Informacje dla Polaków w Czechach!     Sytuacja epidemiologiczna w RC 23 lutego: 15 572 nowych zakażeń. Indeks ryzyka PES: 75

    POLSKA/ Wracając znad polskiego morza do Cieszyna, można wybrać różne trasy. Na przykład przez Gniezno.

    Warto tak zaplanować podróż, by zarezerwować sobie dzień na zwiedzenie dawnej stolicy Polski. A jako że leży ona mniej więcej w połowie drogi z naszego regionu na wybrzeże, to pomysł podzielenia trasy wydaje się idealny. Zwłaszcza dla szoferów nie czujących się dobrze wiele godzin za kierownicą i ich najmłodszych, szybko nudzących się podróżą, pasażerów.

    Nam udało się nie tylko właśnie tak zorganizować podróż, by zatrzymać się w Gnieźnie, ale także zwiedzić miasto z miejscowym przewodnikiem. Więc choć czasu było jak zwykle za mało, to dzięki przewodnikowi zobaczyłyśmy to, co w dawnej stolicy Polski najważniejsze.

    W trzy godziny obeszliśmy więc trakt królewski i szlak królika. Nie mogło zabraknąć spojrzenia na panoramę miasta z wieży gnieźnieńskiej bazyliki, a nawet spaceru nad miejscowym jeziorem. Takie Gniezno w pigułce. A relacją – która może stać się dla kogoś inspiracją – dzielę się z Czytelnikami.

    Zaczynamy od Placu Józefa Piłsudskiego

    Tak więc spacer po pierwszej stolicy Polski rozpoczęliśmy na Placu Józefa Piłsudskiego (dawniej po prostu Targowisko) gdzie, uiściwszy opłatę w parkomacie, można pozostawić samochód.

    Pierwszą historyczną postacią, którą spotykamy, jest król Wacław II Czeski. „Wacław II, znany również w Polsce jako Wacław Czeski, był synem oraz następcą króla Czech, Przemysła Ottokara II. W zamian za rezygnację z ojcowskich zdobyczy na terenach dzisiejszej Austrii, otrzymał od Habsburgów obietnicę pomocy w ekspansji Czech na północ, w kierunku podzielonej na dzielnice Polski. Śmierć Henryka IV Prawego (który zgodnie z wolą zapisaną w testamencie zwrócił Wacławowi uzyskaną ziemię kłodzką) umożliwiła księciu czeskiemu objęcie tronu krakowskiego. W 1297 r. za zgodą Rudolfa Habsburga Wacław koronował się na króla czeskiego w Pradze, co jeszcze bardziej wzmocniło jego pozycję zarówno w Czechach, jak i w Polsce.” – czytamy na stronach miasta Gniezno.

    Kawałek dalej spotykamy świętego Wojciecha. Stoi sobie na postumencie nieopodal Kościoła pw. NMP Królowej Polski (dawniej kościół garnizonowy) i spogląda na miasto, które ma w swej opiece. Oprócz tego, że jest patronem Gniezna, jest też patronem całej Polski, a pomnik wystawiono w tym miejscu w 1997 roku, w 1000-lecie śmierci męczennika.

    Raptem 150 m dalej, na skrzyżowaniu ulic Macieja Łubińskiego i Dąbrówki wita nas Bolesław II Szczodry (Bolesław Śmiały).

    Króliki na pomnikach

    Idąc dalej, po poprzednich pomnikach najważniejszych polskich królów, wprowadzone w nieco patetyczny nastrój wielkiej historii Polski, przecieramy oczy ze zdumienia. Na skraju chodnika przy ulicy Grzybowo, przy skrzyżowaniu z ulicą Dąbrówki, stoi sobie kolejny pomnik. Tyle, że zamiast dostojnego króla Polski przedstawia… królika. Z murarską szpachlą w łapie. Co to takiego?

    Otóż, jak wyjaśnił nam nasz przewodnik, na terenie miasta, na Trakcie Królewskim, który prowadzi pomiędzy pięcioma posągami pierwszych królów Polski wzbogaconymi o dwie postaci z piastowskich legend, spotkamy piętnaście królików. Nawiązują one do najważniejszych momentów i postaci z dziejów miasta oraz wyobrażają przedstawicieli zawodów istotnych dla miejsc, w jakich zostały ustawione. Cały Trakt Królewski stanowi więc idealną atrakcję na rodzinny spacer.

