CZESKI CIESZYN / Język i gwara cieszyńska były tematem wiodącym 6. edycji talk show „Zaolzie Potrafi”, która zgromadziła w piątek 28 kwietnia w czeskocieszyńskiej „Strzelnicy” liczną widownię.

Gośćmi programu Izabeli Wałaskiej byli tym razem Jan Czudek, dyrektor Huty Trzynieckiej, autor sztuk teatralnych pisanych gwarą, Janina Raclavská, polonistka z Uniwersytetu Ostrawskiego, Renata Bilan, redaktor polskich wiadomości nadawanych przez telewizję ostrawską oraz Rudolf Moliński, emerytowany kierownik artystyczny, reżyser i aktor Sceny Polskiej Teatru Cieszyńskiego.

Wieczór rozpoczęła projekcja krótkiego filmiku, w którym w obronie gwary cieszyńskiej staje milikowski pies Jura przemawiający głosem Michała Milerskiego z Nydku.

Goście talk show mogli przedstawić się sami, bądź zwrócić się o przygotowanie prezentacji do swoich bliskich. Z drugiej możliwości skorzystała Renata Bilan i odczytała wierszowaną charakterystykę autorstwa córki.

Rozmowy z zaproszonymi zaolziańskimi osobistościami toczyły się wokół ich drogi życiowej i zawodowej, w dyskusji łączyły gości sprawy kondycji językowej naszego terenu.

Jan Czudek podzielił się ze słuchaczami swoimi dziecięcymi przygodami z łyżwami i fizyką, zdradził również, że umysł ma od tworzenia, nie od pamiętania. Jako jedyny z gości przez cały czas używał gwary, którą uważa m. in. za jeden z fenomenów Huty Trzynieckiej.

Dyrektor huty wyjawił, że raczej trudno spotkać go gdzie indziej niż w pracy. Obowiązki managera huty wypełniają w zasadzie cały jego dzień, jedynie w czasie letnich wieczorów korzysta  z możliwości uprawiania kolarstwa na podgórskich trasach.

Janina Raclavská dała się poznać jako pedagog, naukowiec i  inicjator Stolika Polskiego w Ostrawie. Będąc polonistką na Uniwersytecie Ostrawskim prowadzi badania języka polskiego na ziemiach cieszyńskich przed r. 1848. Stwierdza, że dla nas dawna polszczyzna jest bardziej zrozumiała, niż byłaby zrozumiała dla naszych przodków polszczyzna współczesna. Temat ten podchwycił Jan Czudek zapewniając, że taka sama sytuacja jest w sferze programów komputerowych.

Janina Raclavská podzieliła się też opinią zaczerpniętą z badań naukowych, iż absolutnej dwujęzyczności na Zaolziu nie ma – choć posługujemy się kilkoma językami, zawsze tylko jeden język jest dla człowieka łatwiej przyswajalny.

Renata Bilan uchyliła rąbka tajemnicy  pracy dziennikarza telewizyjnego. Wyjaśniła, że za jednym półtoraminutowym reportażem, który możemy obejrzeć w telewizji, kryje się mniej więcej pełny dzień pracy. Utrzymywała też przez chwilę widownię w napięciu wyznając, że zakochała się… w Adamie…, który jest jej pierwszym i jak na razie jedynym wnukiem.

Odpowiadając na pytanie publiczności, ile czasu dziennie poświęca rodzinie, wyznała, że pomimo licznych obowiązków jej rodzina wcale nie cierpi.   Dzieci są już dorosłe i żyją własnym życiem, rodzina jednak korzysta z każdej nadarzającej się okazji, aby się spotkać. Pozostaje jej również dosyć czasu na wspólne z mężem hobby – wspinaczkę, taniec czy treningi do półmaratonu.

Wracając do tematu pracy dziennikarza stwierdziła, że często trudno jest jej w zaolziańskim środowisku pozyskać  człowieka chętnego do rozmowy przed kamerą. – Moim zdaniem to może być spowodowane obawami, że my tak naprawdę w żadnym z naszych języków nie czujemy się pewnie. A i do gwary, jakby się jaki folklorysta znalazł, to też by się przyczepił – powiedziała.

Rudolf Moliński zdradził, że jego droga do aktorstwa wcale nie była łatwa,  rodzice  uważali bowiem, że godziwą przyszłość zapewni mu porządny zawód (czytaj inżynier). Zbuntował się i odszedł z domu, zatrudniając się w fabryce kineskopów jako kontroler jakości.

– Dziś mogę to już spokojnie ujawnić, bo na pewno żaden z ówczesnych telewizorów już nie gra – żartował. Trwało kilka miesięcy, zanim syn marnotrawny został przez rodzinę odnaleziony i doszło do pojednania.

Nawiązując do tematu badań językowych Janiny Raclavskiej potwierdził, że nasz język polski ma bardzo blisko do staropolskiego. Miał możliwość przekonać się o tym zgłębiając języki staropolskie w czasie studiów aktorskich.  – Nie mogłem wtedy wyjść z podziwu, jaki ja jestem mądry – wyznał.

Rozmówki gości przeplatane były krótkimi występami młodych utalentowanych muzyków – pianistów Dominika Poločka (ucznia czeskocieszyńskiego gimnazjum)  i  Daniela Rusnoka (studenta konserwatorium w dziale dyrygentury i fortepianu, kompozytora)  oraz Przemka Orszulika (tak samo gimnazjalisty), który śpiewał sam akompaniując sobie na fortepianie.

Inicjatorka talk show Izabela Wałaska zaprosiła do współtworzenia programu także kilku młodych ludzi pochodzących tak samo jak ona z Milikowa – w roli konferansjerki wspierała ją Karolina Brózda, swoje krótkie prezentacje mieli aktor i skrzypek Marian Mazur (ostatnio zagrał w filmie „Babi”) oraz narciarz Michał Staszowski.  

Krótki skecz pt. „Z życia wzięte, czyli z werku wzięte” pochodzący ze sztuki państwa Czudków „Drehbank, czyli tydzień słómianego wdowca” odegrali aktorzy z teatru amatorskiego milikowskiego MK PZKO.

47 widzów wzięło udział w konkursie na tłumaczenie terminów z języka polskiego do czeskiego i odwrotnie, dziewięciu odpowiedziało poprawnie na wszystkie 15 pytań.  Największy problem sprawiało słowo „mýval”, twardym orzeszkiem do zgryzienia okazał się też  „szczypiornista”.

Szóstej edycji zaolziańskiej talk show towarzyszyła wystawa znanych z łamów „Głosu Ludu” kreskówek – dowcipów Bronisława Liberdy. Czynne też było stoisko z książkami państwa Wirthów oraz stoisko z wydawnictwami stowarzyszenia „Zaolzie Potrafi”.

Imprezę objął patronatem konsul generalny RP w Ostrawie Janusz Bilski.

(erpe)

Tagi:

Komentarze

Czytaj również

Senat Rzeczypospolitej Polskiej Ministerstvo Kultury Fundacja MSZ Fortissimo haloCieszyn

www.pzko.cz www.kc-cieszyn.pl www.prekladypygmalion.cz

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą.
Projekt byl realizován za finanční podpory Úřadu vlády České republiky a Rady vlády pro národnostní menšiny.

Website Security Test