Krzysztof Rojowski
E-mail: krzysztof@zwrot.cz
KARWINA / 134 szklane okna i drzwi, 60 żyrandoli, a także podłogi, elementy dekoracyjne wnętrz, wiele płaskich i pionowych przestrzeni – we frysztackim zamku nie brakuje rzeczy, które wymagają czyszczenia i polerowania. We wtorek (3 marca) zarządzono wielkie sprzątanie budynku przed nadchodzącym sezonem turystycznym.
Ostrożność przede wszystkim
– Trzeba być bardzo ostrożnym – w większości mamy tu eksponaty historyczne, a to, co nim nie jest, często jest dziełem sztuki. Mamy na przykład dwa ogromne żyrandole w sali wystawowej – każdy z nich waży 300 kilogramów, mają razem 100 żarówek. Powstały w latach 90. ubiegłego wieku, ale są z czeskiego kryształu – wyjaśniał przedstawicielom mediów Petr Zajíček, kasztelan frysztackiego zamku.
Do prac sprzątających została wynajęta specjalistyczna firma, zaangażowanych jest łącznie 12 osób. – Część prac zaczyna się już w styczniu, kolejne pomieszczenia sprząta się od sufitu po podłogę. Natomiast początkiem marca mamy ten najważniejszy tydzień – wielką akcję mycia okien, prania firan i innych prac – mówił kasztelan.
Gmach na szczęście ma centralne ogrzewanie. – Zostało zamontowane jeszcze w czasach socjalistycznych, gdy mieścił się tu urząd. Dzięki temu budynek jest suchy – nie ma problemów z wilgocią czy pleśnią, jak w przypadku niektórych innych zamków i pałaców – dodawał Zajíček.
Start sezonu 4 kwietnia, zamek otwarty na Polaków
Z mediami rozmawiała także Ingrid Szczypková z Wydziału Edukacji, Kultury i Sportu Urzędu Miasta Karwina. Jak przyznała, oficjalne otwarcie sezonu zaplanowano na 4 kwietnia – przyjedzie wtedy teatr Historie v pohybu Exulis, który zaprezentuje sztukę szpiegowską „Operacja Ikarius”.
Jak przyznała w rozmowie ze „Zwrotem”, w ubiegłym roku frysztacki zamek odwiedziło około 18 tysięcy gości. – Bywały lata, że liczba ta była wyższa – widać jednak jeszcze pewne skutki pandemii. Możliwości jednak mamy ograniczone, liczebność jednej grupy zwiedzającej nie może przekraczać dwudziestu osób. Nie można jej sztucznie powiększać – mówiła Szczypková.
Zamek chętnie gości także polskich turystów. – Przyjeżdżają tutaj zarówno grupy, jak i turyści indywidualni z Polski. Mamy audioprzewodniki po polsku, chociaż co ciekawe część gości mówi, że czeski im nie przeszkadza. Nasi przewodnicy też mówią po polsku – opowiadała urzędniczka.
Przed oficjalnym otwarciem – polsko-czeska wystawa
Zanim przyjdzie rozpoczęcie sezonu, przed i we wnętrzu zamku będzie można obejrzeć wystawę „Miasta Śląska wczoraj i dziś”.
– Na zewnątrz mamy plansze, a wewnątrz będzie kilkadziesiąt paneli. Znajdują się na nich weduty autorstwa Friedricha Bernharda Wernera, rytownika z przełomu XVII i XVIII wieku. Stworzył on cykl barokowych widoków śląskich miast, po obu stronach dzisiejszej granicy. Przygotowano wystawę – można zobaczyć widok miasta z XVIII wieku oraz współczesne fotografie zabytków – wyjaśnia „Zwrotowi” kasztelan Petr Zajíček.
Warto dodać, że wystawę tę będzie można oglądać od 5 marca do 26 kwietnia. To projekt muzeów z Ostrawy i Raciborza, w który zaangażowane były następujące miasta:
- Po stronie polskiej: Cieszyn, Głogówek, Głubczyce, Głuchołazy, Kędzierzyn-Koźle, Krapkowice, Nysa, Opole, Paczków, Prudnik, Racibórz
- Po stronie czeskiej: Andělská Hora, Bruntal, Jawornik, Karwina, Karniów, Opawa, Osobłoga, Złote Góry.
Frysztacki zamek też niejednokrotnie współpracował z polską stroną. – Mieliśmy między innymi wspólny projekt z Kończycami Małymi dotyczący postaci hrabiny Gabrieli von Thun und Hohenstein. Dotyczył turystyki rowerowej – odbywały się różne imprezy w poszczególnych lokalizacjach – podkreśla Szczypková.















