W czasie mojej wizyty pod koniec sierpnia w siedzibie Muzeum Ziemi Cieszyńskiej (Muzeum Těšínska) w Czeskim Cieszynie przykuła moją uwagę leżąca na stole publikacja pt. „Szańce w Mostach koło Jabłonkowa. Obrona granicy Śląska na przestrzeni wieków” autorstwa historyka Martina Krůla. Jej polska wersja pachniała jeszcze farbą drukarską, czeska wyszła nieco wcześniej. Problematyką Szańców Jabłonkowskich historyk zajmuje się od ponad piętnastu lat, przed rokiem obronił na ten temat pracę doktorską.
Skąd zainteresowanie historią szańców?
W swojej pracy zawodowej zajmuję się różnymi epokami historycznymi, w szczególności wszakże interesuje mnie okres wczesnonowożytny. Właśnie do niego Szańce Jabłonkowskie należą, a ich tematyka nurtowała mnie i pociągała od wielu lat.
Od czego się zaczęło?
Być może zabrzmi to dziwnie, ale od Wiednia. Głównym bodźcem było dla mnie bowiem uzyskanie w wiedeńskim Archiwum Wojskowym w 2005 roku map śląsko-węgiersko-polskiej przestrzeni granicznej z wyobrażeniem szańców oraz planów Wielkiego Szańca w Mostach koło Jabłonkowa. Udało się zrobić ich kopie, zaś na temat Szańców Jabłonkowskich powstała wystawa i katalog. Tu muszę podkreślić, że ogrom pracy w tym zakresie zrobiła historyczka i moja współpracowniczka Pavlína, wtenczas Novákowa, dziś Badurowa. I właśnie przy pracy nad wspomnianą problematyką zaabsorbowała mnie możliwość konfrontacji źródeł pisemnych i kartograficznych z sytuacją w terenie. To dla mnie ważny atut, bo przez trzy lata studiowałem również kierunek archeologii w Brnie.
Czyli można powiedzieć, że to był ten pierwszy impuls. A potem?
Potem zaczęliśmy według map doszukiwać w górach śladów po szańcach i stwierdzać czy istnieją. Przeszliśmy cały obszar ówczesnej granicy śląskiej, który dziś znajduje się jak na terenie Republiki Czeskiej, tak również w Polsce i na Słowacji. Granica z Górnymi Węgrami, dzisiejszą Słowacją, ma około 30 km i mniej więcej w jej połowie znajduje się Przełęcz Jabłonkowska, gdzie został wybudowany Wielki Szaniec. Stopniowo udało się znaleźć dobrze zachowane relikty umocnień na terenie Mostów i Bukowca po stronie czeskiej oraz w Čiernym, Svrčinovcu i Čadcy po stronie słowackiej, które można utożsamić z umocnieniami widniejącymi na starych mapach. Oprócz Wielkiego Szańca w Mostach koło Jabłonkowa z kolejnych dochowanych umocnień mogę wymienić Stary Szaniec w Svrčinovcu albo Mały Szaniec w Čiernym.

Wymienia pan nazwy poszczególnych szańców, najczęściej jednak spotykamy się z nazwą Szańce Jabłonkowskie.
Taka nazwa przyjęła się dla całego zespołu fortyfikacji, wczesnonowożytnych umocnień polowych, budowanych wzdłuż ówczesnej granicy śląsko-węgiersko-polskiej w celu obrony Śląska przed zagrożeniem ze strony Imperium Osmańskiego. Przełęcz Jabłonkowska jest najniższym punktem pasma Beskidów i przez wieki stanowiła najdogodniejsze miejsce do wędrówki z północy na południe. Prowadził tędy szlak, który w starożytności nazywano bursztynowym, w średniowieczu miedzianym, ponieważ transportowano tędy do Wrocławia i dalej na zachód miedź, wydobywaną w słowackich kopalniach. Przez przełęcz prowadził szlak ziemski i właśnie na jego trasie wybudowano pierwsze umocnienia. Najstarsze szańce znajdują się v Svrčinovcu i powstały w
1578 roku. Kluczowa fortyfikacja, Wielki Szaniec, strategicznie położony na trasie drogi ziemskiej, był budowany w czasach wojny trzydziestoletniej. Był on największą i najważniejszą z wszystkich fortyfikacji, a pierwszą wzmiankę o nim mamy z roku 1621. Kolejne umocnienia wznoszone były stopniowo według niebezpieczeństwa. Ogółem wybudowano ponad dwadzieścia polowych fortyfikacji. Cały system był unikatowy w tym, że powstawał i rozwijał się przez okres prawie trzystu lat.
Przed kim szańce broniły i kto na nich odbywał służbę?
Najpierw, powiedzmy od drugiej połowy XVI wieku do lat trzydziestych XVIII wieku, szańce broniły przed Turkami i powstańcami węgierskimi, był to okres największego znaczenia Szańców Jabłonkowskich. Kiedy sytuacja się uspokoiła, w połowie XVIII wieku z drugiej strony pojawił się nowy nieprzyjaciel – Prusowie. Fryderyk II Wielki zajmuje Śląsk i teraz szańce pełniły funkcję obronną już nie przed atakiem z Węgier, ale odwrotnie – na Węgry. W czasie wojen prusko-austriackich, konkretnie w pierwszej wojnie śląskiej, w dniu 8 lutego 1741 Wielki Szaniec został zdobyty, a raczej skapitulował bez walki przed wojskiem pruskim. A więc w XVIII wieku orientacja obrony zmieniała się.
Ze względu na swoje znaczenie szańce stały się miejscem długotrwałego stacjonowania garnizonu wojskowego. Załogę szańców najczęściej tworzyły cesarskie jednostki piechoty, ale służyły tu również oddziały śląskiej obrony krajowej. Uzupełnieniem załogi w celu pilnowania granicy byli tak zwani „wybrańcy” wywodzący się z miejscowej ludności. Z punktu widzenia liczebności, najmniejszą załogę tworzyły cztery osoby, największą 700 żołnierzy.

