OLBRACHCICE / W sobotni wieczór 10 października sala olbrachcickiej siedziby PZKO była już pełna. Helena Bubik, prezes Miejscowego Koła nie kryła zaskoczenia. Była przekonana, że na jubileusz 20-lecia związkowego Domu przyjdzie raptem setka gości, a było ich znacznie więcej i nie dla wszystkich starczyło miejsc siedzących.Bo i wydawałoby się, że jubileuszowa impreza będzie skromna, gdyż w odróżnieniu od przyjętych i nader często praktykowanych standardów nie mieli jej uświetnić zaproszeni wykonawcy spoza gminy, tylko swoi, tutejsi. Ale tu – jak się okazało – był pewien haczyk.

    W rolę prowadzącego część artystyczną wcieliła się Izabela Kapias związana z miejscowym Domem PZKO już od dziecka. Na tej samej scenie, z której zapowiadała poszczególnych wykonawców, stawiała swe pierwsze artystyczne kroki w programach dziedzięcego zespołu śpiewaczo-teatralnego „Drops”. Kolejne kroki wiodły ją przez studia na praskim DAMU, krakowskim PWST, aż po role m.in. w „Ordinace v růžové zahradě” czy w emitowanych w polskich stacjach telewizyjnych serialach „Przepis na życie” i „M jak Miłość”.

    W Olbrachcicach, poza prowadzeniem konferansjerki Kapias pod koniec programu wcieliła się w Karin Stanek, legendę polskiego big-beatu, której piosenki wielokrotnie wykonywała w Polsce wraz z grupą Gang Olsena. Tym razem akompaniował jej gitarzysta Michał Feber (nauczyciel muzyki, członek kapeli Apatheia, który – co warto jednak choćby i na marginesie odnotować – wydał w tym roku debiutancką płytę „On My Own”)

    We wspomnianym olbrachcickim „Dropsie” pierwsze kroki stawiał też i Bronisław Palowski jun., obecnie solista opery w Pilźnie i członek kwartetu „Bohemia Voice”. Na dzień przed występami w Monachium znalazł czas, by pojawić się w swojej – było nie było – alma mater i ucieszyć publiczność światowymi tenorowymi szlagierami. Pojawił się również polski repertuar – słynna „Hulanka” Stefana Witwickiego z nieśmiertelną muzyką Fryderyka Chopina:

    Szynkareczko,

    Szafareczko,

    Bój się Boga, stój!

    Tam się śmiejesz,

    A tu lejesz

    Miód na kaftan mój.

    – Miło mi było i przijymnie, żech se mógł dzisio zaśpiywać.

    Powiedziane to było „po naszymu” (podobnie jak gawęda-felieton o zmianach w muzycznej mentalności, którą odczytał Władysław Wrana, autor „Prowdziwych starzikowych opowiadań”), ale była to śląska okrasa do polskiego dania, a nie – co często się też i zdarza –główna potrawa, którą z konieczności przyprawia się szczyptą literackiej polszczyzny.

    Wracajmy zatem do Palowskiego. Na scenie pojawił się również jego brat, kontrabasista i puzonista Marcel, który zagrał kilka utworów, a obu braciom akompaniował raz na pianinie, raz na keyboardzie ojciec Bronisław – nauczyciel muzyki, założyciel i dyrygent rodzinnego bandu „Náladička”.

    Zebrani mieli również okazję usłyszenia Marii Konesz, uczennicy z czeskocieszyńskiego gimnazjum Słowackiego, laureatki tegorocznej edycji Festiwalu Piosenki Dziecięcej, w utworach z repertuaru Grzegorza Turnaua i Maryli Rodowicz, jednak najbardziej spodobał się liryczny „Deszcz” autorstwa samego Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego z muzyką Władysława Szpilmana.

    Nie zabrakło również pań z zespołu wokalnego MK PZKO „Pół Żartem, Pół Serio”, które uraczyły słuchaczy polskimi piosenkami ludowymi i poważnymi, i żartobliwymi, jak choćby znanym z Poznańskiego „Świniorzem”:

    Napisał ci mi na bibu, na bibu, na bibulinie,

    Że mnie tak kocha, jak swoje, jak swoje, jak swoje świnie.

    A ja mu na to, na papióreczku:

    Żeń się ze świnią mój świnioreczku.

    Jednak żadna impreza jubileuszowa – ta tradycja sięga stuleci – nie może się obyć bez gości specjalnych, którzy zawsze opowiedzą o niej tym, którzy nie byli obecni, a choćby i po to tylko, by żałowali, że ich tu nie było. A więc poza przedstawicielami zaolziańskich mediów obecni byli wójt Olbrachcic Henryk Feber, przewodniczący gminnego komitetu ds. mniejszości narodowych Vladislav Šipula, dyrektorka miejscowej polskiej szkoły Jolanta Kożusznik oraz reprezentująca Zarząd Główny PZKO pod nieobecność chorego prezesa Jana Ryłki Helena Legowicz, która wręczyła gospodarzom Domu Iwonie i Gustawowi Guńkom oraz Marii Harokowej przyznane przez ZG akty uznania za ofiarne wykonywanie funkcji i w krótkim słowie przypomniała zebranym, że „kiedy miała dwadzieścia lat mniej i dwadzieścia kilo mniej” dokładnie w tym miejscu prowadziła konferansjerkę podczas uroczystości otwarcia olbrachcickiej siedziby PZKO 30 września 1995 roku.

    I o początkach Domu przypomniała prezes Bublik, ale przede wszystkim dzieci z olbrachcickiego przedszkola i szkoły, które – nim ich dalsze kroki powiodą na sceny La Scali lub do filmowych atelier Barrandova czy Hollywood – wystąpiły przed scenę i wyrecytowały żwawo:

    Była tu gospoda,

    Potem sala kinowa,

    ale w roku dziewięćdziesiątym trzecim

    Ruszyła wielka przebudowa.

    Długie lata to trwało

    Wiele pracy kosztowało.

    I odtańczyły scenkę budowania domu dzielnie wymachując kilofami. Była to chyba najlepsza alegoria Miejscowego Koła w Olbrachciach – własnymi siłami, własnymi narzędziami i wspólnie.

    Ślemy wam życzenia

    I na następnych imprezach PZKO do zobaczenia!

    Tą rymowanką zakończył swój występ dziecięcy zespolik. Do zobaczenia zatem na kolejnych olbrachcickich imprezach, podczas których – czego można być pewnym – nie zabraknie zrodzonych z tej ziemi talentów, a przede nie zabraknie polskiej kultury.

    (ÿ)

    Tagi: , , , , , , , , , , , , , ,

      Komentarze

      Czytaj również


      #KTOTYJESTEŚ

      REKLAMA Kapela Lipka
      REKLAMA Uroczysta akademie

      ZWROT TV

      Senat Rzeczypospolitej Polskiej Ministerstvo Kultury Fundacja MSZ Fortissimo haloCieszyn

      www.pzko.cz www.kc-cieszyn.pl www.prekladypygmalion.cz

      Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą.
      Projekt byl realizován za finanční podpory Úřadu vlády České republiky a Rady vlády pro národnostní menšiny.

      Website Security Test