GNOJNIK / W Domu PZKO w Gnojniku zakwaterowały się w ubiegłym tygodniu dziewczyny z drużyn Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej z Tychów, Bytomia i Wodzisławia Śląskiego.

Przyznają, że Zaolzie je zaskoczyło. – Wiedziałyśmy, że jedziemy do Czech. Nie spodziewałyśmy się tu ani polskich napisów, ani ludzi spotkanych na ulicy mówiących po polsku. Choć nie każdy napotkany na ulicy nas rozumiał, to jednak dało się dogadać – powiedziały nam harcerki, na które natknęliśmy się nieopodal polskiej szkoły podczas zwiadu terenowego, jaki miały zaraz pierwszego dnia zimowiska.

Jego celem było poznanie okolicy, porozmawianie z ludźmi. Dziewczyny poznawały czeskie wierszyki, dowiadywały się trochę o Gnojniku, o tym, ilu ludzi w nim mieszka, jak wygląda jego herb, kto był właścicielem dworku szlacheckiego, kim jest proboszcz w parafii itp. – Na takich wyjazdach jak zimowisko zawsze staramy się poznać okolicę i dowiedzieć się o niej kilku ciekawostek – wyjaśnia druhna Zofia Michlowicz.

Pod koniec wizyty śląskich harcerek w Gnojniku poprosiliśmy druhnę Zofię o podsumowanie pobytu na nieznanym im wcześniej Zaolziu.

– Spędziłyśmy w Gnojniku pięć dni. To było dobrych pięć dni. Nasze zimowisko było, jak to wyjazd harcerski, zapełnione grami, wędrówkami, zabawami i śpiewaniem. Przebywanie poza Polską było dla nas ciekawym doświadczeniem, zaczynając od innego języka (na szczęście okazało się, że po polsku też udawało nam się dogadać) i innej waluty, po spotkania z Polakami żyjącymi tu na co dzień. Odwiedziłyśmy polską szkołę, miałyśmy okazję poznać uczniów i porozmawiać z nimi. Dyrektor opowiedział nam o historii tego miejsca, oprowadził po szkole. Porównywałyśmy ją z tymi, do których same chodzimy. To było fajne spotkanie, bo oprócz tego, że zostałyśmy bardzo ciepło przyjęte i ugoszczone, mogłyśmy pośpiewać i pobawić się z uczniami, dowiedzieć się trochę o tym, jak oni żyją na co dzień i przy okazji trochę poopowiadać im o sobie i o harcerstwie – podsumowuje druhna.

Harcerki były pełne podziwu dla zaolziańskich uczniów, którzy uczą się polskiego, czeskiego, angielskiego i jeszcze jednego dodatkowego języka. – Rozmawialiśmy też o różnicach w polskich i czeskich systemach nauczania. Zupełnie inaczej wygląda też sam budynek. Mają malutkie sale i mało uczniów w klasach, to ze względu na specyfikę szkoły, ale jednak u nas wygląda to zupełnie inaczej, dużo miejsca i masa dzieciaków. Dyrektor wpuścił nas też do pokoju nauczycielskiego, co było dla dziewczyn nowością, bo te drzwi zwykle są przed nimi zamknięte. Podobał nam się budynek szkoły. Na korytarzu wisiało też dużo prac, projektów, plakatów, informacji itp. U nas też oczywiście mamy takie rzeczy, ale tam robiły przyjazną atmosferę. Dziewczyny zwróciły też uwagę na windę – dodała druhna.

Zimowisko harcerek utrzymane było w tematyce „Opowieści z Narnii”, więc wiele zajęć dotyczyło tego tematu. – W czasie jednej z gier szukałyśmy pradawnej narnijskiej przepowiedni, w czasie innej szpiegowałyśmy wojska białej czarownicy. Robiłyśmy też ptasie mleczko i uczyłyśmy się tańczyć. Oczywiście nie zabrakło harcerskich zajęć, takich jak np. gra dotycząca pierwszej pomocy, czyli w harcerskim języku – samarytanki, lub wieczór poświęcony założycielowi skautingu Robertowi Baden Powellowi. Zimowisko skończyłyśmy ogniskiem, które mogłyśmy rozpalić na terenie szkoły. Nasz pobyt w Czechach był dla nas wyzwaniem, ale też świetną zabawą i sprawdzianem naszych umiejętności. To było udane zimowisko – podsumowała Zofia Michałowicz.

(indi)

Tagi: , ,

Komentarze

Czytaj również

Senat Rzeczypospolitej Polskiej Ministerstvo Kultury Fundacja MSZ Fortissimo haloCieszyn

www.pzko.cz www.kc-cieszyn.pl www.prekladypygmalion.cz

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą.
Projekt byl realizován za finanční podpory Úřadu vlády České republiky a Rady vlády pro národnostní menšiny.

Website Security Test