    W informacji turystycznej (przy ul. Rzeźnickiej) dostaniemy darmowy drukowany przewodnik po Trakcie Królewskim, istnieje też bezpłatna aplikacja dostępna na telefony z Androidem lub iOS „Królika Goń”. Szlak jest nową atrakcją turystyczną najstarszej stolicy Polski. Pierwsze rzeźby zaczęły pojawiać się na ulicach Gniezna pod koniec marca 2018 r.

    A przy ulicy Grzybowo, niedaleko od ronda im. Chrztu Polski nasz przewodnik, którym jest Krzysztof Szymoniak – znany Czytelnikom naszego portalu z informacji o książkach, które napisał pod wpływem fascynacji Śląskiem Cieszyńskim (pisaliśmy o jego spotkaniu autorskim w cieszyńskiej bibliotece, był także z nim wywiad), pokazuje kamienicę, w której spędził młodość i sporą część życia.

    Wysłuchawszy opowieści o Gnieźnie czasów młodości naszego przewodnika ruszamy dalej. Wprost na spotkanie z Mieszkiem II Lambertem zasiadającym dostojnie na królewskim tronie odlanym – jak i sam Mieszko – z brązu. W tle zielono-żółty kiosk ruchu i parkowe kosze na śmieci idealnie swymi wysmukłymi pionowymi sylwetkami harmonizujące z trzymaną przez Mieszka włócznią.

    Mieszko II Lambert (ur. 990, zm. 1034) był królem Polski w latach 1025–1031. Po najeździe książąt ruskich w 1031 uciekł z kraju. Powrócił w 1032 roku, jednak już jako książę jednej z dzielnic.

    Dalej trakt nasz wiedzi,e okrążając tyły kościoła św. Jana Chrzciciela. Świątynia jest z kolei elementem „szlaku świętych i błogosławionych”.

    Kościół – jak przeczytamy na znajdującej się na jego murze tablicy – „zwany gotycką perełką Gniezna ufundowali w 1243 roku książęta wielkopolscy Przemysław I i Bolesław Pobożny. Stanowił on początkowo część większego kompleksu wraz z budynkami klasztornymi i pierwszym w mieście szpitalem. (…) Patronem tego kościoła – jednego z najcenniejszych zabytków miasta – jest św. Jan: pustelnik, asceta i ostatni prorok Starego Przymierza. Został on ścięty (…) Święty Jan jest opiekunem zakonników, misjonarzy i krawców.”.

    Postaci św. Jana Chrzciciela i Jana Ewangelisty znajdziemy w dolnej kondygnacji gotyckiej polichromii z trzeciej ćwierci XIV wieku. Dodatkowo dowiadujemy się, że kościół ten w Gnieźnie określany jest trzemy literami „N”: najstarszy, najmniejszy i najpiękniejszy. My jednak nie zwiedzamy wnętrza świątyni, a idziemy dalej, swe kroki kierując na punkt widokowy. Po drodze mijamy kolejnego królika – medyka.

    Wdrapujemy się na punkt widokowy, z którego faktycznie roztacza się warta zobaczenia panorama miasta. Nasz przewodnik dodatkowo objaśnia, co gdzie jest i jaką ma historię. Krzysztof Szymoniak bowiem, jak zdradził nam podczas naszego wspólnego spaceru, choć połowę życia zawodowego był dziennikarzem, a drugą połowę wykładowcą na uczelni, miał też w swym życiu zawodowym epizod bycia przewodnikiem i to nie po samym mieście Gnieźnie, a po całym Szlaku Piastowskim. Jego wiedza krajoznawcza jest więc ogromna.

    Dolina Pojednania

    Obejrzawszy daleką panoramę schodzimy do Doliny Pojednania. Ustawiono tu odlane z brązu drzewo, a dookoła niego trzy tablice w trzech językach: polskim, czeskim i rosyjskim. Miejsce to bowiem związane jest z legendą o początkach historii Gniezna i o trzech braciach. Byli to Lech, Czech i Rus. (No to już wiemy dlaczego tak często nasza legenda o założeniu Cieszyna przez Leszka, Mieszka i Cieszka mylona jest z legendą o Lechu, Czechu i Rusie…).

    Otóż według legendy o założeniu Gniezna trzej bracia: Lech, Czech i Rus wędrowali przez puszcze w poszukiwaniu ziemi, na której mogliby się osiedlić.

