty, która stanowi istotę tego festiwalu.

Festiwalowe morsowanie: 100 odważnych i woda o temperaturze 2,2°C
Nie mogło zabraknąć atrakcji, która z roku na rok zdobywa coraz większą popularność – morsowania. Około stu śmiałków weszło do lodowatej wody mającej zaledwie 2,2°C. Powietrze było jeszcze chłodniejsze, ale to nikogo nie odstraszyło.

Z brzegu dopingowała ich spora grupa kibiców, a po wyjściu z wody czekała nagroda: ciepła herbata i pyszny gulasz.
Cztery osoby, jeden pies i −20°C: miesiąc w lodowej ciszy
Popołudniowy blok otworzyli David Czempka i Michaela Krejčová, którzy zabrali publiczność w świat arktycznego wyzwania. Opowiedzieli o wyprawie, podczas której cztery osoby i pies przez miesiąc maszerowali po skutej lodem krainie, ciągnąc 35 kg na saniach i nocując w –20°C.
Ich relacja – szczera, praktyczna i bez upiększeń – pokazała, jak wygląda codzienność tam, gdzie liczy się siła charakteru, determinacja i gotowość do przekraczania własnych granic. Prelekcja stała się jednym z najbardziej poruszających punktów dnia.
Stanislav Ćmiel: Wyprawa do miejsc, gdzie kończą się znane szlaki
Po Kirgistanie, Armenii, Gruzji, Nepalu i Turcji przyszła pora na kolejne wielkie wyzwanie. Tym razem Stanislav Ćmiel ruszył w stronę Afganistanu – w zapomniane, dzikie góry Hindukuszu. To miejsce, gdzie surowe warunki, nieprzewidywalna pogoda i zmieniający się klimat pokazują zarówno potęgę, jak i kruchość górskiego świata.

Choć z powodu dużej wyrwy w lodowcu Stasiowi nie udało się zdobyć planowanego szczytu, wyprawę uznał za udaną. Jak sam podkreśla, góry nie zawsze dają to, po co jedziemy, ale często to, czego naprawdę potrzebujemy – doświadczenie, pokorę i nową motywację do dalszych wypraw.
Meteo, góry i lawiny
Do Gródku przyjechała Alena Zárybnická – meteorolożka i prezenterka, która od lat łączy miłość do pogody z fascynacją górami. W sposób przystępny, obrazowy i pełen pasji wprowadziła uczestników w świat lawin – zjawiska, które kojarzymy głównie z Alpami czy Tatrami, a które potrafi być równie niebezpieczne w czeskich górach.
Podkreślała, że nawet „nasze” góry potrafią zaskoczyć, a warunki, które z pozoru wydają się łagodne, mogą w kilka minut zmienić się w realne zagrożenie. Opowiadała też prawdziwe historie z terenu – te same, które znalazły się w książce, przy której współpracowała jako autorka i ekspertka.

Na zakończenie podzieliła się refleksją, która idealnie oddaje ducha całego wydarzenia: – Dla mnie ważne jest, żeby ludzie się spotykali, żeby nie komunikowali się tylko przez media społecznościowe, ale byli naprawdę razem. To właśnie symbolika tego festiwalu. Ta atmosfera była niezwykła. Dziękuję organizatorom – powiedziała.
Dorota Rasińsko-Samoćko: pasja, która prowadzi na szczyty świata
Dorota Rasińsko-Samoćko udowadnia, że prawdziwe granice istnieją tylko w naszej głowie. W trzy lata zdobyła Koronę Himalajów i Karakorum, a następnie – jako pierwsza kobieta na świecie – ukończyła Podwójną Koronę. Jej historia to dowód na to, jak marzenia, determinacja i konsekwencja potrafią wynieść człowieka na absolutne wyżyny.
– Zanim zaczęłam zdobywać ośmiotysięczniki, minęły lata przygotowań. Himalaizm to styl życia – nie tylko trening fizyczny i psychiczny, ale też współpraca, etyka i wsłuchiwanie się w ducha góry. Ta impreza jest wyjątkowa, bo jednoczy ludzi. Świat gór pokazuje, że pasja uskrzydla, a razem możemy osiągnąć naprawdę wiele. Prelegenci dzielą się tutaj emocjami i tworzą jedną, wspólną przestrzeń – podkreśliła.

Marzenie o najwyższych szczytach narodziło się, gdy jako dziewczynka weszła na Giewont. Przez lata łączyła pracę dyplomatki z treningami, aż w końcu zamieniła „szpilki na raki”. Szła konsekwentnie: kursy taternickie, wyprawy na wszystkich kontynentach, a następnie wejścia na ośmiotysięczniki. W 2022 roku w trzy miesiące zdobyła aż siedem z nich.
Podkreśla, że na szczytach jesteśmy tylko gośćmi: „Góra pozwala wejść i wrócić”. Dlatego zawsze zostawia sobie siły na zejście i przypomina, że w górach liczy się pokora, przygotowanie i słuchanie własnego organizmu.
Jej wystąpienie okazało się jednym z najciekawszych punktów programu, zachwyciło i zainspirowało uczestników festiwalu.
Na zakończenie – koncert legendy: Kryzys
Feniks odrodzony z popiołów – tak można opisać zespół Kryzys. To miejscowa legenda, która dzieliła scenę z największymi gwiazdami polskiego rocka. Choć panowie zakończyli działalność pod koniec lat 80., kilka lat temu powrócili, zachwycając publiczność swoim wyjątkowym brzmieniem i energią. Ich koncert był doskonałym zwieńczeniem festiwalu, łącząc historię rocka z niezapomnianymi emocjami dla wszystkich uczestników.
– Pełna sala, tak ogromne zainteresowanie – to dodaje energii do dalszej pracy. To był weekend pełen energii, wzruszeń, wyjątkowy, pełen emocji i wspólnych spotkań. Dom PZKO wypełniony po brzegi to dla organizatorów największa nagroda – kiedy uczestnicy są zadowoleni i od razu pytają o następną edycję.
Bardzo mnie ucieszyło, że sala była pełna już w sobotę przed południem na prelekcji dla młodzieży. To daje energię do dalszej pracy, bo możemy edukować i łączyć ruch z zachęcaniem najmłodszych wraz z rodzicami do aktywności fizycznej – powiedziała prezes MK PZKO Gródek, Magdalena Ćmiel.






































Komentarze



