Krzysztof Rojowski
E-mail: krzysztof@zwrot.cz
Mają po kilkanaście lat, grają klasykę rocka i nie boją się improwizacji. Zespół B-27, który trafił na okładkę czerwcowego numeru „Zwrotu”, opowiada w rozmowie z Krzysztofem Rojowskim o pierwszych występach, rodzinnej pasji do muzyki i marzeniach o kolejnych koncertach.
Na okładce czerwcowego „Zwrotu” znaleźli się Tomek, Szymon i Janek, czyli młodzi muzycy zespołu B-27. Ich repertuar nie jest przypadkowy: grają m.in. utwory Breakoutu, Led Zeppelin, Deep Purple, Erica Claptona, The Beatles czy Dżemu. Nazwa zespołu nawiązuje do nazwiska Bezecny oraz sumy wieku chłopaków w chwili, gdy zakładali grupę. Mieli wtedy 8, 9 i 10 lat.
W artykule opublikowanym w miesięczniku opowiadają nie tylko o muzyce, ale też o tym, jak wyglądało ich pierwsze poważniejsze granie przed publicznością. Wszystko zaczęło się od Festiwalu Piosenki Dziecięcej w Hawierzowie.
„Kiedy byłem małym chłopcem” grają do dziś
– Wszystko się zaczęło na Festiwalu Piosenki Dziecięcej w Hawierzowie. Najpierw wystąpiliśmy w eliminacjach na Strzelnicy w Czeskim Cieszynie i dostaliśmy się do finału. Zagraliśmy wtedy „Kiedy byłem małym chłopcem” Breakoutu. Praktycznie do tej pory nie ma występu, żebyśmy tego numeru nie grali – opowiada Tomek.
Jak dodaje gitarzysta i wokalista grupy, zespół cały czas próbuje z tym utworem eksperymentować.
– Gramy go zawsze w klasycznym metrum 4/4, ale próbujemy przerobić go na bardziej „brutalną” wersję – w 7/8. Na razie jej jeszcze nie zagraliśmy na żadnym koncercie – mówi.
Pierwszy występ bez tremy
Jak przyznają, ten pierwszy poważny występ na festiwalu w Hawierzowie nie był zbyt stresujący. Pomogły… światła sceniczne.
– Nie widzieliśmy ludzi, bo wszystkie światła były skierowane na nas. Zresztą spędziliśmy tam cały dzień – rano była próba, a po południu koncert finałowy. W międzyczasie graliśmy sobie na zapleczu, bodajże „Wehikuł Czasu” Dżemu – opowiada Szymon.
Finałowy występ się udał.
– Sukcesem dla nas było samo wejście do finału. Nie zajęliśmy żadnego miejsca – po prostu graliśmy, ciesząc się muzyką, co miało dla nas znaczenie. To nie był przecież festiwal zespołów muzycznych, ale trzeba było jakoś zacząć – opowiada z uśmiechem Tomek.
Coca-cola, szatnia i rock’n’roll
Festiwalowy wieczór miał ciekawy finał.
– Zaraz po występie w szatni Janek wziął butelkę coca-coli, zaczął nią machać i jak otworzył, to wystrzeliła – śmieje się Tomek. – Ja myślałem, że była wcześniej otwarta! – przekonuje Janek.
Cała rozmowa w czerwcowym „Zwrocie”
W czerwcowym numerze „Zwrotu” można przeczytać całą rozmowę z zespołem B-27. Młodzi muzycy mówią w niej m.in. o tym, jak zaczęła się ich przygoda z instrumentami, jaką rolę odegrała w niej rodzina, co grają najchętniej i czego życzyć im na przyszłość.
W numerze znalazły się również m.in. rozmowa z hokeistą Wiktorem Makułą, tekst o Marianie Bojce i kawie, materiał o ZPiT Olza, opowieść o Frysztacie w cyklu „Pamiątka rodzinna”, galeria zdjęć z miyszania owiec oraz kolejny „Spacer Zwrotu” z prezesami miejscowych kół PZKO.
Czerwcowy numer „Zwrotu” można kupić w redakcji oraz w Księgarni u Wirthów. Można też zamówić prenumeratę miesięcznika.