    „Pewnego dnia, podczas ich wędrówki, nieprzebyte bory przerzedziły się, aż nagle urwały, jak ucięte toporem. Wtedy oczom idących ukazał się uroczy krajobraz: rozległa dolina okolona pagórkami i oblana wieńcem niewielkich jezior. Na najwyższym wzgórzu, na starym samotnym dębie orzeł miał swoje gniazdo. Urzeczony tym widokiem Lech rzekł: „Tego orła białego przyjmuję za godło ludu swego, a wokół dębu zbuduję gród swój i od orlego gniazda Gniezdnem go nazwę”.

    I Lech osiadł wraz ze swym ludem, zaś Czech podążył na południe, a Rus na wschód od siedziby Lecha…” – czytamy w miejskich materiałach.

    Wokół drzewa odlanego z brązu rośnie też 5 żywych dębów. Zasadzili je w 2000 roku, w czasie obchodów tysiąclecia Zjazdu Gnieźnieńskiego – jako symbol jednoczącej się Europy – premierowie pięciu państw: Miloš Zeman (Czechy), Gerhard Schröder (Niemcy), Jerzy Buzek (Polska), Mikuláš Dzurinda (Słowacja) i Viktor Orbán (Węgry). Właśnie z tego powodu miejsce to nazwane jest Doliną Pojednania.

    Archikatedra gnieźnieńska

    Dalsze kroki kierujemy w stronę miejsca, którego nie może zabraknąć w najkrótszym i najbardziej nawet streszczonym programie zwiedzania Gniezna – archikatedry gnieźnieńskiej, czyli – jak brzmi pełna jej nazwa – bazyliki prymasowskiej Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Gnieźnie. Jest to też sanktuarium św. Wojciecha, to tu bowiem złożono relikwie głównego patrona Polski.

    Kościół, wówczas romańską rotundę, wzniesiono tu w X wieku. Obecną, gotycką świątynię w roku 1000 podniesiono do rangi archikatedry i stała się główną świątynią metropolii gnieźnieńskiej. Tu dokonano pięciu koronacji królewskich, jest siedzibą prymasów Polski. W 1994 roku obiekt został wpisany na listę pomników historii.

    W archikatedrze gnieźnieńskiej wiele jest do zwiedzania. Od podziemi, w których można zobaczyć m.in. najstarszy w Polsce napis nagrobkowy z ok. 1006 roku, odkryte podczas badań archeologicznych relikty budowli kamiennej z końca IX wieku, a także fragmenty murów bazyliki Mieszka I po taras widokowy na wieży zegarowej.

    My, dysponując bardzo skąpym czasem i musząc coś wybrać, wybieramy wspięcie się w górę. Zakupiwszy bilety w sąsiednim Muzeum Archidiecezjalnym ruszamy na wędrówkę po 240 schodach (dla porównania na Wieżę Piastowską prowadzi ich 121). Znajdujemy się 50 metrów nad poziomem Wzgórza Lecha, na którym wzniesiona jest katedra.

    Nic więc dziwnego, że z tarasu widokowego roztacza się wspaniały widok na panoramę miasta, a wrażenia są niepowtarzalne. Nasz przewodnik wszystko nam objaśnia. Wspomina i o tym, że wieże w obecnym kształcie zostały odbudowane w latach 1951-52 po zniszczeniu pierwotnych w czasie II wojny światowej. W styczniu 1945 roku zostały trafione pociskami zapalającymi wystrzelonymi przez Armię Czerwoną, wskutek czego runęły na nawę główną.

    Przed katedrą natomiast znajdziemy makietę, na której ukazano i opisano etapy rozwoju budowli. Przy katedrze atrakcję stanowi także ołtarz, przy którym Papież Jan Paweł II odprawiał mszę podczas pielgrzymki do Ojczyzny.

    Herb Cieszyna

    Na gnieźnieńskim rynku, którego obecny wizerunek wytyczyła odbudowa po pożarze miasta w 1819 r., wypatrujemy wśród wmurowanych w bruk tablic z herbami miast należących do Związku Miast Polskich herbu Cieszyna. I znajdujemy!

    Z pobliskich naszemu regionowi miast znajdujemy jeszcze Bielsko-Białą, Żywiec, Czechowice Dziedzice. Fontanna na środku rynku uatrakcyjnia główny plac miasta dopiero od roku 2014.