Wspomniał pan o mapach znalezionych w archiwum wiedeńskim. Jak było z innymi materiałami źródłowymi?
Nie było łatwo, bo znajdują się głównie w Wiedniu. Kiedy miałem okazję tam pojechać, w archiwum wojskowym znalazłem kolejne cenne materiały, nie tylko stare mapy, plany, ale też materiały pisemne i niezrealizowane plany przebudowy szańców. Gromadziłem coraz więcej cennych informacji. Szukałem również analogicznych systemów górskich obwarowań i najbliższe znalazłem w regionie Schwarzwaldu w Badenii -Wirtembergii na południowym zachodzie Niemiec. Szańce Jabłonkowskie istniały przez trzy stulecia, to znaczy, że na tej przestrzeni czasowej dobrze widać rozwój wojskowości, nie tylko armat, broni, ale również jej wpływ na zmiany całego społeczeństwa. Wiemy, kto te szańce budował, ile ludzi, ile to kosztowało, jakie mieli narzędzia, kto im je dostarczał. Na tych zmianach można zatem obserwować przemiany społeczeństwa od późnego średniowiecza po wojny napoleońskie. To jest bardzo szeroka problematyka, materiały zbierałem i opracowywałem naukowo ponad dziesięć lat. Na ten temat napisałem pracę doktorską na Uniwersytecie Śląskim w Opawie pod tytułem „Wczesnonowożytne fortyfikacje granicy śląsko-wegierskiej”, którą obroniłem dokładnie przed rokiem.
Wielki Szaniec był kilkakrotnie przebudowywany. Wiadomo, jak wyglądał na samym początku?
Dokładnie tego nie wiemy, nie zachowały się bowiem żadne plany z czasów wojny trzydziestoletniej. Wiadomo natomiast, że do pierwszej udokumentowanej przebudowy doszło w okresie walki z Turkami w latach 1663 i 1664, kiedy ryzyko bezpośredniego ataku było wysokie. Praca trwała niecałych sto dni, a w jej wyniku szańce uzyskały swój charakterystyczny gwiaździsty kształt.

Kolejna przebudowa miała miejsce w latach 1724 – 1729, czyli po skończeniu powstań węgierskich. Do ostatniej przebudowy Wielkiego Szańca doszło w okresie wojen napoleońskich w latach 1808-1810, a kształt, który wtedy otrzymały, przetrwał do dzisiaj. Po zakończeniu wojen napoleońskich szańce straciły swoje znaczenie strategiczne, w roku 1839 zostały przekazane pod cywilną administrację Komory Cieszyńskiej, a w 1890 roku zakupiła je gmina Mosty za 800 złotych reńskich. Niestety, fortyfikacje stopniowo pustoszały i niszczały.

By to zmienić, założył pan wspólnie z kolegami o podobnych zainteresowaniach stowarzyszenie „Szansa dla Szańca”. Co jest waszym głównym celem?
Wielki Szaniec jest narodowym zabytkiem kultury, a zarazem majątkiem gminy Mosty koło Jabłonkowa. Stowarzyszenie jest organizacją pozarządową, która we współpracy z samorządem Mostów koło Jabłonkowa stara się ożywiać atrakcję kulturalną i turystyczną, jaką bezsprzecznie fortyfikacja Wielki Szaniec jest. Najpierw musieliśmy odsłonić zarośnięte linie dawnych umocnień, wyczyścić teren, a potem poczynić kolejne kroki w celu wyeksponowania zabytku i jego udostępnienia zwiedzającym. Od czterech lat organizujemy dla publiczności imprezy przedstawiające historyczne wydarzenia danej epoki włączając do programu osoby zajmujące się rekonstrukcjami historycznymi z Polski, Czech i Słowacji. Chcemy, żeby ten unikatowy system fortyfikacji został zachowany dla przyszłych pokoleń i podczas każdej takiej imprezy Szaniec odżywa. Przy imprezach tego typu można się tu naocznie przekonać, że o ile dawniej granica dzieliła, teraz łączy.




