Wierzyć się nie chce, że od dnia, kiedy prowadzon przez panią Bronkę przez kręty i ciemny korytarz „Piastu” do dawnej redakcji „Zwrotu”, mijają już trzy lat dziesiątki. Ściskając pod pachą wyświechtaną teczkę w takimż garniturku (początkującego „rechtora” nie stać było na lepszy), kroczyłem onieśmielon wielce, speszony, ze zjeżonym ze strachu (bujnym podówczas jeszcze) owłosieniem, tracąc za każdym zakrętem korytarza i tak już mocno zachwianą pewność, że opowiadanie, którym zamierzałem zrobić furorę w literaturze zaolziańskiej, spodoba się Naczelnemu. Redaktor Kubisz był u siebie. Wziął rękopis. Czytając, spacerował po pokoju. Pani Bronka neutralnie zaczęła stukać na maszynie. Przyciasnawy garnitur zrobił się jeszcze bardziej ciasny. Pobladłem i zaczęło być mi coraz bardziej słabo.

    „To niechże pan wreszcie usiądzie” – zabrzmiało wtedy całkiem po przyjacielsku spoza biurka pani Bronki. Ale gdzie tam! Pan, który był o całe 10 lat starszy od swojego najstarszego ucznia, przestąpił nieśmiało z nogi na nogę i wyszeptał coś w rodzaju „Dziękuję, postoję!” Wywnioskował, chyba logicznie, że jeśli już mają wywalić go na zbitą buzię, to zawsze łatwiej poderwać się do biegu z pozycji stojącej, niż siedzącej. Tymczasem jednak, o dziwo! – Naczelny położył rękopis na biurku, a petent, uszom swym nie wierząc, usłyszał. „Proszę to zostawić. Chyba wykorzystamy”.

    Nie pamiętam, czy wyjąkałem chociaż „do widzenia”, ale pamiętam, że korytarz był nagle prosty i jasny i że miałem sto chęci uściskać siedzącego na parterze w swej warowni portiera. Do szkoły (uczyłem wtedy w Kocobędzu) wracałem na piechotę, stwierdzając, iż u ramion zaczęło mi rosnąć coś w rodzaju skrzydeł. Owe „coś w rodzaju” dopieroż nieskromnie zaczęło podrastać po upływie trzech tygodni (to były nie te cykle produkcyjne, co dzisiaj!), gdy arcydzieło owe ujrzałem na tzw. łamach.

    Wychodziłem potem z różnymi uczuciami przez wiele lat z biur kolejnych naczelnych naszego miesięcznika, a jednak łza się kręci na wspomnienie właśnie tamtego, pierwszego ze „Zwrotem” spotkania.

    (Obywatelu redaktorze. „Zwrot” 1979 nr 12)   

    IV. Euroregionalni Jarmark Dolni Lomna 1.10.2011Autor powyższego tekstu Bronisław Procner, kierownik szkoły w Łomnej Dolnej, animator kultury, folklorysta, rzeźbiarz, współpracownik „Zwrotu” do jego założenia, autor tekstów satyrycznych, rysownik, kończy właśnie 85 lat.

    Redakcja „Zwrotu” składa najlepsze życzenia: Ad Multos Annos!

    Tagi: , , , ,

      Komentarze

      Czytaj również


      Koronawirus

      #KTOTYJESTEŚ

      ZWROT TV

      Senat Rzeczypospolitej Polskiej Ministerstvo Kultury Fundacja MSZ Fortissimo haloCieszyn

      www.pzko.cz www.kc-cieszyn.pl www.prekladypygmalion.cz

      Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą.
      Projekt byl realizován za finanční podpory Úřadu vlády České republiky a Rady vlády pro národnostní menšiny.

      Website Security Test