    Wspomniany pożar strawił większą część Gniezna. Na Rynku ocalały wtedy tylko dwa budynki, które zostały od podstaw odrestaurowane w 1980 roku. W bruku czerwoną cegłą uwidoczniono zarys budynków, które znajdowały się na Rynku przed pożarem.

    Czas nagli, ale i tak postanawiamy spędzić go w Gnieźnie nieco więcej, aniżeli na początku planowałyśmy. Mijając więc w pośpiechu kolejnych królów i kolejne króliki, pędzimy na parking, by dopłacić w parkomacie jeszcze godzinę i ruszamy na spacer nad jezioro Jelonek.

    Brzegiem jeziora

    Nieco przyrody wkomponowanej w pejzaż centrum najstarszego miasta Polski też chcemy zobaczyć. Podążamy więc malowniczą alejką nad brzegiem jeziora. Jednak – jak na tak zacne historycznie miasto przystało – nie samą przyrodę okrążając jezioro, podziwiamy.

    Nad jego brzegiem spotykamy nie tylko legendarnego założyciela Gniezna – Lecha, ale także i odlew wizualizacji pierwszego etapu zabudowy grodowej Wzgórza jego imienia z około IX wieku.

    Ścieżka wokół jeziora jest niezwykle malownicza, a zestawienie tafli wody z porastającymi brzeg szuwarami i z widniejącymi za nią największymi zabytkami Polski robi niesamowite wrażenie. Sama ścieżka pełna jest zwolenników aktywnego wypoczynku – biegaczy, rowerzystów, rolkarzy, spacerowiczów z kijkami. Jest też plac zabaw oraz siłownia do streetworkoutu.

    Po krótkim przystanku przy tychże atrakcjach zmierzamy już w stronę zaparkowanego na Placu Józefa Piłsudskiego samochodu. Po drodze spotykamy jeszcze swojski akcent – pizzerię o nazwie Wenecja.

    Jednak, by posilić się przed czekającą nas około 400-kilometrową drogą do Cieszyna, wybieramy znajdujący się tuż nieopodal Placu Józefa Piłsudskiego bar mleczny, gdzie obiad zjadamy smacznie, szybko i tanio. Po czym, żegnając się z naszym przewodnikiem, ruszamy w drogę. A gdyby ktoś był ciekaw, jak dokładnie szliśmy, tu znajdzie naszą marszrutę naniesioną na mapy.cz.

    (indi)

    Tagi: ,

      Komentarze


      Czytaj również


      Pracownicy transgraniczni nie muszą robić testów
      Luty252021

      Pracownicy transgraniczni nie muszą robić testów

      Z POCZTY REDAKCYJNEJ: W grupie raźniej – bieg patrolowy z okazji Dnia Myśli Braterskiej
      Luty252021

      Z POCZTY REDAKCYJNEJ: W grupie raźniej – bieg patrolowy z okazji Dnia Myśli Braterskiej

      Licytacja byłego dworu w Wędryni została odwołana z powodu koronawirusa
      Luty252021

      Licytacja byłego dworu w Wędryni została odwołana z powodu koronawirusa

      COK Dom Narodowy jest już na YouTubie
      Luty252021

      COK Dom Narodowy jest już na YouTubie

      Czeski rząd nie podjął wczoraj decyzji o lockdownie. Do tematu wróci dzisiaj
      Luty252021

      Czeski rząd nie podjął wczoraj decyzji o lockdownie. Do tematu wróci dzisiaj

      Bez negatywnego testu nie przekroczymy granicy
      Luty242021

      Bez negatywnego testu nie przekroczymy granicy

      Kuzyn wieloryba czy koń rzeczny?
      Luty242021

      Kuzyn wieloryba czy koń rzeczny?

      Czeski rząd szykuje kolejne obostrzenia. Maturzyści nie wrócą do szkół
      Luty242021

      Czeski rząd szykuje kolejne obostrzenia. Maturzyści nie wrócą do szkół


      #KTOTYJESTEŚ

      ZWROT TV

      Ministerstvo Kultury Fundacja Fortissimo

      www.pzko.cz www.kc-cieszyn.pl

      Projekt byl realizován za finanční podpory Úřadu vlády České republiky a Rady vlády pro národnostní menšiny.
      Projekt finansowany ze środków Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w ramach Zadania publicznego dotyczącego pomocy Polonii i Polakom za granicą.
      Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i Fundacji "Pomoc Polakom na Wschodzie".

      Website Security Test