Uwagę zwiedzających przykuwa nowy budynek Centrum Turystycznego.
Tak. W bezpośrednim sąsiedztwie Wielkiego Szańca wybudowano Centrum Turystyczne Fortyfikacji Szańce, które jest częścią składową Góralskiego Centrum Informacji Turystycznej (GOTIC) powołanego do życia przez gminę Mosty koło Jabłonkowa. Obiekt Centrum powstał przed historyczną Bramą Węgierską prowadzącą do fortyfikacji, jego ekspozycja jest interaktywna, zwiedzający dowiedzieć się mogą wiele ciekawego na temat historii szańców, między innymi mają okazję strzelić z modelu armaty, zapoznać się z wyposażeniem i uzbrojeniem dawnych członków garnizonu, czy na przykład zobaczyć na wirtualnych modelach 3D, jak fortyfikacje zmieniały się na przestrzeni wieków, Szańce stanowią wielką atrakcję turystyczną i przyciągają coraz większą liczbę turystów.


W tym roku mija 400 lat od czasu, kiedy powstał Wielki Szaniec.
Samorząd gminy Mosty koło Jabłonkowa przygotował na 400-lecie specjalne obchody. W ramach uroczystości odbyła się duża impreza promującą historię Jabłonkowskich Szańców i władze Mostów postanowiły wydać na tę okazję publikację przybliżającą dzieje tego miejsca z mapami, zdjęciami i różnymi ciekawostkami. W tej sprawie zwrócono się do mnie i zgodziłem się ją opracować korzystając z materiałów zbieranych do mojej pracy doktorskiej. Przedstawiłem znaczenie tego terenu w przeszłości, związane przede wszystkim z wydarzeniami wojennymi wczesnego okresu nowożytnego. Publikacja jest wspólnym przedsięwzięciem GOTIC i Muzeum Těšínska. Wydana została tak w czeskiej, jak polskiej wersji językowej. Oprócz informacji historycznych posiada też część przyrodniczą, bowiem przyroda beskidzka jest niezmiernie ciekawa. Ten rozdział opracowała Nela Kotásková z naszego muzeum.

Może wspomni pan jeszcze jakieś ciekawostki z prowadzonych prac, „perełki”, które znaleziono na szańcach.
Takich rzeczy jest sporo. Na pewno na uwagę zasługuje drewniany rurociąg z jodły pospolitej, który znaleziono pod górą Beskid. To niebywałe zjawisko na terenach górskich, bo po pierwsze była to sprawa kosztowna, a ponadto wodociągi budowano raczej w miastach. Fragment rury wodociągowej mamy w naszych zbiorach. Powstanie wodociągu jest szacowane na 1724 rok i było to zapewne w okresie jednej z przebudów. Prowadził on ze źródła na górze Beskid mniej więcej półtora kilometra do fortyfikacji, do starej studni na Szańcu.

Do kolejnych ciekawych znalezisk należą fragmenty kafli i fajek, kafle z ornamentem roślinnym i motywem orła znaleziono na Starym Szańcu. Sporo główek fajek natomiast znaleziono w czasie badań na Małym Szańcu w 2012 roku. W większości chodziło o fajki wschodniej proweniencji. Znajdują się one w zbiorach Kysuckiego Muzeum w Čadcy.
A czy wiadomo, kto ze znanych osobowości odwiedził szańce?
Wiemy, że w czasach wojen szwedzko-polskich przez Przełęcz Jabłonkowską przejeżdżał w1655 roku ze swoim orszakiem polski król Jan II Kazimierz. W 1766 roku szańce, włącznie Wielkiego Szańca, wizytował późniejszy cesarz Józef II. Z kolejnych znaczących osobowości można wymienić znaną cieszyńską postać księdza Jana Leopolda Szersznika, który odwiedził szaniec w 1802 roku albo Karola Ludwika, arcyksięcia austriackiego, słynnego zwycięzcę nad Napoleonem w bitwie pod Aspern w 1809 roku i późniejszego właściciela Księstwa Cieszyńskiego.

Na zakończenie muszę zapytać jeszcze o jedno. Pan rozmawia ładną polszczyzną. Skąd taka dobra znajomość języka polskiego?
Oprócz kierunku historii, który studiowałem na Uniwersytecie Masaryka w Brnie, skończyłem również na tej samej uczelni polonistykę, w ramach której odbywałem praktyki na Uniwersytecie Wrocławskim.
Emilia Świder
Tagi: archeologia, historia Jabłonkowa, historia Śląska Cieszyńskiego, Martin Krůl, Mosty koło Jabłonkowa, Muzeum Těšínska, Muzeum Ziemi Cieszyńskiej, Szańce



